A
Adzik81
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2016
- Odpowiedzi
- 16
Witam,
potrzebuję informacji na potrzeby dyskusji dot. ostatnio głośnej sprawy
Chodzi konkretnie o wyrok Sądu Okręgowego w Płocku z pozwu cywilnego Marka Lisińskiego z żądaniem przeprosin i miliona zł odszkodowania od
ks. Zdzisława Witkowskiego, który został uznany za winnego przez sąd biskupi w Płocku. Tyle tylko, że okazuje się, że w trakcie procesu kościelnego nie przesłuchano żadnego świadka, którzy mieli bronić księdza. W uzasadnieniu biskup napisał, że się nie stawili. Ale okazuje się, że nikt ich nie wezwał. Nie doprowadzono do konfrontacji powoda z pozwanych (Lisińskie vs. Witkowski)
Poniżej opis wyroku Sądu Okręgowego w Płocku z artykułu "GW"
17 maja 2018 roku Sąd Okręgowy w Płocku potwierdził winę Zdzisława Witkowskiego i nakazał mu wystosować do Marka Lisińskiego list z przeprosinami. Zaczynamy się domyślać, dlaczego Lisiński nie chciał pokazać nam uzasadnienia wyroku. Bo budzi ono wiele zastrzeżeń.
Pomimo iż wszyscy wezwani świadkowie zgodnie bronili księdza, „sąd w pełni dał wiarę zeznaniom powoda”, uznając, że skoro czyny pedofilskie popełniane są w ukryciu, nie można ich udowodnić. A poza tym po 30 latach pamięć świadków może szwankować.
Zlecone przez sąd badanie psychologiczno-seksuologiczne ks. Witkowskiego wykazało u niego „właściwą orientację seksualną”, co jednak „nie wyklucza możliwości popełnienia przez badanego incydentalnego wykorzystywania seksualnego wobec małoletniego, które badany mógł wyprzeć z pamięci”.
Sąd nie znalazł też „żadnych racjonalnych powodów”, dla których Lisiński miałby bezpodstawnie oskarżać swojego księdza z dzieciństwa. Motyw w postaci milionowego zadośćuczynienia zbagatelizował, wątek pożyczek pominął, w tym autentyczność podpisów Lisińskiego, które potwierdził grafolog.
Decydującym argumentem przemawiającym za prawdomównością Lisińskiego okazał się wyrok sądu biskupiego. To ten dokument według słów sędzi Joanny Szatkowskiej „został uznany za miarodajną podstawę ustaleń faktycznych”, bo „nie został sporządzony przez zwykłego obywatela, lecz przez biskupa diecezji płockiej i utrzymany w mocy przez Stolicę Apostolską”.
I teraz pytania:
Czy istnieje jakiś formalno-prawny powód do tego aby sąd powszechny w postępowaniu cywilnym dał większą moc wyrokowi kurii niż zeznaniom i dokumentom prywatnym świadków? Czy to strona musi udowadniać przed sądem niezgodność wyroku kościelnego z prawdą, czy sąd również może wykazać się inicjatywą i poddać wyrok w wątpliwość, w tym również wątpliwość co do rzetelności przeprowadzonego procesu kościelnego? Czy jeśli wyrok sądu biskupiego zapadł i został zatwierdzony przez Watykan to jest on bardziej miarodajny dla ustaleń faktycznych niż zeznania świadków? Czy ma znaczenie dla wiarygodności wyroku kurii, że Kościół jest niejako obcym państwem i związany z RP umowami międzynarodowymi? Czy stwierdzenie przez sąd powszechny, który oparł wyrok na wyroku kurii, że biskup to nie zwykły obywatel i że ten wyrok został zatwierdzony przez Stolicę Apostolską nie budzi Waszych wątpliwości?
potrzebuję informacji na potrzeby dyskusji dot. ostatnio głośnej sprawy
Chodzi konkretnie o wyrok Sądu Okręgowego w Płocku z pozwu cywilnego Marka Lisińskiego z żądaniem przeprosin i miliona zł odszkodowania od
ks. Zdzisława Witkowskiego, który został uznany za winnego przez sąd biskupi w Płocku. Tyle tylko, że okazuje się, że w trakcie procesu kościelnego nie przesłuchano żadnego świadka, którzy mieli bronić księdza. W uzasadnieniu biskup napisał, że się nie stawili. Ale okazuje się, że nikt ich nie wezwał. Nie doprowadzono do konfrontacji powoda z pozwanych (Lisińskie vs. Witkowski)
Poniżej opis wyroku Sądu Okręgowego w Płocku z artykułu "GW"
17 maja 2018 roku Sąd Okręgowy w Płocku potwierdził winę Zdzisława Witkowskiego i nakazał mu wystosować do Marka Lisińskiego list z przeprosinami. Zaczynamy się domyślać, dlaczego Lisiński nie chciał pokazać nam uzasadnienia wyroku. Bo budzi ono wiele zastrzeżeń.
Pomimo iż wszyscy wezwani świadkowie zgodnie bronili księdza, „sąd w pełni dał wiarę zeznaniom powoda”, uznając, że skoro czyny pedofilskie popełniane są w ukryciu, nie można ich udowodnić. A poza tym po 30 latach pamięć świadków może szwankować.
Zlecone przez sąd badanie psychologiczno-seksuologiczne ks. Witkowskiego wykazało u niego „właściwą orientację seksualną”, co jednak „nie wyklucza możliwości popełnienia przez badanego incydentalnego wykorzystywania seksualnego wobec małoletniego, które badany mógł wyprzeć z pamięci”.
Sąd nie znalazł też „żadnych racjonalnych powodów”, dla których Lisiński miałby bezpodstawnie oskarżać swojego księdza z dzieciństwa. Motyw w postaci milionowego zadośćuczynienia zbagatelizował, wątek pożyczek pominął, w tym autentyczność podpisów Lisińskiego, które potwierdził grafolog.
Decydującym argumentem przemawiającym za prawdomównością Lisińskiego okazał się wyrok sądu biskupiego. To ten dokument według słów sędzi Joanny Szatkowskiej „został uznany za miarodajną podstawę ustaleń faktycznych”, bo „nie został sporządzony przez zwykłego obywatela, lecz przez biskupa diecezji płockiej i utrzymany w mocy przez Stolicę Apostolską”.
I teraz pytania:
Czy istnieje jakiś formalno-prawny powód do tego aby sąd powszechny w postępowaniu cywilnym dał większą moc wyrokowi kurii niż zeznaniom i dokumentom prywatnym świadków? Czy to strona musi udowadniać przed sądem niezgodność wyroku kościelnego z prawdą, czy sąd również może wykazać się inicjatywą i poddać wyrok w wątpliwość, w tym również wątpliwość co do rzetelności przeprowadzonego procesu kościelnego? Czy jeśli wyrok sądu biskupiego zapadł i został zatwierdzony przez Watykan to jest on bardziej miarodajny dla ustaleń faktycznych niż zeznania świadków? Czy ma znaczenie dla wiarygodności wyroku kurii, że Kościół jest niejako obcym państwem i związany z RP umowami międzynarodowymi? Czy stwierdzenie przez sąd powszechny, który oparł wyrok na wyroku kurii, że biskup to nie zwykły obywatel i że ten wyrok został zatwierdzony przez Stolicę Apostolską nie budzi Waszych wątpliwości?