FrogEye
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2013
- Odpowiedzi
- 8
"Wyrównanie" za czas między wyrokami sądów 1 i 2 instancji w spr. o alimenty
Witam
Chciałbym się zapytać o następującą sprawę:
Do niedawna miałem zasądzone alimenty w kwocie 600zł, które samoistnie zwiększałem w ramach swoich możliwości (o 100zł, o 200zł, czasem o jeszcze ciut więcej). Ja oraz moja była żona doszliśmy do finansowego porozumienia i umówiliśmy się, że pomimo zasądzonych 600zł, będę płacić po 1000zł, a ja się na to dobrowolnie zgodziłem (miałem na względzie przede wszystkim to iż mój Syn ma już te naście lat, ma swoje potrzeby, po za tym rośnie,itd). Od razu dodam że mam kopię rozmów - wszystko odbywało się i nadal odbywa się poprzez Messengera od FB. Trwało to tak przez kilka lat. Jakoś na początku zeszłego roku nagle przyszło pismo z sądu o podwyższenie alimentów do 1800zł (zaznaczam, że cały czas mówimy tu tylko o jednym dziecku, żeby być fair dodam, że Młody nosi okulary, ma problemy z nerkami, ale to jest temat na inną rozmowę). Po kilkukrotnej wymianie pism pomiędzy mną a moją byłą małżonką, a konkretnie to wynajętą przez Nią kancelarią adwokacką, 6 października odbyła się sprawą w Sądzie Rodzinnym, gdzie m.in usankcjonowano kwotę alimentów w wys. 1000zł. Była żona nie mogąc strawić "takiej nie sprawiedliwości" zaskarżyła tenże wyrok do Sądu II instancji, gdzie koniec końców alimenty podwyższono do kwoty 1200zł.
Na podstawie wyroku sądu 2 instancji zmieniającego wysokość zasądzonych alimentów z 1000zł na 1200zł, była małżonka stwierdziła iż należy Jej się wyrównanie za okres od dnia wyroku sądu 1 instancji do dnia wyroku sądu 2 instancji (w sumie wychodzi to dodatkowe 1200zł).
Zaproponowałem uczciwie że do bieżących alimentów będę dopłacać po 200zł max, bo po prostu mnie na więcej nie stać. Po dość burzliwej fali pomyj które wylały się na mnie za tą propozycję, była małżonka zagroziła mi tym, iż jeżeli do 20 kwietnia 2023 nie przeleję na Jej konto bankowe całej kwoty, to pójdzie z tym do sądu, komornika i będą odsetki, itd. Ja odpowiedziałem, że w wyroku nie ma wzmianki o tym kiedy, w jakiej wysokości, lub że w ogóle powinienem takie wyrównanie zapłacić.
W związku z tym, chciałbym zapytać się o to, czy mojej byłej żonie w ogóle należy się z mojej strony żądane przez Nią wyrównanie ? Jeśli tak, to czy może żądać ode mnie od razu całej kwoty ?
Pozdrawiam wszystkich i dzięki za ewentualne odpowiedzi
Witam
Chciałbym się zapytać o następującą sprawę:
Do niedawna miałem zasądzone alimenty w kwocie 600zł, które samoistnie zwiększałem w ramach swoich możliwości (o 100zł, o 200zł, czasem o jeszcze ciut więcej). Ja oraz moja była żona doszliśmy do finansowego porozumienia i umówiliśmy się, że pomimo zasądzonych 600zł, będę płacić po 1000zł, a ja się na to dobrowolnie zgodziłem (miałem na względzie przede wszystkim to iż mój Syn ma już te naście lat, ma swoje potrzeby, po za tym rośnie,itd). Od razu dodam że mam kopię rozmów - wszystko odbywało się i nadal odbywa się poprzez Messengera od FB. Trwało to tak przez kilka lat. Jakoś na początku zeszłego roku nagle przyszło pismo z sądu o podwyższenie alimentów do 1800zł (zaznaczam, że cały czas mówimy tu tylko o jednym dziecku, żeby być fair dodam, że Młody nosi okulary, ma problemy z nerkami, ale to jest temat na inną rozmowę). Po kilkukrotnej wymianie pism pomiędzy mną a moją byłą małżonką, a konkretnie to wynajętą przez Nią kancelarią adwokacką, 6 października odbyła się sprawą w Sądzie Rodzinnym, gdzie m.in usankcjonowano kwotę alimentów w wys. 1000zł. Była żona nie mogąc strawić "takiej nie sprawiedliwości" zaskarżyła tenże wyrok do Sądu II instancji, gdzie koniec końców alimenty podwyższono do kwoty 1200zł.
Na podstawie wyroku sądu 2 instancji zmieniającego wysokość zasądzonych alimentów z 1000zł na 1200zł, była małżonka stwierdziła iż należy Jej się wyrównanie za okres od dnia wyroku sądu 1 instancji do dnia wyroku sądu 2 instancji (w sumie wychodzi to dodatkowe 1200zł).
Zaproponowałem uczciwie że do bieżących alimentów będę dopłacać po 200zł max, bo po prostu mnie na więcej nie stać. Po dość burzliwej fali pomyj które wylały się na mnie za tą propozycję, była małżonka zagroziła mi tym, iż jeżeli do 20 kwietnia 2023 nie przeleję na Jej konto bankowe całej kwoty, to pójdzie z tym do sądu, komornika i będą odsetki, itd. Ja odpowiedziałem, że w wyroku nie ma wzmianki o tym kiedy, w jakiej wysokości, lub że w ogóle powinienem takie wyrównanie zapłacić.
W związku z tym, chciałbym zapytać się o to, czy mojej byłej żonie w ogóle należy się z mojej strony żądane przez Nią wyrównanie ? Jeśli tak, to czy może żądać ode mnie od razu całej kwoty ?
Pozdrawiam wszystkich i dzięki za ewentualne odpowiedzi