A
azi91
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2011
- Odpowiedzi
- 25
Witam, jakiś czas temu zostałam wyrzucona z UP, ponieważ odmówiłam pracy w zawodzie, który wymaga ode mnie dojazdu do pracy 1,5h w jedną stronę plus 8h pracy w pracy i dodatkowo po pracy trzeba pracować w domu, bo w pracy nie ma na to czasu (oczywiście w domu praca za darmo w ramach wolontariatu i dokładania z własnej kieszeni). Wiem, że sporo osób tak pracuje, ale o tym później.
Odwołanie pisałam, nie uznano, ponieważ wykształcenie mam odpowiednie a dojazd nie przekracza 3h w jedną stronę (sic!).
Wiele razy odmawiałam panu kiedy mi proponował ten zawód, prosiłam o znalezienie mi czegoś "mniej ambitnego", ale żeby było blisko domu i bez pracy po pracy. Niestety wraz dostałam skierowanie do pracy w zawodzie.
Teraz opiszę o co chodzi z tą moją odmową i czasem dojazdu oraz czasem pracy. Jestem chora. Nie wiem jeszcze na co, ale budzę się o 8:00 a o 10:00 oczy mi się same zamykają. Teraz ledwo kontaktuję i jak skończę pisać posta to się położę na drzemkę. Kolejny zjazd będę miała pewnie ok 14-15.
W tej przerwie, którą otrzymałam (120 dni) zaczęłam chodzić na badania i do lekarza (prywatnie, bo nie mam oczywiście ubezpieczenia, a nawet jakbym miała to dostać się do endokrynologa na nfz to cud jakiś). Jestem na początku drogi leczenia, robię badania i próbujemy ustalić dopiero co mi jest. Czy tarczyca, czy cukrzyca czy insulinooporność czy może jeszcze coś innego.
Wcześniej nie mówiłam w UP, że mam problem zdrowotny, bo się nie leczyłam jeszcze, a pewnie by chcieli jakiś papierek. Myślałam, że "jakoś sobie dam radę" w pracy mało ambitnej i blisko domu. Niestety wiem, że nie dam rady w pracy, do której trzeba dojeżdżać 1,5h w jedną stronę, 8h pracować w pracy i jeszcze dodatkowo pracować w domu kolejne kilka godzin.
Mam zatem 2 pytania:
1. Po upłynięciu tych 120 dni mogę się bez problemu zapisać ponownie w UP mimo, że nie opłacałam sobie dobrowolnego ubezpieczenia przez ten okres? (szukałam w Internecie takiego pytania, ale nie znalazłam odpowiedzi)
2. Czy mogę prosić lekarza o jakieś zaświadczenie, że chwilowo nie jestem w stanie pracować na cały etat? Czy to trzeba koniecznie iść na tę komisję, która nawet cukrzycy nie uznaje? Czy mój endokrynolog może mi wypisać takie zaświadczenie? Czy jak to ogarnąć? Dodam, że mam podejrzenie insulinooporności (okaże się w przeciągu kilku tygodni). To można leczyć i wyleczyć dietą itd. ale na to mi potrzeba czasu. O pieniądzach nawet nie wspominam, staram się to robić z tego co mam, ale po miesiącu czasu wcale nie jest lepiej.
Dodam, że nie chodzi mi o rentę i jakieś pieniądze. Najbardziej mi zależy na tym, aby ta praca była blisko i żeby po pracy nie pracować w domu a móc odpocząć czy przygotować odpowiednie posiłki na kolejny dzień (a przy tej diecie jest to dosyć czasochłonne).
Odwołanie pisałam, nie uznano, ponieważ wykształcenie mam odpowiednie a dojazd nie przekracza 3h w jedną stronę (sic!).
Wiele razy odmawiałam panu kiedy mi proponował ten zawód, prosiłam o znalezienie mi czegoś "mniej ambitnego", ale żeby było blisko domu i bez pracy po pracy. Niestety wraz dostałam skierowanie do pracy w zawodzie.
Teraz opiszę o co chodzi z tą moją odmową i czasem dojazdu oraz czasem pracy. Jestem chora. Nie wiem jeszcze na co, ale budzę się o 8:00 a o 10:00 oczy mi się same zamykają. Teraz ledwo kontaktuję i jak skończę pisać posta to się położę na drzemkę. Kolejny zjazd będę miała pewnie ok 14-15.
W tej przerwie, którą otrzymałam (120 dni) zaczęłam chodzić na badania i do lekarza (prywatnie, bo nie mam oczywiście ubezpieczenia, a nawet jakbym miała to dostać się do endokrynologa na nfz to cud jakiś). Jestem na początku drogi leczenia, robię badania i próbujemy ustalić dopiero co mi jest. Czy tarczyca, czy cukrzyca czy insulinooporność czy może jeszcze coś innego.
Wcześniej nie mówiłam w UP, że mam problem zdrowotny, bo się nie leczyłam jeszcze, a pewnie by chcieli jakiś papierek. Myślałam, że "jakoś sobie dam radę" w pracy mało ambitnej i blisko domu. Niestety wiem, że nie dam rady w pracy, do której trzeba dojeżdżać 1,5h w jedną stronę, 8h pracować w pracy i jeszcze dodatkowo pracować w domu kolejne kilka godzin.
Mam zatem 2 pytania:
1. Po upłynięciu tych 120 dni mogę się bez problemu zapisać ponownie w UP mimo, że nie opłacałam sobie dobrowolnego ubezpieczenia przez ten okres? (szukałam w Internecie takiego pytania, ale nie znalazłam odpowiedzi)
2. Czy mogę prosić lekarza o jakieś zaświadczenie, że chwilowo nie jestem w stanie pracować na cały etat? Czy to trzeba koniecznie iść na tę komisję, która nawet cukrzycy nie uznaje? Czy mój endokrynolog może mi wypisać takie zaświadczenie? Czy jak to ogarnąć? Dodam, że mam podejrzenie insulinooporności (okaże się w przeciągu kilku tygodni). To można leczyć i wyleczyć dietą itd. ale na to mi potrzeba czasu. O pieniądzach nawet nie wspominam, staram się to robić z tego co mam, ale po miesiącu czasu wcale nie jest lepiej.
Dodam, że nie chodzi mi o rentę i jakieś pieniądze. Najbardziej mi zależy na tym, aby ta praca była blisko i żeby po pracy nie pracować w domu a móc odpocząć czy przygotować odpowiednie posiłki na kolejny dzień (a przy tej diecie jest to dosyć czasochłonne).