Zablokowanie samochodu na parkingu osiedlowym

  • Autor wątku Autor wątku fakej
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

fakej

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2014
Odpowiedzi
11
Sprawa wygląda tak, że raz na jakiś czas jakiś baran blokuje mój samochód, który np. gdy parkuję tutaj: https://www.google.de/maps/@54.4543...ata=!3m4!1e1!3m2!1sdJEjmmEFAmtg9hm4WbGqEA!2e0

Akurat tutaj to jest wnęka przy jakimś urządzeniu technicznym. Nie wiem czyją własnością jest ten teren, ale to raczej nie jest żadna własność prywatna i wygląda, że mozna tam parkować. Jeszcze do niedawna (powiedzmy rok temu, czyli dawno po 2010 roku) sprawa była prosta - dzwoniłem po pały, oni przyjeżdżali, ściągali delikwenta, który mnie zastawił i dawali mu mandat. Mówili przy tym, że jak go nie będzie to jego samochód będzie sholowany. Od jakiegoś czasu jednak twierdzą, że to droga wewnętrzna i po pierwsze nie mogą mu dać mandatu (to akurat mało mnie interesuje) a po drugie jak nie uda się z nim nawiązać kontaktu to nic nie mogą mu zrobić ani nic nie mogą zrobić z jego samochodem, który mnie zastawia.
Nawiasem mówiąc tylko jeden z takich ludzi nie zachował się później jak burak, tzn. powiedział że nie zauważył i że przeprasza. Nie wiem jak można nie zauważyć samochodu parkując do niego przodem, no ale OK - przynajmniej ten jeden gość zachował się względnie porządnie. Cała reszta ewidentnie robi to złośliwie i z premedytacją.
Dodam jeszcze, że nigdy żadnemu z nich nie przyszło do głowy zostawienie kartki z numerem telefonu w razie jakbym chciał wyjechać, w dodatku na tym osiedlu niemal zawsze są wolne miejsca parkingowe.

Teraz pytanie, na jakiej podstawie policja twierdzi, że to droga wewnętrzna na której nie mogą interweniować? Poza tym, że zjeżdżając z normalnej drogi asfaltowej wjeżdża sie tam na drogę jakby osiedlową z nawierzchnią z kostki betonowej nie ma tam żadnych znaków, które informowałyby, że w którymś miejscu kończy się droga publiczna, a zaczyna np. wewnętrzna.

Po drugie czy w sytuacji gdy krawężniki odmówią interwencji czy jest cokolwiek co mogę w takiej sytuacji zrobić poza czekaniem aż gość sobie odjedzie? Czy nie ma na nich żadnego paragrafu, nie wiem nękanie, zabór mienia, coś w tym stylu?

Po trzecie to takiego samochodu, który mnie zablokował jak rozumiem nie mogę w legalny sposób ruszyć z miejsca a w szczególności uszkodzić, zgadza się? A czy na podobnej zasadzie gdybym ja czyjś samochód dajmy na to przypiął za wahacz łańcuchem do latarni i zapiął na kłódkę to taka osoba też nic nie mogłaby mi za taki numer zrobić? I czy ja też w razie czego mógłbym kogoś oskarżyć o przecięcie (czyli de facto zniszczenie) MOJEGO łańcucha lub MOJEJ kłódki? Brzmi całkiem absurdalnie, no ale w końcu czym się różni zablokowanie komuś samochodu innym samochodem od zablokowania łańcuchem i kłódką?
W ekstremalnym przypadku co jeśli tym przypiętym do latarni samochodem byłby policyjny radiowóz? Też policja nie mogłaby podjąć interwencji, bo to droga wewnętrzna?

Ewentualnie macie jakieś inne niekoniecznie prawne rady na sąsiadów-debili (tak, wiem - przeprowadzić się, ale to jeszcze troche potrwa)?
BTW: ci goście robią to chyba dla sportu, bo z żadnym z nich nigdy nie miałem wcześniej żadnego kontaktu, więc nie mogłem im też w żaden sposób nadepnąć na odcisk.
 
Powrót
Góra