R
RP91
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2020
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry,
Sytuacja dla mnie jest dziwna o ile nieobrażająca funkcjonowania tych wszystkich rzeczy w państwie. W 2017 roku zabrano mi prawo jazdy za przekroczenie prędkości i tutaj nie ma o czym rozmawiać w pełni się z tym zgadzam. Podczas kontroli nie miałem przy sobie żadnych dokumentów wiec policjant powiedział mi ze w tygodniu bo był to weekend mam zawieźć prawo jazdy do starostwa i oddać. Wiec tak zrobiłem. Pojechałem do starostwa i opowiedziałem sytuacje ze policjant kazał zawieźć prawko, a miła pani mi powiedziała czy robie sobie z niej jaja bo ona nie może zabrać mojego prawa jazdy bo co ma z nim zrobić wiec wróciłem do domu zniesmaczony. Zadzwoniłem później do wydziału praw jazdy u siebie w starostwie i pani oznajmiła ze przyjdzie do mnie pismo i będę wiedział co dalej - do dzisiaj nic nie przyszło. Odczekałem te 3 miesiące. I zacząłem jeździć ale żeby się upewnić poszedłem do komisariatu spytać jak wyglada sytuacja i pan powiedział mi ze smialo mogę jiz jeździć. Super! Wiec tak jeździłem. Jest 2021 przez te lata dostałem mandaty, czy kontrole jak każdy i żaden nie powiedział mi ze nadal mam je zabrane. Byłem ostatnio w starostwie wymienić dokument na nowy w związku z kategoria dodatkowa a pani powiedziała ze nie może wydac mi dokumentu bo w systemie u nich mam zabrane prawo jazdy bo nie oddałem starego przez moment kiedy w 2017 było mi zabrane. I tak u nich to leżał wniosek kilka lat i nikt mi nic nie powiedział. Teraz po tych latach musiałem wypelnic druk u nich i dopiero od dziś liczy się zabrane prawo jazdy, które mam odebrać we wrześniu. Dla mnie to jest jakaś kpina, zart i ogólnie państwo z dykty. Pytanie czy ja mam jakieś szanse przebicia wyżej w takich sytuacjach? Czy po 4 latach znowu mam czekać 3 miesiące? Dodam tylko ze sluze w wojsku i kilometrów przez te 4 lata mam zrobione w pip. Gdybym nie poszedl wymienić na nowe nadal bym nie wiedział
Sytuacja dla mnie jest dziwna o ile nieobrażająca funkcjonowania tych wszystkich rzeczy w państwie. W 2017 roku zabrano mi prawo jazdy za przekroczenie prędkości i tutaj nie ma o czym rozmawiać w pełni się z tym zgadzam. Podczas kontroli nie miałem przy sobie żadnych dokumentów wiec policjant powiedział mi ze w tygodniu bo był to weekend mam zawieźć prawo jazdy do starostwa i oddać. Wiec tak zrobiłem. Pojechałem do starostwa i opowiedziałem sytuacje ze policjant kazał zawieźć prawko, a miła pani mi powiedziała czy robie sobie z niej jaja bo ona nie może zabrać mojego prawa jazdy bo co ma z nim zrobić wiec wróciłem do domu zniesmaczony. Zadzwoniłem później do wydziału praw jazdy u siebie w starostwie i pani oznajmiła ze przyjdzie do mnie pismo i będę wiedział co dalej - do dzisiaj nic nie przyszło. Odczekałem te 3 miesiące. I zacząłem jeździć ale żeby się upewnić poszedłem do komisariatu spytać jak wyglada sytuacja i pan powiedział mi ze smialo mogę jiz jeździć. Super! Wiec tak jeździłem. Jest 2021 przez te lata dostałem mandaty, czy kontrole jak każdy i żaden nie powiedział mi ze nadal mam je zabrane. Byłem ostatnio w starostwie wymienić dokument na nowy w związku z kategoria dodatkowa a pani powiedziała ze nie może wydac mi dokumentu bo w systemie u nich mam zabrane prawo jazdy bo nie oddałem starego przez moment kiedy w 2017 było mi zabrane. I tak u nich to leżał wniosek kilka lat i nikt mi nic nie powiedział. Teraz po tych latach musiałem wypelnic druk u nich i dopiero od dziś liczy się zabrane prawo jazdy, które mam odebrać we wrześniu. Dla mnie to jest jakaś kpina, zart i ogólnie państwo z dykty. Pytanie czy ja mam jakieś szanse przebicia wyżej w takich sytuacjach? Czy po 4 latach znowu mam czekać 3 miesiące? Dodam tylko ze sluze w wojsku i kilometrów przez te 4 lata mam zrobione w pip. Gdybym nie poszedl wymienić na nowe nadal bym nie wiedział