Zabranie dzieci za 2,5 tys zlotych kary

  • Autor wątku Autor wątku nenya_xxx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
N

nenya_xxx

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2012
Odpowiedzi
3
Witam, piszę w wielkiej gorączce, nie jestem pewna, czy to dobry temat, jednakże sytuacja jest podbramkowa

dzisiaj, o godzinie 21:30 do domu mojej bratowej wpadło czworo policjantów z nakazem aresztowania, ponieważ dnia 17.10.2012 otrzymała ona ponoć zawiadomienie o odwieszeniu umożenia (?) w sprawie bodajże kary za kasę fiskalną? Sprawa jest mi niejasna, ponieważ wszystko co mi powiedziano przez telefon, to że panowie mają nakaz i muszą go wypełnić, chyba, że zapłacimy dwa i pół tysiąca złotych, których nikt w tym momencie nie jest w stanie z powietrza zorganizować o godzinie dwunastej w nocy.

ALE, najistotniejsze jest to, że w domu znajdowało się dwoje małych dzieci - 6 i 2 lata - , które to wyrwano ze snu oraz zabrano do ośrodka, czy innej placówki, pomimo mojego sygnalizowania, że mogę za półtorej godziny te dzieci osobiście stamtąd odebrać, żeby nie narażać ich na większy stres. Zostałam potraktowana z góry, pani z wskazanej mi placówki na mnie nawrzeszczala i powiedziala, że nikt na mnie nie będzie czekał w nocy, a dzieci nikt mi nie wyda, chyba ze wystosuję wniosek do sądu

generalnie sprawa jest kuriozalna, nie interesuje mnie wątek smiesznych dwóch i pół tysiąca złotych, z którymi zalegała moja bratowa, interesuje mnie to w jaki sposób mogę teraz odzyskac dzieci, ponieważ jestem jedyną najbliższą jej rodziną w tym momencie oraz czy w ogole za takie pieniądze mozna kogokolwiek zatrzymywac o tej porze, szczegolnie, jesli jest to samotna matka z dwojgiem malenkich dzieci.

Błagam o szybką odpowiedz i jakieś pomysły, bo w chwili obecnej w swojej skromnej osobie jestem w stanie jedynie pojechać do tego ośrodka, a na dniach napisać do Rzecznika Praw Dziecka.
 
Niestety ale postepowali zgodnie z prawem i ze swoimi obowiazkami.
Najszybsza droga to oblicz ile dni dostała bratowa za ta karę, podziel kare przez liczbę dni. Z kazdym dniem kara sie zmniejsza, jesli stać Cie by zapłacic, zaplac i idz z potwierdzeniem do prokuratora-od reki wypisze wniosek o zwolnienie Twojej bratowej. A bratowa bez problemu dobierze maluchy z Pogotowia Opiekunczego.

Trochę dluzsza droga to wniosek do Sadu rodzinnego o opiekę na dzieci podczas pobytu bratowej w areszcie wraz z zabezpieczeniem. Moze przejdz sie do Sadu i idz prosto do Sedzi, postaraj sie by Cie wysłuchała a moze uda sie załatwic to w parę dni.
 
Sprawa załatwiona, wpłaciłam całą kwotę, dzieci odebrane.. ale rozmawiałam z prawnikiem i panią kurator, oboje stwierdzili, że to wcale nie musiało tak wyglądać.. zobaczymy.
 
Proszę się nie martwić. Sprawą zajął się osobiście pan premier Donald Tusk.

Donald Tusk: w ciągu kilku godzin wyjaśnimy tę bulwersującą sprawę z Opola - Wiadomości - WP.PL

- Tego typu działania są niedopuszczalne - powiedział premier Donald Tusk, odnosząc się do aresztowania kobiety, której dzieci zabrano do rodziny zastępczej. Jak mówił, osobiście zaangażuje się w wyjaśnienie sprawy. - Stanie się to w ciągu godzin, a nie dni. Wyjaśnimy każdy szczegół tej bulwersującej sprawy - dodał.

Przypomniał, że kontrolę w policji przeprowadza szef MSW Jacek Cichocki, a minister sprawiedliwości Jarosław Gowin kontrolę działania sądów. - Na pewno nie odpuścimy. Tego wyjaśnienia, będzie domagała się, jestem przekonany, cała Polska - powiedział premier.

- Tego typu działania są niedopuszczalne, jeśli przynoszą tak dramatyczne skutki - ocenił.

Premier dodał, że po powrocie do Warszawy osobiście zaangażuje się w to, by wyjaśnienie sprawy było jak najszybsze, "by nie pozostawiało żadnych wątpliwości, kto odpowiada za to, co się zdarzyło".

O sprawie pierwsza napisała "Nowa Trybuna Opolska". Teraz mówi o tym cała Polska.

Cichocki: jeśli dobro dzieci było naruszone, wyciągniemy konsekwencje

Jeżeli dobro dzieci było naruszone, to trzeba wyciągnąć konsekwencje i wnioski na przyszłość, żeby do takich sytuacji nie dochodziło - powiedział w piątek szef MSW Jacek Cichocki o sprawie zatrzymania kobiety i zabrania jej dzieci do pogotowia opiekuńczego.

Cichocki powiedział, że w ramach kontroli sprawdzane będzie m.in. czy decyzja o zamianie kary grzywny na areszt dla kobiety wychowującej dzieci była właściwa. - Każdy organ państwa, zarówno sąd i policja, musi wykazywać się szczególną wrażliwością wtedy, kiedy w grę wchodzi dobro dzieci - zaznaczył minister.

- Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zwróci się do prezesa Sądu Okręgowego w Opolu, aby w ramach wewnętrznego nadzoru zbadał tok i sprawność postępowania w tej sprawie i poinformował o tym ministerstwo - powiedziała rzeczniczka ministra sprawiedliwości Patrycja Loose. Jak dodała, takie pismo zostanie wysłane jeszcze w piątek.



Nie zapłaciła grzywny

Opolanka została zatrzymana w ubiegły wtorek za to, że nie zapłaciła ponad 2 tys. zł zaległej wobec Urzędu Kontroli Skarbowej grzywny. Policjanci stawili się u niej - według policji - po godz. 21 z zarządzeniem opolskiego Sądu Rejonowego o wykonaniu kary zastępczej - 25 dni pozbawienia wolności.

Według Jarosława Dryszcza z biura prasowego opolskiej policji dopiero na miejscu policjanci dowiedzieli się, że kobieta, którą mieli zatrzymać jest matką samotnie wychowującą dzieci. - Poinformowali tę panią, że aby uniknąć zatrzymania powinna wpłacić zaległą karę grzywny. Zezwolili na wykonanie kilku telefonów, ale kobiecie nie udało się zebrać pieniędzy - opowiedział Dryszcz. I dodał, że zwyczajowo w takich sytuacjach, jeśli komuś uda się zebrać pieniądze, policja podwozi go na pocztę i po wpłaceniu odstępuje od zatrzymania.

W związku z tym, że kobieta nie spłaciła grzywny, policjanci ją zatrzymali. Tymczasem jak powiedział Dryszcz dzieci mogły - według prawa - pozostać pod opieką osób bliskich. - W związku z tym, że nie było kogoś takiego, kto mógłby dojechać na bieżąco, za najbardziej łagodne wyjście policjanci uznali przekazanie dzieci do pogotowia opiekuńczego - wyjaśnił Dryszcz.

Na pytanie, dlaczego tak późno wieczorem miało miejsce zatrzymanie, Dryszcz odpowiedział, że "praktyka zatrzymań wskazuje, iż w takiej porze najłatwiej zastać w miejscu zamieszkania osobę wskazaną do zatrzymania".

Przedstawiciel biura prasowego opolskiej policji dodał, że następnego dnia policjanci skontaktowali się z opolskim sądem rejonowym, by powiadomić o sytuacji rodzinnej zatrzymanej. - Tego dnia okazało się też, że ktoś zapłacił wymagane pieniądze i zatrzymana opuściła izbę zatrzymań - dodał Dryszcz.

Nie stawiła się na posiedzeniu sądu

Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego opolskiego sądu powiedziała, że nie udało się jej ustalić, kogo policja powiadomiła o sytuacji rodzinnej kobiety po jej zatrzymaniu. Dodała, że z akt sprawy dotyczącej egzekwowania niezapłaconej grzywny wynikało, że kobieta, wobec której sąd wydał 17 października nakaz doprowadzenia do odbycia kary, jest zamężna i ma jedno dziecko.

Kosowska-Korniak potwierdziła, że Sąd Rejonowy w Opolu zajmował się sprawą ponad 2 tys. zł niezapłaconej grzywny, którą na mieszkankę Opola nałożył w lipcu 2010 roku Urząd Kontroli Skarbowej. Kobieta grzywny nie zapłaciła, w związku z czym sprawa trafiła do komornika. - W sierpniu ubiegłego roku komornik wysłał pismo, że egzekucja w przypadku tej pani okazała się bezskuteczna, bo nie ma z czego ściągnąć pieniędzy - powiedziała Kosowska-Korniak.

Sąd rejonowy po otrzymaniu pisma komorniczego, które - jak wynika z akt sprawy - trafiło też do kobiety - wyznaczył posiedzenie, które miało karę grzywny zamienić na karę zastępczą - pozbawienia wolności. - W aktach sprawy jest potwierdzenie z 15 grudnia ubiegłego roku, że informacja o tym posiedzeniu została odebrana przez tę panią osobiście - przekazała Kosowska-Korniak.

Na posiedzeniu sądu na początku roku 2012 kobieta się jednak nie stawiła. W lutym wysłano do niej wezwanie do stawienia się w opolskim Zakładzie Karnym do odbycia kary 25 dni pozbawienia wolności. - Zawiadomienie to było dwukrotnie awizowane na poczcie, więc jest traktowane jako dostarczone - skwitowała Kosowska-Korniak.

Kosowska-Korniak dodała, że mimo obowiązku prawnego opolanka nie poinformowała sądu, który prowadził jej sprawę, o zmianie miejsca zamieszkania. - Dysponowaliśmy dwoma adresami tej pani, na które wysyłana była korespondencja. Miejsce jej obecnego pobytu ustaliła dopiero kurator sądowa, która zna tę rodzinę - poinformowała przedstawicielka sądu.

W związku z tym, że kobieta nie stawiła się do odbycia kary, sąd wydał nakaz doprowadzenia. - Gdyby sąd wiedział, że nakaz wydaje wobec matki samotnie wychowującej dzieci, to z pewnością na przykład zastosowałby odroczenie - zapewniła Kosowska-Korniak.

I dodała: "Z moich ustaleń wynika, że kurator sądowa, która ustaliła miejsce pobytu zatrzymanej, informowała też policję o jej sytuacji rodzinnej".
 
Ostatnia edycja:
nenya_xxx napisał:
Sprawa załatwiona, wpłaciłam całą kwotę, dzieci odebrane.. ale rozmawiałam z prawnikiem i panią kurator, oboje stwierdzili, że to wcale nie musiało tak wyglądać.. zobaczymy.
Oczywiście, że nie musiało to tak wyglądać. Można było zachować się odpowiedzialnie, zapłacić zasądzoną grzywnę, te "śmieszne dwa i pół tysiąca" i oszczędzić dzieciom dramatu.
 
Ło jezu, zaraz zajmie sie Tobą Pan Premier Tusk, że nie podzielasz żalu nad dłużnikiem uchylającym się od spełnienia świadczenia.

I wtedy wpadną o 21.30 policjanci (no nie, może ABW) i zrobią z Tobą porządek.
 
Przypominam, że umorzenie postępowania komorniczego nie jest równoznaczne z umorzeniem długu, na dłużniku ciążył obowiązek wystąpienia z wnioskiem o umorzenie grzywny, rozłożenie na raty, którego nie dopełnił.
Uważam, że media mają pożywkę. I błędy popełniły wszystkie strony...
 
O Boże i Premier i Minister mają w końcu wspólną sprawę. Ile osób zajęło się tą sprawą i prasa i Rzecznik policji i Bóg wie jeszcze kto. Opolanka jakie zamieszanie w Rządzie pani zrobiła nie spłacając długu.
 
Ja się zastanawiam co ten temat robi w rodzinnym.
Czyżby policja działała w ramach przepisów kodeksu rodzinnego?
To chyba powinno się znaleźć w windykacjach albo raczej w Hydeparku.
 
Może dlatego, że autorce postu chodziło o baaaaardzo szeroko rozumiane i w zasadzie chyba nikogo nieobchodzące "dobro dziecka" ?
 
Pani mamusia miała czas na zebranie funduszy. Potem nie odbierała pism. Dokonała wyboru.
Jak widać, musiało dojść do odebrania dzieci, żeby pieniądze na grzywnę nagle się znalazły.
 
W pełni się zgadzam z tym poglądem. "Samotne matki" chyba wystarczająco już żerują na naszych podatkach. Jedyne, co mnie uderzyło, to to, jak bardzo nasz rząd, nawet szef MSW przejmuje się dobrem dziecka. A wystarczy poczytać trochę to forum, żeby zauważyć, gdzie nasze państwo ma dobro dziecka.

Przepraszam, nie będę tu więcej "politykować". Po prostu musiałam to z siebie wyrzucić, bo aż mnie zatrzęsło.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra