Zabranie praw polskiemu ojcu

  • Autor wątku Autor wątku anyk31
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

anyk31

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
24
Witam Bardzo proszę o informację na jakiej podstawie mogę pozbawić ojca praw rodzicielskich. W Polsce mam zasądzony wyrok o alimenty z jego strony. Przyjechałam z córką do Niemiec i uzyskałyśmy obywatelstwo niemieckie, on posiada obywatelstwo polskie. Myślałam, że będziemy miały spokój. Jednak on przyjechał również do Niemiec do pracy i zażądał widzeń z dzieckiem. Nie chcę do tego dopuścić ponieważ nie był on ani dobrym partnerem, ani dobrym ojcem - nie chcę opisywać wszystkich złych sytuacji ale mogę powiedzieć, że leczy się w AA, do tego ma stare wyroki za dewastację mienia publicznego, jazdę po pijaku oraz pobicie. Chciałabym wiedzieć jakie są szanse na pozbycie się tego człowieka z naszego życia. Czy prawo niemieckie nadaje swoim obywatelom jakieś szczególne prawa w tej kwestii?
 
Zgłoś się do Jugentamtu tam otrzymasz pomoc prawną itd:
Czy on płaci obecnie alimenty ?
 
Jesli jest w Niemczech, aktualnie pracuje, zyczy sobie widzen z dzieckiem, to ciezko bedzie "pozbyc sie" ojca waszego dziecka z twojego zycia. Nieplacenie alimentów nie byloby tez powodem odmówienia mu widzen z dzieckiem badz pozbawienia go praw rodzicielskich.
 
Zgodnie z prawem (zarówno polskim, jak i niemieckim) decydujące jest dobro dziecka; nie zaś dobro matki dziecka. Wprawdzie dziecko jest jeszcze małe i samo nie decyduje, ale to nie oznacza, że nie bierze się jego dobra i interesów pod uwagę. Wręcz przeciwnie: bierze się właśnie pod uwagę to, co o tej sprawie dziecko będzie myślało za kilka lub kilkanaście lat. Niemieckie sądy w uzasadnieniach swych postanowień dot. kontaktów i widzeń z dzieckiem nie kierują się ani dobrem, ani interesem jednego lub obojga rodziców, lecz dobrem i interem dziecka; także tym przyszłym i domniemanym. W tym konkretnym przypadku matka powinna się zastanowić na tym, co w przyszłości powie dziecko i jak osądzi jej starania o uniemożliwienie ojcu kontaktów z nim. W każdym razie - jak tu już ktoś słusznie zauważył - samo niepłacenie alimentów na dziecko nie wystarczy na pozbawienie ojca jego prawa do kontaktów z dzieckiem. Konieczne byłoby np. jakieś zagrożenie bezpieczeństwa i konkretnego dobra dziecka. A z tego, co tu czytam, takiego zagrożenia dobra dziecka nie ma. Tu nie może chodzić o dobro lub interes jednego lub drugiego z rodziców; tu chodzi o dobro dziecka. A kontakt biologicznego ojca ze swym dzieckiem, pominąwszy jakieś groźnie dla dziecka patologie, zawsze leży w interesie dziecka i jest jego dobrem. I tak rozumują i argumentują niemieckie sądy opiekuńcze.
 
Jeśli nie miał założonej tzw. niebieskiej karty, to odebranie praw rodzicielskich uważam za niemożliwe. Ponadto fakt podjęcia leczenia w AA wskazuje na to, że postanowił się ogarnąc i przemawia raczej na jego korzyść.
 
Zachęcam do dokładnego przeczytania postanowienia niem.Sądu Konstytucyjnego (Bundesverfassungsgericht) (można znaleźć w internecie pod: BVerfG, Beschluss v. 19.11.2014, 1 BvR 1178/14), w którym sędziowie wyraźnie sprecyzowali kryteria, które muszą być spełnione, żeby sąd pozbawił rodzica (oboje rodziców) władzy rodzicielskiej (elterliches Sorgerecht). Sąd ten podkreśla, że musi mieć miejsce konkretne zagrożenie dobra dziecka. To zagrożenie i grożąca dziecku szkoda musi być przez sąd orzekający o władzy rodzicielskiej dokładnie i wyczerpująco stwierdzona i opisana. Każde orzeczenie sądu rodzinnego, które naruszy te zasady, jest sprzeczne z prawem i konstytucją.
 
anyk31 napisał:
leczy się w AA, do tego ma stare wyroki za dewastację mienia publicznego, jazdę po pijaku oraz pobicie.
W polskim prawie to nie byłyby skuteczne przesłanki odebrania prawa do kontaktów z dzieckiem.
Ciesz się, że facet przyjechał do Niemiec, a nie zażądał powrotu dziecka do Polski na podstawie Konwencji Haskiej.
 
Niestety płaci alimenty i się dokładnie przygotował do wszystkiego :( Jest niebezpieczny zarówno dla mnie jak i dla dziecka. Kiedy była mała spadła ze schodów z wózkiem, bo on w swoich furiach nie zabezpieczył go i zostawił ją samą na klatce. Nie raz wyrzucał nas ze swojego domu i groził, że pozabija :( Mój błąd, że nie zbierałam dowodów, a główni świadkowie to jego rodzina. Liczę na zdrowe podejście w sądzie :(((( Tym bardziej, że jemu nie zależy na dziecku, a na wojnie ze mną. To przykre ale mała nie chce się z nim widywać, zbyt wiele razy ją źle traktował i oszukiwał. Chce żebyśmy mogły żyć spokojnie, a ona jeżeli będzie kiedyś miała ochotę na spotkanie się z nim, to żaden papier jej nie powstrzyma ale musi być na tyle duża żeby w razie czego móc się bronić
 
Anyk, nie miej mi za zle, ze troche w twoja historyjke nie uwierze. I radze ci, z takimi sensacjami baaardzo uwazac. Wychodzi bowiem na to, ze twoje dziecko nie raz zagrozone bylo smiercia badz okaleczeniem, a ty jako matka, za kazdym razem pozwalalas na taka sytuacje. Czyli, ze jestes, ze tak powiem ostroznie, nieodpowiedzialna matka. Po pierwszym takim razie nalezalo ci reagowac i zrobic wszystko, aby do takich sytuacji nie dochodzilo; ktos tu wspomnial o tej niebieskiej karcie. Nie zrobilas tego, a wiec albo sytuacje sa teraz na twoja osobista potrzebe wydumane, badz tez faktycznie bylas nieodpowiedzialna matka. W kazdym razie, uwazaj z takimi sensacjami, aby nie odwrócily sie przeciwko tobie i zebys nie obudzila sie z reka w nocniku. Tak od kobity do kobity ci radze. Bo dla mnie solidarnosc jajników ma jednak swoje granice.

Niestety dziecko laczy dwoje ludzi bardziej niz slub, wiec radzilabym ci normalnie porozmawiac z twoim bylym- z tego, co piszesz, przynajmniej na ten moment jest to normalny, pracujacy facet, a ojcem twojego dziecka bedzie zawsze.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra