Zaburzenia u żony a zdrowie psychiczne dzieci

  • Autor wątku Autor wątku mateop1984
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mateop1984

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2022
Odpowiedzi
5
Witam. Mamy z żoną dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym. Od kilku lat zauważyłem u żony dziwne zachowania. Nie lubi bardzo gdy ktoś zwraca jej uwagę, wytyka jakieś błędy. Z tego powodu jest pokłócona z moimi rodzicami, szwagrem i dość często kłóci się również ze swoimi rodzicami. Nie hamuje się nawet przy dzieciach, które reagują płaczem. Dzieci ta sprawa nie dotyczy, są małe i nic nie rozumieją. Zabrania kontaktów z moimi rodzicami dopóki nie wyjaśni wszystkich zdarzeń z przeszłości choć wiele razy było to już poruszane. Chodziliśmy z tym do psychologa jednak żona nie widzi w tym swojej winy ani chęci zmiany. Psycholog zaproponował indywidualną terapię dla każdego z osobna bo razem potrafimy się kłócić u psychologa. Żona nie wyraża chęci. Ja byłem sam ze sobą. Szukając pomocy na różnych grupach internetowych mogę mieć podejrzenia o zaburzenia osobowości a dokładnie cechy narcystyczne. Nie dostałem potwierdzenia tego u psychologa ale jeden z nich ma wstępną diagnozę z tym może ją przekazać osobiście mojej żonie, więc ja mogę się tylko domyślać. Na dzieciach się to odbija w taki sposób że gdy tylko widzą że mama jest zdenerwowana, szybko mówi to chcą się do niej przytulać, bolą je brzuszki a często kończy się wymiotami. Na następny dzień po kłótni starsza córka jest nieznośna. Wydaje mi się że dziecko może mieć już początki nerwicy.
Nie wiem co robić bo żona nie chce nic z tym zrobić. Jedyną drogą jaką widzi to mam odciąć się od swojej rodziny. Ja jednak wiem ze to nie pomoże bo za jakis czas bedzie się kłócić z sąsiadami, zacznie mnie oskarżać o zdradę a jest bardzo zazdrosna. Nie mogę się spóźnić za bardzo z pracy bo ma podejrzenia że byłem gdzieś na boku. Odcięcie się od rodziny to nie jest wyjście z sytuacji. Psycholodzy mówią że nie ma prawa mi zabraniać kontaktów z nimi. Mowią też że jeśli ktoś nie chce pomocy to nie można nikogo zmusić jednak ja myślę o dzieciach żeby na nich się to nie odbiło. Nie chce jej ich odbierać, tylko chce jej uświadomić że postępując w taki sposób krzywdzi je i może mieć to podstawy do ograniczenia praw opieki. Mówiąc jej o tym, wpadła w szał i zaczęła rozpowiadać swoim rodzicom że chce jej dzieci zabrać. Chciałbym dowiedzieć się jak w jakiś delikatny sposób rozwiązać problem, by uświadomić jej że powinna podjąć się jakiejś terapii. Mam nagrania naszych kłótni na którym słychać jaka jest agresywna, na jednym z nich słychać jak podarła mi koszulkę, trzymając najmłodszą córkę na rękach. Dziecko pamięta tą sytuacje i kilka razy gdy się przebierałem to przypominało sobie że mama zrobiła tacie dziure. Dochodzi oczywiście do rękoczynów na mnie, świadkami są jej rodzice jednak wątpię żeby stali po mojej stronie gdyż żona nastawia ich przeciwko mnie. Jest w tym wiele kłamstwa którego ja nie zawsze mam siły wyjaśniać.
 
Zastanów się co jest lepsze. Kolejna próba nakłaniania żony do leczenia, którego ona nie chce, bo jak mówisz nie widzi problemu. Czy zdrowie psychiczne dzieci, ich poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Ja na Twoim miejscu zaczelabym myśleć jednak o dzieciach, bo traumy, których teraz doświadczają mogą mieć wpływ na ich dorosłe życie. Nikt Tobie tutaj nie powie co konkretnie masz zrobić, ale na siłę żony na leczenie nie skierujesz.
 
Powrót
Góra