Zadłużenie - bez umowy.

  • Autor wątku Autor wątku Onakontraon
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Onakontraon

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2023
Odpowiedzi
2
Dzień dobry, cześć.
Dwa pytania.
1. Pożyczyłam partnerowi (obecnie byłemu partnerowi) kwotę 20.000 zł. w dwóch transzach po 10.000 zł. Niestety nie spisałam umowy ponieważ była to dla mnie pewna osoba - przygotowywaliśmy się do ślubu.
Tak, było to nierozsądne, wiem. Będę o taką lekcję mądrzejsza.
Pan się ulotnił 4 miesiące temu bez uregulowania należności.
Nie utrzymujemy kontaktu ponieważ on sobie tego nie życzy. Próbowałam wielokrotnie spotkać się bez podania przyczyny finansowej jako głównej, nie tając jej jednak, natomiast Pan odmówił.
Co mogę zrobić że strony prawnej (a może nie przekraczając możliwości prawnych) by spróbować nakłonić go do spłaty należności?
Pierwsze zapożyczenie nastąpiło w październiku 2022, drugie w grudniu 2022.
Z "dowodów" które posiadam to jedynie korespondencja pisemna (elektroniczna) z jego licznymi prośbami o pożyczki w różnej kwocie, w tym wspomniane 20.000 zł. oraz SMS z ubiegłego miesiąca o tym, że pamięta o pożyczonych pieniądzach i "zamierza to spłacić".
Bez sum, dat. Niestety.
Pieniądze były przekazywane w formie gotówki, wcześniej nie wypłacane - były to moje odkładane przez kilka lat oszczędności.
Jedynie kilka pożyczek na małe sumy - do 500 zł - były realizowane poprzez przelew bankowy na konto.
Pan ten ma zaległości na ponad 130.000 zł z uwagi na swoje uzależnienie od hazardu o czym dowiedziałam się niedawno.
Jest zadłużony również w parabankach, co pewnie sprawia, że splata tych zaległości jest dla niego ważniejsza niż jakaś tam odpowiedź byłej kobiecie. :)
Myślałam o wezwaniu przedsądowym jednak czy w przypadku braku dowodów co do wysokości przekazania pożyczki i faktu czy w ogóle doszło do przekazania pieniędzy ma to jakikolwiek sens? Niestety nie było przy tym osób trzecich.
Czy może rozpocząć od wizyty osobistej u Pana z prośbą o "uznanie długu" (o ile zechce) i spisaniu słów o tym, że deklaruje się aby oddać 20.000 zł w terminie do xx.xx.xxxx - nawet z rozłożeniem ratalnym?
Byłby to wtedy jakiś dowód przed sądem jak mniemam?

Pytanie 2.
Pan okazuje się, że wybrał się w nowe życie w którym udaje postać bez problemów. Odciął się zupełnie ode mnie i osób które świadczyły pomoc wiedząc o stanie faktycznym finansów. Zwiał jak tchórz.
Czy gdybym przypadkiem udała się do niego z prośbą o oddanie pieniędzy, a byłby pośród osób trzecich, czy gdybym podjęła rozmowę w tonie - proszę o zwrot pożyczonych pieniędzy i choć wiem, że osobie uzależnionej może być ciężko przy takiej kwocie zadłużenia o jakiej wiem czyli 130.000 + zł to zrobić, to jednak warto być ok i spłacać także te zadłużenia u zaufanych ludzi - czy nie byłoby to przekroczeniem słownym z mojej strony?
Czy nie zostałoby odebrane jako ośmieszanie, groźba czy zniesławienie?
Dodam, że ja i Pan zajmujemy dosyć cenione stanowiska w opiece zdrowotnej i jesteśmy osobami których nieposzlakowana opinia jest bardzo ważna w pracy.
(wybrałabym oczywiście na wizytę czas wolny od pracy i nie byłoby to miejsce związane w żaden sposób z pracą, a okolice miejsca zamieszkania Pana - docelowo spotkanie pod drzwiami mieszkania, gdyż zakładam, że do środka mieszkania nikt mnie nie wpuści po zapukaniu).

Dziękuję z góry za odpowiedzi.
 
1. Umowa pomiędzy Wami jest, tylko że słowna. Gdyby umowy nie było, to nie przekazała byś pieniędzy. Kc mówi że dla takiej kwoty wymagana jest forma dokumentowa. I Ty nie potrafisz udokumentować pożyczki.
Czy może rozpocząć od wizyty osobistej u Pana z prośbą o "uznanie długu" (o ile zechce) i spisaniu słów o tym, że deklaruje się aby oddać 20.000 zł w terminie do xx.xx.xxxx - nawet z rozłożeniem ratalnym?
To jedyne wyjście jakie pozostało.

2. Co to miałoby dać? Odegranie się na byłym partnerze czy chęć pozyskania świadków?
Sąd i tak może nie dopuścić dowodu z zeznań świadka, gdyż nie zachowano wymaganej formy umowy. Zgodę na wysłuchanie świadków musiałby wyrazić dłużnik - art. 74 kc.
 
1. Dziękuję za odpowiedź.

2. Ani jedno ani drugie, zakładam po prostu, że może nie być sam. Jest to osoba otaczająca się masą ludzi.
Nie mieszkamy w jednym mieście, nie znam obecnie jego rutyny, a jeśli doszłoby do rozmowy to chcę jasno przedstawić sytuację i przypomnieć. Wizytę chciałabym zrealizować jednorazowo aby nie było potem podejrzeń o nękanie, dlatego też chcę się wyrazić klarownie zawierając wszystkie niuanse, które sprawiają, że zadłużenie jest i jest nieuregulowane. Jeśli mam oprzeć się na jego dobrej woli to znając osobę muszę zawrzeć pewne formy emocjonalnego odniesienia do problemu, który jest przyczyną niestabilności finansowej.
Stąd pytanie o to czy gdybym poruszyła temat w sposób jawny, który może być dla Pana wstydliwy przy osobach trzecich to czy nie będę potem targana gdzieś po sądach...innymi słowy czy nie byłoby to z mojej strony przekroczenie granicy poufności. Oczywiście jak pisałam powyżej, nie mam zamiaru nikogo straszyć czymkolwiek, a odnieść się do tego, że to zadłużenie "u mnie" jest tylko częścią większej kwoty i jeśli pozostałe kwoty są regulowane szczątkowo (z obawy przed zajęciem komorniczym czy stałą blokadą debetu) to i przyzwoitość nakazuje aby "moje" sprawy uregulować, choć częściowo także.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra