F
faramuszka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2012
- Odpowiedzi
- 11
Witam serdecznie, przejdę od razu do przedstawienia sprawy.
Złożyłam papiery na WSG w Bydgoszczy i wpłaciłam tylko wpisowe. Podczas pierwszych miesięcy składałam pisma z prośbą o przedłużenie terminu wpłat czesnego. Złożyłam dwa, bądź trzy. W międzyczasie, przestałam uczęszczać na studia (po I semestrze), lecz nie zabrałam papierów. W rezultacie uczelnia skreśliła mnie z listy studentów z powodu "nieuregulowania płatności".
Od skreślenia z listy minie w maju rok. Przez ten czas przyszły może dwa pisma z uczelni, upominające o zaległości oraz dwa już z KGPN (Kompleksowa Windykacja i Zarządzanie Wierzytelnościami) z tytułem : "pismo przedprocesowe". Ostatnie przyszło latem, ale nie wiem dokładnie jaki miesiąc, bo nie mam tego pisma już. Od tamtej pory cisza.
Moje pytanie brzmi: Nie stać mnie zapłacić zaległości, która waha się w granicach 4 tysięcy, gdyż nie pracuję, lecz utrzymuję się z renty rodzinnej, w kwocie nie przekraczającej 1 tys. zł. Nie wiem teraz, z jakim pismem kierować się na uczelnię, lub czy w ogóle kierować pismo, bo ludzie mi mówią, że uczelnia zostawi tą sprawę i będzie przedawnienie. Jestem w kropce, bo nie chcę trafić do BIK-u, więc szukam jakiegoś rozwiązania, ale tak żeby jednocześnie nie zbankrutować.
Czy ktoś może udzielić mi jakiejś porady? Wiem, że zwlekałam tyle czasu, ale najzwyczajniej przestraszyłam się tej sytuacji i uciekałam od tego, teraz jednak chcę za to się wziąć i jakoś załatwić. Czy mam liczyć na przedawnienie, czy składać jakieś pisma? Czekam na odpowiedź.
Pozdrawiam Was.
Złożyłam papiery na WSG w Bydgoszczy i wpłaciłam tylko wpisowe. Podczas pierwszych miesięcy składałam pisma z prośbą o przedłużenie terminu wpłat czesnego. Złożyłam dwa, bądź trzy. W międzyczasie, przestałam uczęszczać na studia (po I semestrze), lecz nie zabrałam papierów. W rezultacie uczelnia skreśliła mnie z listy studentów z powodu "nieuregulowania płatności".
Od skreślenia z listy minie w maju rok. Przez ten czas przyszły może dwa pisma z uczelni, upominające o zaległości oraz dwa już z KGPN (Kompleksowa Windykacja i Zarządzanie Wierzytelnościami) z tytułem : "pismo przedprocesowe". Ostatnie przyszło latem, ale nie wiem dokładnie jaki miesiąc, bo nie mam tego pisma już. Od tamtej pory cisza.
Moje pytanie brzmi: Nie stać mnie zapłacić zaległości, która waha się w granicach 4 tysięcy, gdyż nie pracuję, lecz utrzymuję się z renty rodzinnej, w kwocie nie przekraczającej 1 tys. zł. Nie wiem teraz, z jakim pismem kierować się na uczelnię, lub czy w ogóle kierować pismo, bo ludzie mi mówią, że uczelnia zostawi tą sprawę i będzie przedawnienie. Jestem w kropce, bo nie chcę trafić do BIK-u, więc szukam jakiegoś rozwiązania, ale tak żeby jednocześnie nie zbankrutować.
Czy ktoś może udzielić mi jakiejś porady? Wiem, że zwlekałam tyle czasu, ale najzwyczajniej przestraszyłam się tej sytuacji i uciekałam od tego, teraz jednak chcę za to się wziąć i jakoś załatwić. Czy mam liczyć na przedawnienie, czy składać jakieś pisma? Czekam na odpowiedź.
Pozdrawiam Was.