Zadłużenie Skok Wołomin

  • Autor wątku Autor wątku Efie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Efie

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2014
Odpowiedzi
20
Witam. W 2002 roku mama zaciągnęła pożyczkę w Skok Wołomin na kwotę 50000 zł. Niedługo poniżej zaczęły się problemy ze spłatą zobowiązań spowodowane utratą pracy oraz inne okoliczności.
Mama zaczęła brać kredyty w innych bankach co spowodowało, że wpadła w spirale długów. W tym czasie urósł dług za mieszkanie administracja złożyła pozew do Sądu o eksmisje, zostaliśmy jedynie ze wzg na niepełnosprawną siostrę. Mama nie była w stanie płacić rat pożyczki w Skoku zgodnie z umową, była w stałym kontakcie z pracownikami Skoku i postępowała zgodnie z ich instrukcjami, nie znając się na prawie chciała tylko uniknąć skierowania sprawy do sądu. Jeździła na spotkania tłumaczyła swoja sytuacje i wydawało jej się, że to jest jedyne rozwiązanie. W ramach pomocy bank polecał żeby mama pisała wnioski o umorzenie, przełożenie niektórych rat lub zapłacenie przez Organizacje Pomocy Bliźniemu, z którą współpracował Skok. To jednak pogarszało sytuacje ponieważ odsetki od niespłaconych rat w terminie nadal rosły. W 2003 roku zrobiono restrukturyzacje mamy kredytu 83,900 zł rozłożono na 5 lat rata wynosiła 1,390 zł. Było to zbyt wysokie więc mam nie wywiązywała się do końca. W grudniu 2005 zaległość wynosiła 60,590 zł, w czerwcu 2006 r 60,500 zł . W następnych latach były robione kolejne restrukturyzacje z tym kredytem, w 2007r część została odłączona i zapisana na moją siostrę. W 2011 roku udzielono mamie konsolidacyjnego kredytu na spłatę poprzedniego zadłużenia z ratą balonową która wynosiła 84,000 zł. W 2013 r zaproponowali następny kredyt konsolidacyjny w przeciwnym wypadku straszyli sądem. Mama dostała 92,000 zł rozłożone na 5 lat rata 1000 zł z ostatnią ratą balonową 55000 zł przypadającą na maj tego roku. Sytuacja z tym kredytem trwa 16 lat. Mama nie posiada pełnej dokumentacji z poprzednich lat, gdy zgłosiła się o to powiedziano ze może otrzymać tylko 5 lat wstecz, poprzednie lata nie istnieją. Chciałam się dowiedzieć czy w tym przypadku należy się mamie jakaś pomoc czy może starać się o umorzenie tej ostatniej raty może chociaż części bo naprawdę koszmar jaki moja rodzina przeszła z tym bankiem nie da się opisać, kosztowało nas to dużo zdrowia, mama nie ma już siły ponieważ utrzymuje się z emerytury i na ratę musi pracować dorywczo a przed nią jeszcze 55000 zł, które są wymagane w jednej racie. Czy praktyki, które stosował Skok przez tyle lat są dozwolone?
 
Dla mnie to jakieś żarty że nie istnieją wyciągi sprzed 5 lat.Na pewno istnieją i mają je w archiwum.

Tutaj nie wiem czy nie najlepszym wyjściem jeśli nic mama nie posiada to nie jest ogłoszenie upadłości konsumenckiej.

Drugie wyjście to trochę bardziej dokuczliwe ale po prostu zaprzestania spłaty i niech idą do sądu, komornik więcej niż te raty pewnie miesięcznie nie będzie pobierać ( nie wiem jakie dochody ma mama ).

Kredyt konsolidacyjny to chyba jest wtedy gdy ma się kilka pożyczek i wtedy robi się konsolidację robiąc z nich jedną tylko gdzie rata jest mniejsza niż gdyby miało się spłacać kilka pożyczek. W tym wypadku oni po prostu wciskali nowa pożyczkę na spłatę poprzedniej, zapewne jakiś spec w Skoku wciskał to.

Na pewno nie jest wyjściem z tego branie kolejnych pożyczek bo tylko pogarsza się sprawę , oczywiście jak się nie ma dochodów.

Proponuje udać się do darmowej pomocy prawnej, oni doradzą czy są szanse na upadłość konsumencką bo to byłoby najlepszym wyjściem a przy okazji przyjrzeli by się czy ktoś w Skoku nie wprowadzał mamy w błąd oferując kolejne pożyczki przy okazji grożąc jej wiedząc że nie będzie w stanie i tak tego spłacać.
 
Dziękuję za odpowiedz Karaczoch :)
Jeśli ktoś może coś jeszcze podpowiedzieć, będę wdzięczna.
 
człowiek potrzebuje do życia: mieć gdzie mieszkać, w coś się ubrać, coś do zjedzenia i czegoś do ogrzewania podczas zimy, to jest plan minimum (jeśli chodzi o ciało, bo przydałaby się jeszcze szczypta dobrych relacji z innymi ludźmi, to też jest potrzebne do życia). Zróbcie listę za i przeciw ogłoszenia upadłości. Pytanie o prawo do lokalu? Jeśli mieszkanie nie jest mamy to upadłośc w jej przypadku mogłaby rozwiązać 16-letni koszmar.
 
Dziękuję za odpowiedź :)
Mieszkanie należy do agencji mieszkaniowej. Jak wygląda procedura upadłości konsumenckiej, ponieważ pamiętam kilka lat temu pisano, że ustawa o upadłości konsumenckiej jest niedopracowana i trudno z niej skorzystać.
 
Opisaną procedurę znajdziesz w sieci bez problemu, celowo wymieniłem na pierwszym miejscu potrzebę posiadania dachu nad głową. W tej sytuacji należy zadbać o uregulowanie sprawy mieszkania. Tam nie może być długu. Pamiętaj, że ta procedura to jest "finansowy koniec człowieka" z tego nie da się już podnieść. Nikt nie będzie chciał z mamą rozmawiać o zawieraniu umów. Na twoje barki spadnie odpowiedzialność za pomoc mamie. Człowiek jest ważniejszy od pieniędzy i tym trzeba się kierować.
 
Właśnie zdałam sobie sprawę, że jednak upadłość w tym przypadku jest niemożliwa, ponieważ mama ma żyrantów do tego kredytu, więc gdyby skorzystała z upadłości dług przeszedłby na inne osoby, a takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. :(
 
Ale co, Ci żyranci na teraz, czy na ten pierwotny kredyt. Swoją drogą ciekawie ten SKOK się "bawi"....
 
Jest dwóch żyrantów do ostatniej umowy z 2013 roku.
Brak mi słów na to co się tam przez lata wyprawiało.
 
Witam,
wracam z prośbą o odpowiedż w mojej sprawie.
Otóż mama napisała pisma do syndyka, pierwsze o umorzenie części ostatniej raty i resztę rozłożenie na raty, dostała odmowę, drugie pismo o samo rozłożenie na raty, ponieważ nie ma możliwości spłacić tego długu inaczej, tu też dostała odmowę.
Ja jestem żyrantem do tego kredytu i mamy przyjaciółka która też ma taką samą sytuacje jak mama.
Mama utrzymuje się z emerytury w wysokości 1700 zł, ile komornik może pobrać z tej kwoty, słyszałam, że po zajęciu komorniczym zostanie mamie tylko 600 zł.
Czytałam też że syndyk może uznać tą kwotę za zbyt niską i wymagać spłaty od poręczycieli w tym przypadku mnie. Byłam przekonana że komornik ściąga należności w pierwszej kolejności od kredytobiorcy głównego, dopiero w drugiej kolejności wymaga spłaty od poręczyciela jeżeli ten pierwszy nie posiada żadnych dochodów.
Syndyk nie chce rozmawiać w tej sprawie, nikt z nas nie dostanie kredytu na spłatę tego zobowiązania. ( Dodam że ówczesny zarząd Skoku gdy mama zawierała tę umowę obiecał ostatnią ratę balonową w momencie jej wymagalności czyli teraz, rozłożyć na raty, ale w trakcie trwania kredytu bank ogłosił upadłość i Zarząd zniknął.) Nie widzę żadnego pozytywnego wyjścia z tej sytuacji :(
 
Powrót
Góra