D
dapol.1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2016
- Odpowiedzi
- 9
Witam.
Jestem Prezesem (jedynym członkiem zarządu) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Spółka przestała mieć obroty w grudniu 2015r. - przynosiła straty. Lokal w którym prowadziła działalność został podpalony. Osoba, która wynajmowała spółce lokal zażądała 3 miesięcznego okresu wypowiedzenia (wraz z opłaceniem tych 3-mc - styczeń, luty, marzec - 5800zł) oraz opłacenia za remont lokalu 2700zł oraz mycie elewacji 600zł. Oczywiście odjęła sobie kwotę kaucji w wysokości 1800zł. Także policzyła sobie za koszty napraw za pożar nie z winy pracowników a osób, które prawdopodobnie Policji nie udało się zidentyfikować. Wniosła pozew w kwietniu 2016r., a nakaz zapłaty w postepowaniu upominawczym (z Sądu Rejonowego) został wydany pod koniec czerwca 2016r.
Inne zadłużenia spółki to około 700zł za niedopilnowanie przez pracownika oraz osoby upoważnionej do reprezentowania spółki. Także i to otrzymało nakaz zapłaty w postepowaniu upominawczym (z Sądu Rejonowego).
Oraz 1700zł, które jeszcze nie zostało wprowadzone na drogę sądową.
Moje pytanie jest takie, jak wybrnąć z tej sytuacji, żeby nie ponosić odpowiedzialności własnym majątkiem? Ważne też jest to, że lokal był prowadzony przez prokurenta oraz osobę upoważnioną do reprezentowania spółki. Dokumenty, które przychodziły na adres siedziby spółki (w tym te, które dotyczyły postępowania sądowego oraz zadłużeń) nie były odbierane przeze mnie, wręcz nie docierały do mnie - przejmował je prokurent lub inna osoba - w ogóle mnie nie informując. Dopiero w połowie czerwca 2016r. odebrałem dokumenty (po fakcie) o nakazie zapłaty w postepowaniu upominawczym. Z tego, co czytałem upadłość spółki należy wnieść w ciągu 14 dni od zaistnienia niewypłacalności. Nie docierały do mnie dokumenty, a wręcz podejrzewam, że podpisy na niektórych umowach zostały podrabiane...
Spółka ma kapitał zakładowy 5000zł, ma także około 6800zł nadwyżki w Urzędzie Skarbowym za VAT i z tego, co wychodzi: 8200zł długów.
Czuję się oszukany przez prokurenta oraz nie chcę ponosić kosztów spłacania długów spółki. Co w takiej sytuacji powinienem zrobić?
Słyszałem także o możliwościach sprzedaży spółki z jednoczesną spłatą wierzytelności, ale oczywiście dodatkowym kosztem około 3000zł - co niezbyt zachęca.
Jestem Prezesem (jedynym członkiem zarządu) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Spółka przestała mieć obroty w grudniu 2015r. - przynosiła straty. Lokal w którym prowadziła działalność został podpalony. Osoba, która wynajmowała spółce lokal zażądała 3 miesięcznego okresu wypowiedzenia (wraz z opłaceniem tych 3-mc - styczeń, luty, marzec - 5800zł) oraz opłacenia za remont lokalu 2700zł oraz mycie elewacji 600zł. Oczywiście odjęła sobie kwotę kaucji w wysokości 1800zł. Także policzyła sobie za koszty napraw za pożar nie z winy pracowników a osób, które prawdopodobnie Policji nie udało się zidentyfikować. Wniosła pozew w kwietniu 2016r., a nakaz zapłaty w postepowaniu upominawczym (z Sądu Rejonowego) został wydany pod koniec czerwca 2016r.
Inne zadłużenia spółki to około 700zł za niedopilnowanie przez pracownika oraz osoby upoważnionej do reprezentowania spółki. Także i to otrzymało nakaz zapłaty w postepowaniu upominawczym (z Sądu Rejonowego).
Oraz 1700zł, które jeszcze nie zostało wprowadzone na drogę sądową.
Moje pytanie jest takie, jak wybrnąć z tej sytuacji, żeby nie ponosić odpowiedzialności własnym majątkiem? Ważne też jest to, że lokal był prowadzony przez prokurenta oraz osobę upoważnioną do reprezentowania spółki. Dokumenty, które przychodziły na adres siedziby spółki (w tym te, które dotyczyły postępowania sądowego oraz zadłużeń) nie były odbierane przeze mnie, wręcz nie docierały do mnie - przejmował je prokurent lub inna osoba - w ogóle mnie nie informując. Dopiero w połowie czerwca 2016r. odebrałem dokumenty (po fakcie) o nakazie zapłaty w postepowaniu upominawczym. Z tego, co czytałem upadłość spółki należy wnieść w ciągu 14 dni od zaistnienia niewypłacalności. Nie docierały do mnie dokumenty, a wręcz podejrzewam, że podpisy na niektórych umowach zostały podrabiane...
Spółka ma kapitał zakładowy 5000zł, ma także około 6800zł nadwyżki w Urzędzie Skarbowym za VAT i z tego, co wychodzi: 8200zł długów.
Czuję się oszukany przez prokurenta oraz nie chcę ponosić kosztów spłacania długów spółki. Co w takiej sytuacji powinienem zrobić?
Słyszałem także o możliwościach sprzedaży spółki z jednoczesną spłatą wierzytelności, ale oczywiście dodatkowym kosztem około 3000zł - co niezbyt zachęca.
Ostatnia edycja: