Zadośćuczynienie pieniężne za potrącenie na pasach i ucieczkę z miejsca wypadku

  • Autor wątku Autor wątku Eregorn
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

Eregorn

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
2
Na początku opiszę trochę moją sytuację... Tydzień temu doszło do pewnego nieprzyjemnego wydarzenia. Jechałem samochodem razem z moją dziewczyną. Najpierw jeden samochód wymusił pierwszeństwo. Jechaliśmy przez pasy na których naprawdę nikogo nie było. Dopiero co na chodniku była rozesmiana blondyneczka z komórką w ręku. Nie wiem czy zdawała sobie sprawę że wchodzi w tej chwili na ulicę. Nie mam pojęcia o czym myślałaabo nawet się nie rozejrzała. Wyjeżdżaliśmy z pasów i coś stuknęło w tyle samochodu. Nie myśleliśmy nawet że coś się stało. Przecież mój maluch prawi e się rozpada to też ma prawo potrzeszczeć... Jak póżniej się okazało to była ta roześmiana dziewczyna niewiedząca nic o Bożym swiecie. nie zauważyła samochodu i w niego walnęła. Stłukła nogę - to przecież nic poważnego. Policja przyjechała do mnie domu. Zapłaciłem mandat za potrącenie na pasach i ucieczkę z miejsca wypadku. A teraz ta dziewczyna domaga się od mnie jakiegoś zadośćuczynienia pieniężnego. Że to niby za telefon, że jej pensji nie wypłacą bo poszłą na urlop bezpłatny (gdzie twierdzi, że dostanie tylko 20% - nie wiem czy to w ogóle mozliwe). Przecież o tym telefonie powinna powiedzieć od razu na policji... Nie wiem co mam teraz zrobić. Straszy mnie sądem. Mam 19 lat. Nie pracuję-chociaż jestem w trakcie poszukiwań. Proszę napiszcie mi czy ona ma jakieś podstawy prawne czegoś ode mnie żądać?
 
Re: Co robić?

[cytat="Eregorn"]Proszę napiszcie mi czy ona ma jakieś podstawy prawne czegoś ode mnie żądać?[/cytat]
Tak - jesteś zobowiązany wypłacić odszkodowanie za wszelkie straty spowodowane przez to zdarzenie. Inna sprawa, czy poszkodowana jest w stanie udowodnić zasadność swoich roszczeń (jak np. uszkodzenie telefonu).

Zawsze jest tak, że wg sprawcy w zasadzie nic się nie stało, lekkie stłuczenie czy zadrapanie, zaś poszkodowany twierdzi, że cierpi straszne katusze albo, że samochód to już praktycznie wrak.
 
no to sprawa na dzień dzisiejszy wygląda tak... Ta dziewczyna wydzwania do mnie i bezwzględnie żąda odszkodowania w postaci gotówki. Wydaje mi się, że nie ma dowodów na to, że to rzekomo ja byłem sprawcą zepsucia owego telefonu. ale już mniejsza o to... Czy ma prawo żadać ode mnie odszkodowania za to, że jest na bezpłatnym urlopie (na którym podobno dostaje pieniądze - nie wiem nadal czy to możliwe). W sumie podobno powinna leżeć tydzień w szpitalu aby móc żądać czegokolwiek. Już sam nie wiem... Aha! A jeśli nie zgłosiła nic o tym telefonie na polcji to czy teraz może rościc jakies prawa...??? Proszę o szybką odpowiedź.
 
[cytat="Eregorn"]Czy ma prawo żadać ode mnie odszkodowania za to, że jest na bezpłatnym urlopie (na którym podobno dostaje pieniądze - nie wiem nadal czy to możliwe).[/cytat]
Urlop to urlop, a nie chorobowe (na które się najwyraźniej nie kwalifikowała, zakładając, że była ubezpieczona), być może chce sobie zrobić płatne wakacje. Jeśli zaś nie była ubezpieczona, to może się domagać odszkodowania, jeśli nie może przez to pracować (np. jest sprzedawczynią).
[cytat:3ahj0x1c]W sumie podobno powinna leżeć tydzień w szpitalu aby móc żądać czegokolwiek.[/cytat:3ahj0x1c]
Nie musi. Można czuć dolegliwości, które nie przeszkadzają w pracy. Odszkodowania osobowe to delikatna sprawa.
[cytat:3ahj0x1c]A jeśli nie zgłosiła nic o tym telefonie na polcji to czy teraz może rościc jakies prawa...???[/cytat:3ahj0x1c]
Może. Czasami uszkodzenia wychodzą później (np. telefon zaczyna się resetować, przerywa rozmowy), ale w tym przypadku musi udowodnić, że to w wyniku taktego zajścia.
Najprościej byłoby doprowadzić do procesu, ale w przypadku przegranej to dodatkowe koszty.
 
Powrót
Góra