Q
qwoot
Użytkownik
- Dołączył
- 11.2014
- Odpowiedzi
- 44
Prawie 2 lata temu doznałem potrącenia przez samochód jadąc prawidłowo rowerem. Czas mam chyba 3 lata zanim to się przedawni, więc chyba warto coś zacząć działać. A więc, doznałem uszkodzenia ciała poniżej dniu 7. Chciałbym się zapytać w jaki sposób podejść w kwestii uzyskania zadośćuczynienia.
Posiadam:
1. Opinię sądowo-lekarską z uszkodzeniami - przedstawiające krwiaki, zasinienia, stłuczenia, bolesności z lokalizacją i rozmiarami (brak złamań).
2. Informacje o zdarzeniu drogowym od policji.
3. CD z rentgenem Paragony za leki, wizyty u lekarza (miały miejsce po zdarzeniu)
4. Zdjęcia obrażeń bezpośrednio po wypadku wykonane przeze mnie.
Pytania:
1.
Czy w takiej sytuacji sam zgłosić się do ubezpieczyciela sprawcy drogą pisemną (czy jest to takie proste jak zwykłe wysłanie maila dla ubezpieczeni sprawcy?), czy też powinienem to zlecić jakiemuś prawnikowi kancelarii odszkodowawczej?
2.
Czy kancelaria faktycznie potrafiła by "ugrać" więcej niż ja? (czy opłaca się to mimo sporej prowizji dla nich)
3.
Czy wszystko co nazbierałem podciągnąć pod zadośćuczynienie, czy część kwalifikuje się pod odszkodowanie?
4.
Jak mam wycenić swoje krzywdy? Nie wiem ile pieniędzy jest "wart" mój ból, cierpienie, leczenie się, potencjalne osłabienie nogi która dostała strzał zderzakiem (ostatnio mocno skręciłem staw skokowy przy biegu, może po tym wypadku został osłabiona...) oraz strach przed ponownym wsiadaniem na rower, nie czuję się tak bezpieczny jak kiedyś.
5.
Jakiej kwoty chcieć? Jaką rzeczywiście mogę dostać?
Będę wdzięczny nawet na odpowiedź na jedno pytanie jak ktoś nie wie wszystkiego lub nie chce się rozpisywać
Posiadam:
1. Opinię sądowo-lekarską z uszkodzeniami - przedstawiające krwiaki, zasinienia, stłuczenia, bolesności z lokalizacją i rozmiarami (brak złamań).
2. Informacje o zdarzeniu drogowym od policji.
3. CD z rentgenem Paragony za leki, wizyty u lekarza (miały miejsce po zdarzeniu)
4. Zdjęcia obrażeń bezpośrednio po wypadku wykonane przeze mnie.
Pytania:
1.
Czy w takiej sytuacji sam zgłosić się do ubezpieczyciela sprawcy drogą pisemną (czy jest to takie proste jak zwykłe wysłanie maila dla ubezpieczeni sprawcy?), czy też powinienem to zlecić jakiemuś prawnikowi kancelarii odszkodowawczej?
2.
Czy kancelaria faktycznie potrafiła by "ugrać" więcej niż ja? (czy opłaca się to mimo sporej prowizji dla nich)
3.
Czy wszystko co nazbierałem podciągnąć pod zadośćuczynienie, czy część kwalifikuje się pod odszkodowanie?
4.
Jak mam wycenić swoje krzywdy? Nie wiem ile pieniędzy jest "wart" mój ból, cierpienie, leczenie się, potencjalne osłabienie nogi która dostała strzał zderzakiem (ostatnio mocno skręciłem staw skokowy przy biegu, może po tym wypadku został osłabiona...) oraz strach przed ponownym wsiadaniem na rower, nie czuję się tak bezpieczny jak kiedyś.
5.
Jakiej kwoty chcieć? Jaką rzeczywiście mogę dostać?
Będę wdzięczny nawet na odpowiedź na jedno pytanie jak ktoś nie wie wszystkiego lub nie chce się rozpisywać