Zaginiony depozyt

  • Autor wątku Autor wątku JUREK19
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

JUREK19

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2014
Odpowiedzi
8
Witam. W jednym z super marketów przed wejściem na sale oddałem siatkę do przechowalni / znajdującej się przy stanowisku Informacji /, dostałem Numerek i poszedłem na zakupy. Niestety po zakupach zapomniałem odebrać swoją siatkę. Po dwuch dniach przypadkiem znalazłem Numerek w kieszeni i udałem sie do marketu po odbiór siatki. Okazało się że mój depozyt zaginął. Pani z Informacji po stwierdzeniu że na regale go nie ma , sprawdziła jakieś papiery /prawdopodobnie protokoły nieodebranych rzeczy/ i stwierdziła że mojego depozytu nie ma. Poprosiłem o odszukanie , i że wróce po niego później. Po paru godzinach wróciłem i został mi przedstawione jakieś pismo z doczepionym do niego paragonem za sprzedaż butelek po piwie. Przedstawione mi pismo nie zawierało w treści że dotyczy depozytu zgodnego z moim Numerem, a ponadto dowód sprzedaży butelek wskazywał że sprzedano ich 12 szt., w siatce było 8 butelek. Sprawa banalna, Ale wszystko wskazuje że mój depozyt zaginął i sprawę próbowano zatuszować. Według mnie nieodebrany depozyt powinien zostać zabezpieczony i przekazany do magazynu po wcześnienszym spisaniu protokołu z opisem depozytu. Do wyjaśnienia sprawy chciałem początkowo wezwać Policję jednakże ilość pracowników sklepu /4/ biorących udział w wyjaśnieniu sprawy skłonila mnie do rezygnacji z takiej możliwości, gdyz napewno zostałbym "zagadany". Sprawa banalna ze względu na wartość materialną, ale ktoś zagubił moją własność, i w nieudolny sposób próbuje wymigać się od odpowiedzialności. Sprawę chciałbym załatwić oficjalnie ze wzgledu na postawe pracowników sklepu, a takze aby zwiększyć poszanowanie przez pracowników powieżonego im depozytu.
Depozytu nie odebrałem i w związku z tym mam pytanie jak tę sprawę powinienem załatwić.
 
Nie pytałem. Gdy depozyt zaginął atmosfera stała sie nieprzyjemna i trudna do rozmowy. Oni uznają tylko swoją rację tj. że to co mi oddają jest moje. Jakim prawem sprzedali mój depozyt po dwóch dniach.
 
No to sie dowiedz najpierw czy jest regulamin bo w wiekszosci przypadkach jest informacja, ze rzeczy nieodebrane do konca dnia sa usuwane.
 
Zadzwoniłem na infolinię i dowiedziałem sie że nie ma w regulaminie nic o usuwaniu i po dwóch dniach depozyt powinien na mnie czekać
 
Posiadasz jakikolwiek dowód na zawartość torby oddanej do depozytu?
Jeżeli nie, to przyjmij propozycję obsługi sklepu bo ciężko będzie cokolwiek zrobić bez dobrej woli.
 
Przed wejściem do sklepu samoobsługowego zazwyczaj po prostu zostawia się torby, siatki w przechowalni, nikt nie robi spisu ich zawartości i potwierdza jego prawdziwość przez pracownika tego sklepu. Problem jest w tym że to nie MARKET, a jego pracownicy doprowadzili do zaginiecia mojego depozytu. Myślę ze należało mi sie przynajmniej " Przepraszam", a nie robienie ze mnie głupka. Kilku pracowników starało mi się wmówić że oni wiedzą lepiej co zostawiłem. W tej sytuacji przyjęcie propozycji obsługi było by akceptacją takiego sposobu działania. Został sprzeniewierzony powierzony im mój depozyt /prawdopodobnie przez niedbalstwo pracownika/ i co mam złożyc uszy po sobie i przyjać rzuconą jałmużnę. Nie podałem nazwy tego Marketu bo to mogło by naruszyć jego dobre imię, winni są ludzie którzy z zadziwiającą bezczelnością robią co chcą. Szukam tu porady jak załatwić ta sprawę, aby takie zdarzenia już nie miały miejsca. Mógłbym napisać do dyrekcji skargę ale prawdopodobnie połowa pracowników zezna na moją niekorzyść i sprawa zostanie zamieciona pod dywan. W sklepie jest monitoring, powinien zostać sporzadzony protokół nieodebranego depozytu, to są dowody które mógą uwiarygodnić moje roszczenia ale jak je uruchomić. Czuję sie obrażony i okradziony, a najgorsze jest to że jestem bezsilny w dążeniu do sprawiedliwości.
 
JUREK19 napisał:
... to nie MARKET, a jego pracownicy doprowadzili do zaginiecia mojego depozytu...
Market to budynek, logo i towar.
To właśnie pracownicy w godzinach pracy wypełniając swoje obowiązki są tym "marketem" a ich błędy obciążają konto pracodawcy.
 
Zgoda. Zaraz pewnie napiszesz mi że przy tak banalnej sprawie to z mojej strony to jakieś warcholstwo. Czy tu nie nastąpił naruszenie prawa?
 
nawet jeśli w regulaminie jest zapis że po określonym czasie pozostawioną / nieodebraną rzecz uważa się za porzuconą / sprzedaje się / utylizuje / wyrzuca jest to według UOKiK tz. 'klauzula abuzywana/neidozwolona' z mocy prawa nie wiążąca stron.
 
JUREK19 napisał:
Zgoda. Zaraz pewnie napiszesz mi że przy tak banalnej sprawie to z mojej strony to jakieś warcholstwo. Czy tu nie nastąpił naruszenie prawa?

Nic takiego nie napiszę.
Skoro w Twojej ocenie naruszono pewne normy, masz pełne prawo dochodzić swego.
Nawet w najbardziej błahej sprawie.
A czy warto angażować czas swój i innych to już Twoja ocena.
 
Powrót
Góra