Zagubiona przesyka a zwrot pieniędzy.

  • Autor wątku Autor wątku Marcin I
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marcin I

Użytkownik
Dołączył
08.2015
Odpowiedzi
32
Witam,
Opisze w skrócie problem.
Na grupie na Facebooku dałem post że poszukuję określonej rzeczy.
Napisał do mnie człowiek który ją posiadał.
Człowiek sprawdzony, znany na grupie.Na messengerze umówiliśmy się na zakup. Dostałem dane do przelewu, przelew wykonałem, przesyłka została nadana.
Po kilku dniach okazało się że przesyłka zaginęła gdzieś pomiędzy oddziałami firmy kurierskiej.
Okazało się ze nada przesyłkę bez etykiety i w żaden sposób nie opisał nadawcy ani odbiorcy.
Napisałem do sprzedającego, ten poinformował że złoży reklamację i "zobaczymy" co będzie.
Czy ja jako kupujący muszę czekać na rozpatrzenie reklamacji czy mogę się domagać zwrotu pieniędzy?
Dodam tylko że sprzedawca sprzedał towar jako osoba prywatna ale prowadzi działalność gospodarcza gdzie sprzedaje towar który od niego kupiłem.
 
czy ten człowiek przedstawił jakiekolwiek dowody na tak dziwne twierdzenia czy to tylko jego pusta gadanina?

zdrowy rozsądek wskazuje, że firma kurierska raczej nie przyjmuje paczek, które nie są opisane danymi odbiorcy ani danymi nadawcy

przypuszczam że sprzedawca okłamuje nabywcę, a wtedy mielibyśmy złamanie art. 286 kk

ja NIE twierdzę na 100% że doszło do oszustwa, ja tylko to podejrzewam...

dlatego pytam czy sprzedawca jakoś udowodnił lub uprawdopodobnił swoją szokująco dziwną opowieść o cudownym zagubieniu paczki
 
Inpost oferuje opcje nadania bez etykiety. Dostałem maila od Inpostu zaraz po nadaniu, przesyłka została odebrana z paczkomatu i jej historia zakończyła się na statusie "przesyłka jest transportowana między oddziałami Inpost "
Nie mam wątpliwości co do tego że sprzedający paczkę nadał. To że zrobił to w sposób w jaki myślący człowiek tego nie robi to inna sprawa. Mam na myśli nadanie bez etykiety , adresu nadawcy ani odbiorcy.
Tutaj bardziej interesuje mnie sprawa zwrotu pieniędzy. Kwota to 850 zł więc nie są to drobne na kawę.
Sprzedawca raczej nie próbował mnie oszukać.
Z doświadczenia jakie miałem w przeszłości kiedy sprzedałem komputer na Ebayu i zaginął gdzieś w Hiszpanii wnioskuje że to problem sprzedawcy. W moim wypadku Ebay zwrócił pieniądze kupującemu a ja dostałem informację żebym załatwiał sprawę z firmą kurierską.
 
zdrowy rozsądek wskazuje, że szanse na pozytywne "rozpatrzenie reklamacji" są zerowe.

skoro na tej paczcie nie ma nawet danych nadawcy ani odbiorcy, to logiczne, że nie ma żadnej winy inpostu (bo inpost "nie ma obowiązku zatrudniania wróźki" aby zgadła gdzie wysłać niezaadresowaną paczkę).

zakładając, że to nie jest oszustwo ale "roztargnienie wicepierdoły" (i że ów wicepierdoła "zapomniał" nakleić etykietę), jak najbardziej przysługuje Ci zwrot pieniędzy i jak najbardziej nie musisz czekać na rozpatrzenie "reklamacji"

dowody zapłacenia jak rozumiem posiadasz, więc istnieje możliwość udowodnienia (w razie potrzeby nawet na policji lub w sądzie) że poniosłeś ciężar zapłaty 850zł za towar.
 
Oczywiście mam całą korespondencję. Sprzedający zgłosił się do mnie, uzgodniliśmy cenę towaru, podał numer konta na które przelałem pieniądze.Potwierdził otrzymanie całej kwoty.
Czy jest jakiś przepis na który mogę się powołać w korespondencji ze sprzedającym? Na ten moment jeszcze do niego nie pisałem i grzecznie czekam.
 
Powrót
Góra