M
Mondek
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2018
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry!
Jako kompozytor muzyki mam z ZAiKS taką umowę:
POWIERZENIE PRAW
Piszą tam m.in.:
"Powierzenie, o którym mowa u ust. 1, obejmuje udzielanie licencji"
Zatem wychodzi na to, że jako kompozytor, który "korzysta" z ZAiKS, nie mogę udzielić nikomu licencji na moje utwory zgłoszone do ZAiKS, bo tylko ZAiKS może to robić.
Co ciekawe byłem na spotkaniu organizowanym przez ZAiKS. Dotyczyło licencji. Kilkoro specjalistów długo wypowiadało się, jak należy posługiwać się licencjami, jak powinna wyglądać dobra umowa licencyjna, i tak dalej. Tylko nie wiem, po co było to spotkanie, skoro finalnie żaden kompozytor nie może udzielić licencji, gdyż tylko ZAiKS może.
Mój problem dotyczy konkretnej sytuacji, która wydaje się dość typowa i popularna:
Jako kompozytor przyjmuję od kogoś zlecenie skomponowania muzyki do reklamy telewizyjnej. Klient chciałby mieć wyłączność, bo chciałby, aby ten utwór muzyczny kojarzył się tylko z jego produktem. Zatem interesuje go licencja wyłączna. Klient składa zatem zamówienie, podpisujemy umowę typu "umowa o stworzenie dzieła", gdzie jest doprecyzowane wszystko związane z zamówioną muzyką i wynagrodzeniem za to skomponowanie. I to jest pierwszy moment, kiedy klient płaci za ten utwór.
Teraz zaczynają się schody, bo wychodzi na to, że powinienem zgłosić ten utwór do ZAiKS. Zgłaszam zatem. Klient musi zwrócić się do ZAiKS o udzielenie licencji. Oni mu tam wszystko wycenią na podstawie różnych cech (pole eksploatacji, czas, etc.), a następnie udzielą licencji niewyłącznej, bo ZAiKS udziela tylko takich licencji.
Klient tym samym poniesie jakieś opłaty dwa razy: bezpośrednio względem kompozytora (mnie) za stworzenie dzieła na zamówienie, a potem względem ZAiKS z tytułu licencji, która i tak nie spełnia założenia "na wyłączność".
Co ciekawe już w 2004 roku upomniano i chyba nawet ukarano ZAiKS za tę praktykę:
link do pliku PDF z decyzją
Chyba punkt b) oddaje najlepiej moją sytuację. (Nie jestem członkiem ZAiKS, jestem tylko twórcą, którego chroni ZAiKS.)
Jako kompozytor muzyki na zamówienie nie widzę sensownego dla siebie rozwiązania: z jednej strony chciałbym być chroniony przez ZAiKS, z drugiej strony chciałbym móc udzielać licencji na swoje utwory zgodnie z własnym przekonaniem (np. udzielić darmowej licencji dla jakiejś organizacji charytatywnej tak, aby mieli mój utwór na wyłączność i nie musieli nic za niego płacić). Chciałbym też móc decydować o wielkości wynagrodzenia za poszczególne kompozycje.
Innym rozwiązaniem jest powierzenie swoich utworów jakiemuś "bankowi muzyki". (Wtedy zyski są zazwyczaj dzielone pół na pół.) W Polsce jest wielu tego typu "pabliszerów", czy jak ich inaczej nazwać fachowo, np. Jaguarec, Paris Music, Apollo Music. Ciekawe jest to, że klient wybiera utwór z takiej biblioteki, płaci tej bibliotece jakąś kwotę, a potem wykorzystuje utwór w swojej produkcji. Teraz wystarczy tylko wypełnić metrykę i po sprawie. Wszystko gra. Czy to znaczy, że licencji udziela tutaj taki bank muzyki? A może trzeba osobno zwrócić się do ZAiKS, żeby być zupełnie w porządku?
Jako taki zwykły żuczek będący artystą i osobą fizyczną w jednym jak mogę w sposób sensowny sprzedawać swoją muzykę i jednocześnie ją chronić? Czy "sensowny" oraz "ZAiKS" to pojęcia, które się wykluczają w Polsce?
A co się stanie, jeśli skomponuję utwór na zamówienie i udzielę licencji dla klienta? Czy wtedy to będzie nieważna licencja? Czy wewnętrzne przepisy ZAiKS są wtedy ponad ustawę o prawie autorskim?
Jako kompozytor muzyki mam z ZAiKS taką umowę:
POWIERZENIE PRAW
Piszą tam m.in.:
"Powierzenie, o którym mowa u ust. 1, obejmuje udzielanie licencji"
Zatem wychodzi na to, że jako kompozytor, który "korzysta" z ZAiKS, nie mogę udzielić nikomu licencji na moje utwory zgłoszone do ZAiKS, bo tylko ZAiKS może to robić.
Co ciekawe byłem na spotkaniu organizowanym przez ZAiKS. Dotyczyło licencji. Kilkoro specjalistów długo wypowiadało się, jak należy posługiwać się licencjami, jak powinna wyglądać dobra umowa licencyjna, i tak dalej. Tylko nie wiem, po co było to spotkanie, skoro finalnie żaden kompozytor nie może udzielić licencji, gdyż tylko ZAiKS może.
Mój problem dotyczy konkretnej sytuacji, która wydaje się dość typowa i popularna:
Jako kompozytor przyjmuję od kogoś zlecenie skomponowania muzyki do reklamy telewizyjnej. Klient chciałby mieć wyłączność, bo chciałby, aby ten utwór muzyczny kojarzył się tylko z jego produktem. Zatem interesuje go licencja wyłączna. Klient składa zatem zamówienie, podpisujemy umowę typu "umowa o stworzenie dzieła", gdzie jest doprecyzowane wszystko związane z zamówioną muzyką i wynagrodzeniem za to skomponowanie. I to jest pierwszy moment, kiedy klient płaci za ten utwór.
Teraz zaczynają się schody, bo wychodzi na to, że powinienem zgłosić ten utwór do ZAiKS. Zgłaszam zatem. Klient musi zwrócić się do ZAiKS o udzielenie licencji. Oni mu tam wszystko wycenią na podstawie różnych cech (pole eksploatacji, czas, etc.), a następnie udzielą licencji niewyłącznej, bo ZAiKS udziela tylko takich licencji.
Klient tym samym poniesie jakieś opłaty dwa razy: bezpośrednio względem kompozytora (mnie) za stworzenie dzieła na zamówienie, a potem względem ZAiKS z tytułu licencji, która i tak nie spełnia założenia "na wyłączność".
Co ciekawe już w 2004 roku upomniano i chyba nawet ukarano ZAiKS za tę praktykę:
link do pliku PDF z decyzją
Chyba punkt b) oddaje najlepiej moją sytuację. (Nie jestem członkiem ZAiKS, jestem tylko twórcą, którego chroni ZAiKS.)
Jako kompozytor muzyki na zamówienie nie widzę sensownego dla siebie rozwiązania: z jednej strony chciałbym być chroniony przez ZAiKS, z drugiej strony chciałbym móc udzielać licencji na swoje utwory zgodnie z własnym przekonaniem (np. udzielić darmowej licencji dla jakiejś organizacji charytatywnej tak, aby mieli mój utwór na wyłączność i nie musieli nic za niego płacić). Chciałbym też móc decydować o wielkości wynagrodzenia za poszczególne kompozycje.
Innym rozwiązaniem jest powierzenie swoich utworów jakiemuś "bankowi muzyki". (Wtedy zyski są zazwyczaj dzielone pół na pół.) W Polsce jest wielu tego typu "pabliszerów", czy jak ich inaczej nazwać fachowo, np. Jaguarec, Paris Music, Apollo Music. Ciekawe jest to, że klient wybiera utwór z takiej biblioteki, płaci tej bibliotece jakąś kwotę, a potem wykorzystuje utwór w swojej produkcji. Teraz wystarczy tylko wypełnić metrykę i po sprawie. Wszystko gra. Czy to znaczy, że licencji udziela tutaj taki bank muzyki? A może trzeba osobno zwrócić się do ZAiKS, żeby być zupełnie w porządku?
Jako taki zwykły żuczek będący artystą i osobą fizyczną w jednym jak mogę w sposób sensowny sprzedawać swoją muzykę i jednocześnie ją chronić? Czy "sensowny" oraz "ZAiKS" to pojęcia, które się wykluczają w Polsce?
A co się stanie, jeśli skomponuję utwór na zamówienie i udzielę licencji dla klienta? Czy wtedy to będzie nieważna licencja? Czy wewnętrzne przepisy ZAiKS są wtedy ponad ustawę o prawie autorskim?
Ostatnia edycja: