Zajęcie egzekucyjne dopiero dziś od zdarzenia minęło prawie 8 lat

  • Autor wątku Autor wątku mar173
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mar173

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2016
Odpowiedzi
17
To jest jakiś sen? 1000 zł komornik odciągnął sobie z mojego konta bankowego, bo podobno 7-8 lat temu nie miałem biletu - komunikacja miejska, publiczna. Raz płaciłem karę i od tamtego czasu powiedziałem sobie że zawsze będę miał bilet. Nie przypominam sobie żeby mnie wtedy przyłapali, jeśli tak to płaciłem w terminie jakieś 250 zł.

Jakie mam możliwości działania żeby się od tego odwołać, i żeby pieniądze wróciły?

Nie wiem czy dobrze, ale napisałem odwołanie ePUAP, na /x/SkrytkaESP

To jest ta sytuacja gdy czuję się niesprawiedliwie osądzony. To niewiarygodne że ściągają pieniądze po tak długim czasie.
 
Ostatnia edycja:
Nie wiem, może tak się zdarzyło że zadziałało wyparcie, wyleciało mi z głowy i nie opłaciłem w terminie, ale prawie 8 lat nie upominali się o pieniądze, czy to nie jest przedawnione?

Czy informacji należy szukać tutaj? -> Prawo przewozowe. art. 77? https://www.infor.pl/prawo/prawa-ko...edy-przedawnia-sie-mandat-za-brak-biletu.html


Jeżeli jest tak jak piszą https://jakwyjsczdlugow.pl/mandat-za-brak-biletu-przedawnienie/
I komornik rozłożył dług na raty i kwota jaką muszę zapłacić to grube tysiące to wspaniale, dosłownie wspaniale.
 
Ostatnia edycja:
Ustal kiedy jechałeś bez biletu, kiedy otrzymałeś wezwanie do zapłaty opłaty dodatkowej za jazdę bez uprawnień, kiedy złożony został pozew (może liczyć się data stempla pocztowego), kiedy sąd nadal klauzulę wykonalności oraz data wszczęcia egzekucji. Sprawdź czy nie zapłaciłeś tej opłaty. Szmat roboty przed tobą. Potem możemy dyskutować.
prawie 8 lat nie upominali się o pieniądze, czy to nie jest przedawnione?
Jak wyrobili się w czasie z pozwem i sąd wydał nakaz zapłaty, to okres przedawnienia został skutecznie przerwany i zaczął biec od nowa. Roszczenie potwierdzone wyrokiem sądu - okres przedawnienia 10 lat od wydania nakazu w tym czasie. Po drodze mógł zostać znów przerwany poprzez nadanie klauzuli wykonalności.
I komornik rozłożył dług na raty i kwota jaką muszę zapłacić to grube tysiące
To komornik nie ustala wysokości długu. To wynika z tytułu sądowego. Przejrzyj akta sądowe, to się wszystkiego dowiesz.
 
Trochę mnie nerwy poniosły parę słów o sądach:

Byłoby wspaniale gdyby było jedno miejsce w którym są widoczne wszystkie moje długi czy sprawy sądowe które się toczą przeciwko mnie:) Miną pokolenia nim pójdą po rozum do głowy, a i tak pewnie zrobi to za ludzkość sztuczna inteligencja.

Ludzie nie mają tak dobrej pamięci i nie jest to pojedynczy przypadek, tutaj takich problemów jak mój są dziesiątki w komentarzach https://www.eurolege.pl/przedawnien...nikacja-miejska-bez-biletu-czy-placic-mandat/

Człowiek dowiaduje się o sprawie dopiero gdy komornik wchodzi na głowę po latach nieinformowania dłużnika.

Jak to czytam https://www.eurolege.pl/czy-jest-zalozona-sprawa-w-sadzie/ to z bezradności, przerażenia zaczynam się śmiać. Czyli trzeba się zgłaszać do każdego sądu na świecie żeby dowiedzieć się czy może jest tam prowadzona moja sprawa. Super. Ręce opadają.
 
system ostrzegania i alarmowania przed warunkami pogodowymi tak jak najbardziej, ale już dawać przypomnienie że jest się stroną sprawy sądowej już nie, a po co to? a na co to komu? pozwany ma mieć pamięć absolutną i koniec. Odsetki naliczane, akcja long aktywna, kancelarie mają pewną pracę, wszystko się układa, dobrze jest. Po co wysyłać list na aktualny adres zameldowania, wyślijmy na stary, nie dzwońmy do niego, nie wysyłajmy sms czy emaila, to przecież on popełnił wielkie przestępstwo i raz pojechał na gapę bo akurat w tym dniu skończył się bilet miesięczny, niech płaci 5-10 tys zł, należy mu się, to wielki przestępca.
 
Ostatnia edycja:
wiegol napisał:
Ustal kiedy jechałeś bez biletu, kiedy otrzymałeś wezwanie do zapłaty opłaty dodatkowej za jazdę bez uprawnień, kiedy złożony został pozew (może liczyć się data stempla pocztowego), kiedy sąd nadal klauzulę wykonalności oraz data wszczęcia egzekucji. Sprawdź czy nie zapłaciłeś tej opłaty. Szmat roboty przed tobą. Potem możemy dyskutować.

Jak wyrobili się w czasie z pozwem i sąd wydał nakaz zapłaty, to okres przedawnienia został skutecznie przerwany i zaczął biec od nowa. Roszczenie potwierdzone wyrokiem sądu - okres przedawnienia 10 lat od wydania nakazu w tym czasie. Po drodze mógł zostać znów przerwany poprzez nadanie klauzuli wykonalności.

To komornik nie ustala wysokości długu. To wynika z tytułu sądowego. Przejrzyj akta sądowe, to się wszystkiego dowiesz.

1. Jeżeli nie mam żadnego majątku do tego ujemny bilans na koncie, to czy mogę bez problemu ogłosić upadłość konsumencką? Czy dług zostanie wtedy anulowany na zawsze czy będzie wstrzymany do momentu podjęcia pracy?

2. Zalogowałem się w KRZ i nie mam tam żadnych długów, lista zadłużeń jest pusta. Czy to oznacza że nie mogę ogłosić upadłości konsumenckiej? Nie rozumiem dlaczego nie ma nic nawet w historii, przecież byłem zadłużony, to dlaczego sąd, komornik nie umieścił tam żadnej informacji?
edit: co do upadłości to czytam nie jest to takie kolorowe, wszystko kontroluje syndyk, nie można samemu nic robić np. z kontem bankowym https://upadlosc-kancelaria.pl/upadlosc-konsumencka-a-konto-w-banku/ Pewnie nie uniknie się spotkań, opłat...
 
Ostatnia edycja:
3. Dług jest zapewne widoczny w KRD?
Nie chce mi się jednak tam rejestrować, jest to instytucja prywatna, wolę normalnie tak jak pisałeś wziąć akta sądowe... Tak pytałem z ciekawości gdzie takie rzeczy można sprawdzać.

https://jakobiak.pl/krajowy-rejestr-zadluzonych-krz-a-krd-i-bik-czym-sie-od-siebie-roznia/
"Krajowy Rejestr Długów (KRD) to jedna z kilku działających w Polsce instytucji
zajmujących się gromadzeniem informacji o zadłużeniach. Jest to prywatna,
komercyjna firma, która mimo nazwy sugerującej powiązania państwowe i
wykorzystania narodowych barw w swoim logo, nie jest państwową bazą
długów. Zresztą jedną z wielu.

Podobnie jak inne biura informacji gospodarczej, KRD zbiera i udostępnia
informacje o zadłużeniach zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców –
niezależnie od ich wielkości.
Należy jednak pamiętać, że biura informacji gospodarczej, w tym Krajowy
Rejestr Długów, są instytucjami prywatnymi. Rejestry takie nie są
przeznaczone do przeprowadzania procedur określonych w przepisach prawa."
 
Ostatnia edycja:
Czasem sobie coś poczytam, teraz trafiłem na taki oto artykuł https://www.eurolege.pl/syndyk-a-brak-majatku-upadlosc-konsumencka/
I stwierdziłem że nie warto, więcej problemów niż pożytku, syndyk na głowie, masa ograniczeń,
długi nie zostają całkowicie umorzone, dochodzą dodatkowe koszta które tylko czasowo pokrywa
Skarb Państwa. Pewnie korzystne dla osoby która jest poważnie zadłużona, lub jest całkowicie
niezdolna do pracy, nie w moim przypadku.

"Syndyk bez majątku? Nie ma żadnych przesłanek prawnych, które mówiłyby o tym,
że osoba fizyczna, która nie posiada majątku i źródeł dochodu nie mogłaby przystąpić
do procedury upadłości konsumenckiej. Jest to całkowicie zgodne z prawem, a w wielu
przypadkach wręcz korzystne dla dłużnika. Dlaczego? Upadłość konsumencka wymaga
wniesienia pewnych opłat, które wynoszą:

30 złotych opłaty za wniosek o upadłość
Od ¼ do dwukrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze
przedsiębiorstw za koszty wynagrodzenia syndyka

Zasadniczo są to koszty, które powinien pokryć dłużnik. Sytuacja wygląda jednak inaczej
w przypadku osób zadłużonych, które nie posiadają środków na pokrycie opłat. W tym
przypadku czasowo pokrywa je Skarb Państwa, jednak sam dłużnik zobowiązany jest do
ich zwrotu w ramach opracowanego przez syndyk planu spłaty zadłużenia. W ramach
ustaleń spłata może zostać odroczona do momentu znalezienia zatrudnienia lub
całkowicie umorzona, jeżeli syndyk uzna, że istnieją przesłanki co do tego, że uzyskanie
źródła dochodu jest niemożliwe. Najczęściej dzieje się to w przypadku poważnej choroby
czy znacznego stopnia niepełnosprawności."
 
Może zamiast rozpisywać się jacy to wszyscy źli i czytać artykuły w internecie trzeba by się zająć swoją sprawą?
 
Trubadur86 napisał:
Może zamiast rozpisywać się jacy to wszyscy źli i czytać artykuły w internecie trzeba by się zająć swoją sprawą?

Co mogę zrobić poza oczekiwaniem na rozpatrzenie sprawy? Napisałem do komunikacji miejskiej odwołanie, do sądu o akta sprawy. W międzyczasie coś sobie czytam. Listów z sądu, czy innych dokumentów o których wiegol pisał nie mam bo to sprawa sprzed 7 lat, więc niby skąd, ja nie trzymam wszystkiego, zwłaszcza że za te sprawę płacili rodzice więc w ogóle nie wiadomo skąd teraz komornik. Myślałem że sprawa załatwiona to wyrzuciłem dokumeny już ładnych parę lat temu. No i co mogłem sobie pomyśleć, skoro nikt nie przysyła mi żadnej wiadomości, listu nic, w dodaku ta sprawa ponoć była załatwiona już 7 lat temu. W DE brat mówi że ciągle przysyłają upomnienia, w PL robią co chcą, żadnych listów, nic przez 7 lat, jeden list z sądu 7 lat temu i tyle. Nawet nie przychodziło nic na stary adres zameldowania. Rozumiem że w ogóle nie mam racji? Nikogo nie obrażałem personalnie, pisałem ogólnie jakie są moje przemyślenia, więc nie wiem co cie tak zabolało. Jeżeli krytyka nie trafiona to ok - mógłbyś chociaż napisać dlaczego, ale jeżeli coś tam racji mam, to nie powinno być takiej reakcji, bez krytyki nie ma zmiany. Poza tym pisałem to raz gdy byłem w emocjach, po co do tego wracać. W prawie powinno się brać pod uwagę czynnik ludzki, krótką pamięć, emocje etc.

I nie rozumiem dlaczego nie widzisz powiązania między tym co czytam a moją sprawą? Ja je widzę, nabywam wiedzy, jest to związane z oddłużaniem. Ty możesz mnie naprowadzać, a tu taka reakcja. Ok.. Jestem totalnie w temacie zielony i potrzebuję podstawowych informacji, zwłaszcza gdy nagle wchodzi komornik na konto, w emocjach nie idzie normalnie myśleć, widzę że muszę iść po jakąś darmową poradę do sądu.

Do wiegola nie mam nic, pisałem tylko że nie mam tych dokumentów, naprowadził mnie na te akta sądowe etc. jestem mu wdzięczny.
 
Ostatnia edycja:
Trubadur86 napisał:
Może zamiast rozpisywać się jacy to wszyscy źli i czytać artykuły w internecie trzeba by się zająć swoją sprawą?

Wybacz uniosłem się niepotrzebnie.

Proszę moderację o usunięcie postów odbiegających od tematu, już będę pisać jedynie o swojej sprawie bez robienia z tego brudnopisu.
Utrudnione jest to i dla mnie, i dla osób które w przyszłości będą szukać o tym informacji.
 
Obawiam się, że roszczenie na 99,9% nie jest przedawnione. Przeglądając akta sądowe, możesz jedynie to potwierdzić. Chyba, że znajdziesz potwierdzenie zapłaty. Inaczej roszczenie jest wymagalne, dlatego też komornik prowadzi egzekucję. Komornik przed wszczęciem egzekucji sprawdza z urzędu czy roszczenie nie uległo przedawnieniu.
W sądzie porad prawnych nie udzielają.
O upadłości zapomnij, nie trzeba kupować browaru by napić się piwa.
Twój dług (o ile dotyczy 1 przejazdu bez uprawnień) to najwyżej kilkaset złotych, włącznie z kosztami.
Ogarnij się a nie wyżalaj na forum. Skontaktuj się z komornikiem i zacznij spłacać w ratach. Kilka rat i o sprawie zapomnisz.
 
wiegol napisał:
Obawiam się, że roszczenie na 99,9% nie jest przedawnione. Przeglądając akta sądowe, możesz jedynie to potwierdzić. Chyba, że znajdziesz potwierdzenie zapłaty. Inaczej roszczenie jest wymagalne, dlatego też komornik prowadzi egzekucję. Komornik przed wszczęciem egzekucji sprawdza z urzędu czy roszczenie nie uległo przedawnieniu.
W sądzie porad prawnych nie udzielają.
O upadłości zapomnij, nie trzeba kupować browaru by napić się piwa.
Twój dług (o ile dotyczy 1 przejazdu bez uprawnień) to najwyżej kilkaset złotych, włącznie z kosztami.
Ogarnij się a nie wyżalaj na forum. Skontaktuj się z komornikiem i zacznij spłacać w ratach. Kilka rat i o sprawie zapomnisz.

W sumie to nawet motywujące jest, jestem od dłuższego czasu bezrobotny, a teraz mam chęć pracować, i jakaś taka siła wewnętrzna żeby znaleźć dobrze płatną pracę. Uspokoiłeś mnie że to prawdopodobnie była całość, komornik już ściągnął z konta ponad 900 zł, nie mam nawet potrzeby żeby teraz rozkładał to na raty, jestem w stanie to zaakceptować. Ciągle się obawiałem że to może jest dopiero pierwsza rata, i za jakiś czas zniknie kolejne 1000, a później kolejne, bo ludzie pisali że za przedawnione sprawy za brak biletu często musieli płacić kilka tys zł. Pisałem z komornikiem w piątek, na pytanie o całość długo odpisze w poniedziałek, może nadużywam trochę jego czasu, bo zadałem kilka pytań, powinienem po prostu zaczekać na akta sprawy, a nie zadawać kolejne pytanie.

Z resztą nawet gdyby to było kilka tys to też bym zaakceptował.

Po prawdzie to ja sam mam obowiązek sprawdzania czy nie jestem w KRD (chociaż nie każdy dług tam widnieje), czy nie toczy się sprawa przeciwko mnie w sądzie, więc w sumie wychodzi na to że to moje zaniedbanie i powinienem to przyjąć na klatę. Moje wcześniejsze negatywne posty należy traktować z przymróżeniem oka, terapeuci mi mówią że pilnie potrzebuję terapii, a ja jej jeszcze nie przeszedłem nabrałem jakoś motywacji do tego.

Temat można zamknąć.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra