Zajęcie komornicze żony - jak naprostować

  • Autor wątku Autor wątku maxdiaz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

maxdiaz

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2018
Odpowiedzi
2
Cześć,

Moja żona przed okresem związania się ze mną prowadziła działalność gospodarczą (sklep), która została zamknięta z powodu zadłużeń. Miało to miejsce więcej jak 4 lata temu. Niedoszła teściowa po prostu przepiła majątek działalności - tak w szybkim skrócie. A, że wszystko było na zonę to cóż - Ona bezkarna a żona poszkodowana (jej wina, że nie dopilnowała interesu :-) )
Na żonę "siadł" komornik a wierzyciele kierowali wnioski do sądu z tytułu braku płatności.
Sprawdzaliśmy u komornika i ma około 10-12 wierzycieli. W tym:
1) Bank
2) Ultimo
3) Coś aka Ultimo
4) Pojedynczy wierzyciele

Zadłużenie to +- 60 tys zł + odsetki komornicze = 100 tys zł.

Chcemy to jakoś ogarnąć żeby z żony zszedł komornik i żeby można było spokojnie spłacić długi wobec wierzycieli.
Czy jest na to jakiś sposób?! Myśleliśmy o tym, żeby "dogadać" się z wierzycielami za pomocą prawnika tak aby żona nie była w rejestrze komorników + żeby zszedł BIK a następnie żeby rozłożyć sobie dług na raty. Tj. moim pomysłem było dogadać się ze wszystkimi na jakieś tam kwoty (np. 60-70% zadłużenia) a następnie na tę kwotę wziąć kredyt (mamy z żoną rozdzielność) i spłacić to w skończonym terminie.

Jak zobaczyłem ile sobie komornik potrąca a ile idzie do wierzycieli to się złapałem za głowę....

Jesteśmy z Wrocławia więc pomoc na miejscu także wchodzi w grę.
 
Komornik potrąca 15% lub 8% tego co wyegzekwuje dla wierzyciela, więc w efekcie lekko ponad 13% lub lekko ponad 7%, w tym podatek VAT i podatek dochodowy. Wbrew pozorom nie wychodzi tego dużo, a przy płatności na raty rozlewa się na miesiące/lata.
Więc z 60 tys. złotych nie wyjdzie więcej niż 9 tys. zł brutto. Poza tym odsetki nie należą się komornikowi tylko wierzycielowi(om).

Jedyne co wchodzi w grę to dogadanie się z wierzycielami, spłacenie całości u nich (forma dowolna, każdy prawdopodobnie podejdzie do tematu w odmienny sposób), a następnie 5% kwoty pozostałej do wyegzekwowania u komornika + wydatki gotówkowe komornika.
 
Hej,

no ok - kumam :-) To jest dla mnie zrozumiałe. Tj. chce dojść do punktu w którym "zejdą z ceny" i pójdą na spłatę 70% zadłużenia (koniec końców dostają kase od razu a nie za 20 lat). Dlatego też kombinuję jak to ugryźć, gdyż sam nie dam rady bo nie jestem prawnikiem a i podejście do tematu osoby, która się na tym zna będzie wskazane.
 
To już kwestia indywidualnego podejścia do sprawy każdego z wierzycieli. U komornika zawsze zostanie minimum 5% całej kwoty (w każdej sprawie), która pozostanie do wyegzekwowania w momencie, gdy będzie umarzał sprawę na wniosek wierzyciela.
 
Powrót
Góra