Nie wspominając o żenująco głupich wywodach o chorym prawie i bandytyzmie, co jest tu trudne do zrozumienia?
Prosta sprawa. Nieruchomość ma trójkę współwłaścicieli. Czyli każdy z nich ma swój określony udział w nieruchomości (tu 1/3). Jeden ze współwłaścicieli ma długi, których nie spłaca. Komornik więc prowadzi postępowanie egzekucyjne przeciwko temuż dłużnikowi. W ramach postępowania dochodzi do sprzedaży udziału dłużnika w nieruchomości (tylko udziału dłużnika, nie pozostałych współwłaścicieli). Pozostali współwłaściciele pozostają nadal współwłaścicielami (ich udziałów nikt nie ruszał) a w miejsce dłużnika wchodzi nabywca udziału z licytacji komorniczej. Czyli teraz dalej współwłaścicielami nieruchomości (po 1/3) są trzy osoby. Tylko, że jedną z nich jest ktoś "nowy", za to nie ma już wśród nich dłużnika. I teraz współwłaściciele muszą sobie ułożyć jakoś wzajemne relacje związane z nieruchomością. Mogą sobie mieszkać we trójkę (umówią się kto z kim śpi itp.), mogą też dogadać się, że jeden ze współwłaścicieli kupi od pozostałej dwójki ich udziały, lub dwie osoby kupią od jednej albo wszyscy razem sprzedadzą nieruchomość i podzielą się ceną. Pełna wolność. Jeśli się jednak nie będą mogli (chcieli) dogadać, to któryś ze współwłaścicieli złoży wniosek do sądu, by ten rozstrzygnął jak mają zostać ułożone stosunki pomiędzy współwłaścicielami, czy wręcz zniesiona współwłasność.
Wyobrażasz sobie sprawiedliwsze rozwiązanie? Na przyszłość trochę pomyśl zanim będziesz rzucać ostre słowa.