S
stront
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2007
- Odpowiedzi
- 2
Szanowni forumowicze,
Chciałbym się dowiedzieć za pośrednictwem forum, co ewentualnie można uczynić w związku z zajęciem części wynagrodzenia z powodu mandatu wystawionego za jazdę autobusem bez ważnego biletu. Sytuacja wygląda tak, że nakaz zapłaty Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia jest z dnia 2 X 2001 (sygnatura akt I NC 26135/00; nie ma podanych żadnych danych o klauzuli wykonalności), do mojego pracodawcy zawiadomienie o zajęciu wynagrodzenia wysłane zostało z datą 18 IX 2012. Od sierpnia 2002 r. pracuję w tym samym miejscu (zatem łatwo było mnie wcześniej namierzyć, zwłaszcza, że jest to praca w budżetówce), od 2007 r. nie jestem zameldowany pod adresem, który podany został w zawiadomieniu i tam nie mieszkam. Na mój obecny adres nie dotarło żadne pismo (ani od komornika, ani tym bardziej od sądu) w tej kwestii - udało mi się uzyskać kserokopię zawiadomienia od działu płac w moim zakładzie pracy. O całej sprawie dowiedziałem się dopiero w chwili otrzymania pomniejszonej o sumę roszczenia pensji.
Czy obowiązuje w tej sytuacji dziesięcioletni okres przedawnienia? Jeżeli tak, to co można zrobić, by z jednej strony nie dopuścić do zajęcia drugiej części potrąceń w wynagrodzeniu za kolejny miesiąc (ze 100 zł zrobiło się obecnie 661; komornik "poszukiwał" mnie przez 11 lat), a z drugiej odzyskać już potrąconą kwotę. Jeżeli miałbym się zgłosić do sądu celem przejrzenia akt sprawy to czego szukać i na co zwrócić uwagę?
Chciałbym się dowiedzieć za pośrednictwem forum, co ewentualnie można uczynić w związku z zajęciem części wynagrodzenia z powodu mandatu wystawionego za jazdę autobusem bez ważnego biletu. Sytuacja wygląda tak, że nakaz zapłaty Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia jest z dnia 2 X 2001 (sygnatura akt I NC 26135/00; nie ma podanych żadnych danych o klauzuli wykonalności), do mojego pracodawcy zawiadomienie o zajęciu wynagrodzenia wysłane zostało z datą 18 IX 2012. Od sierpnia 2002 r. pracuję w tym samym miejscu (zatem łatwo było mnie wcześniej namierzyć, zwłaszcza, że jest to praca w budżetówce), od 2007 r. nie jestem zameldowany pod adresem, który podany został w zawiadomieniu i tam nie mieszkam. Na mój obecny adres nie dotarło żadne pismo (ani od komornika, ani tym bardziej od sądu) w tej kwestii - udało mi się uzyskać kserokopię zawiadomienia od działu płac w moim zakładzie pracy. O całej sprawie dowiedziałem się dopiero w chwili otrzymania pomniejszonej o sumę roszczenia pensji.
Czy obowiązuje w tej sytuacji dziesięcioletni okres przedawnienia? Jeżeli tak, to co można zrobić, by z jednej strony nie dopuścić do zajęcia drugiej części potrąceń w wynagrodzeniu za kolejny miesiąc (ze 100 zł zrobiło się obecnie 661; komornik "poszukiwał" mnie przez 11 lat), a z drugiej odzyskać już potrąconą kwotę. Jeżeli miałbym się zgłosić do sądu celem przejrzenia akt sprawy to czego szukać i na co zwrócić uwagę?