Zakamuflowany wymóg doświadczenia w ogłoszeniach o naborze na stanowiska urzędnicze

  • Autor wątku Autor wątku Pulemiot
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Pulemiot

Użytkownik
Dołączył
11.2025
Odpowiedzi
36
Coraz bardziej irytuje mnie praktyka stosowana przy rekrutacjach na stanowiska urzędnicze, gdzie formalnie nie wymaga się doświadczenia zawodowego, a jednocześnie stawia się kandydatom wymagania, które w praktyce to doświadczenie zakładają.


Po pierwsze, nawet sama znajomość przepisów bywa problematyczna. Często oczekuje się bardzo dobrej znajomości stosu licznych ustaw, przy czym:
  • na każdą rekrutację wymagany jest inny zestaw aktów prawnych,
  • zakres ten bywa szeroki i szczegółowy,
  • a sama „znajomość” rozumiana jest nie jako orientacja w przepisach, lecz niemal ich wyuczenie się na pamięć.

Już to samo jest trudne dla osoby spoza administracji, a jednocześnie oczekuje się jeszcze umiejętności praktycznego stosowania tych przepisów, co wprost oznacza znajomość procedur, praktyki urzędowej i realiów pracy — czyli de facto doświadczenie zawodowe, tylko niewymienione wprost.


Po drugie, często wymaga się także biegłej znajomości specjalistycznych programów biurowych, które:
  • nie są powszechnie dostępne dla użytkowników domowych,
  • wymagają drogich licencji, które mogą wykupić zasadniczo tylko urzędy lub instytucje,
  • służą do obsługi konkretnych procedur administracyjnych, obiegu dokumentów czy systemów wewnętrznych.

Powstaje więc pytanie: w jaki sposób osoba spoza administracji miałaby realnie zdobyć takie kompetencje?
Nawet gdyby hipotetycznie miała na własnym komputerze taki program, to co właściwie miałaby w nim ćwiczyć lub symulować, nie mając dostępu do rzeczywistych spraw, akt, procedur i struktury urzędu?


W efekcie mamy sytuację, w której:
  • doświadczenie nie jest wymagane formalnie,
  • ale jest wymagane pośrednio, poprzez oczekiwania niemożliwe do spełnienia przez kandydatów „wejściowych”.

Moim zdaniem taka praktyka rodzi poważne wątpliwości co do realnego równego dostępu do stanowisk w administracji publicznej i może służyć zawężeniu kręgu kandydatów wyłącznie do osób już pracujących w urzędach lub „z wewnątrz”.


Czy spotkaliście się z podobnymi rekrutacjami?
Czy istnieje orzecznictwo lub stanowisko doktryny odnoszące się do takich zakamuflowanych wymogów doświadczenia, mimo że formalnie nie są one wskazane w ogłoszeniu?
 
Nie jestem lekarzem - ale potraktuj moją radę poważnie - idź do jakiegoś specjalisty z zakresu psychiatrii. Ja nie jestem lekarzem, więc nie twierdzę, że jesteś chory, odsyłam cię właśnie byś się zbadał. Stwierdzi, że wszystko OK - super. Zauważy jakieś zaburzenia - podejmiesz leczenie.
Moja opinia wynika na podstawie twoich postów, które tutaj piszesz i poczułem zaniepokojenie twoim stanem. Ten post piszę z czystej troski o ciebie.
 
A co ja takiego piszę? Dlaczego mnie wysyłasz do psychiatry, bo jestem zdeterminowany by nagłośnić nieprawidłowości które widzę? Notabene psychiatria to kolejna dziedzina gdzie padają uznaniowe diagnozy.
 
Wspomniane w pierwszym poście wiedzę i umiejętności można nabyć chociażby kończąc odpowiedni kierunek studiów.

Jeśli masz na rekrutacji 5 kandydatów spełniających kryteria ustawowe rzeczą logiczną i naturalną jest, że konieczne jest zastosowanie dodatkowych kryteriów, które pozwolą wyłonić najlepszego dla danej organizacji kandydata.

Ewentualne zastrzeżenia co do procesu możnaby podnosić jeżeli wybrany kandydat nie spełniałby kryteriów ustawowych, a jedynie te dodatkowe.

Co do rady @Pan_robotnik niestety, ale popieram, może niekoniecznie psychiatra, ale psycholog by się przydał. Wylewanie żalów i to na forum prawnym nie rozwiąże Twoich problemów. Tu potrzebna jest praca nad sobą i zmiana podejścia. Staż nie jest czymś co się należy każdemu z urzędu, jeżeli widzisz, że brakuje Ci kompetencji należy je zdobyć, a nie winić innych za zbyt wysokie wymagania.
 
kama.1988 napisał:
Wspomniane w pierwszym poście wiedzę i umiejętności można nabyć chociażby kończąc odpowiedni kierunek studiów.
Nie, nie można się nauczyć stosowania prawa w praktyce i procedur administracyjnych. Umiejętność praktycznego stosowania przepisów prawa oraz poruszania się w procedurach administracyjnych jest w istocie efektem doświadczenia w pracy w administracji publicznej. A przypadku długotrwałego bezrobocia nawet wiedza ze studiów ulega błyskawicznej dezaktualizacji.

kama.1988 napisał:
Jeśli masz na rekrutacji 5 kandydatów spełniających kryteria ustawowe rzeczą logiczną i naturalną jest, że konieczne jest zastosowanie dodatkowych kryteriów, które pozwolą wyłonić najlepszego dla danej organizacji kandydata.
W takim razie pojawia się pytanie czy istnieją jeszcze mechanizmy wprowadzania pracownika do pracy, takie jak:
szkolenie wstępne, onboarding, stopniowe wdrażanie w procedury i systemy urzędowe, rzeczywiste uczenie się pracy urzędniczej po zatrudnieniu, czy to wszystko pic na wodę, a żadna instytucja nie ma cywilnej odwagi by przyznać, że to odeszło już do lamusa?

kama.1988 napisał:
Wylewanie żalów i to na forum prawnym nie rozwiąże Twoich problemów.
Wylewanie żalów? Mnie to wygląda na problem systemowy, który należałoby nagłośnić i nad nim się pochylić oraz rozwiązać.

kama.1988 napisał:
jeżeli widzisz, że brakuje Ci kompetencji należy je zdobyć
Tylko nikt nie mówi gdzie. W rzeczywistości każdy ma gdzieś twoje praktyki, wolontariat. Notabene do praktyki potrzeba porozumienia między dwoma instytucjami - uczelnią i urzędem, co może być problematyczne dla absolwentów.

kama.1988 napisał:
Staż nie jest czymś co się należy każdemu z urzędu
Ja bym pozbawił w pierwszym rzędzie stażu... jego organizatorów którzy nie rozumieją jego idei, jaką jest nauka i traktują go jako bezkosztowy substytut pracownika.
 
Pulemiot napisał:
umiejętności praktycznego stosowania tych przepisów, co wprost oznacza znajomość procedur, praktyki urzędowej i realiów pracy — czyli de facto doświadczenie zawodowe, tylko niewymienione wprost
Procedury, sposób postępowania, wynika z ustaw. Może to być niezbyt uszeregowane w ustawie, ale te informacje są zawarte. Nie wiem, do jakiego konkretnie przypadku się odnosisz, stąd też trudno jest dalej to rozwinąć... musiałbyś podać jakiś przykład takiej procedury czy praktyki postępowania.
 
Oraculium napisał:
Procedury, sposób postępowania, wynika z ustaw. Może to być niezbyt uszeregowane w ustawie, ale te informacje są zawarte.
Problem w tym, że nie jest możliwe nauczenie się na pamięć kilkunastu czy kilkudziesięciu aktów prawnych, często liczących po 100–200 stron, tylko na okoliczność rekrutacji. Osoby z doświadczeniem w administracji też nie znają ich na blaszkę ale przynajmniej znają te najważniejsze przepisy na wyrywki ze swojej pracy i wiedzą które artykuły są kluczowe, bo wcześniej już na nich pracowały. Dla nich egzamin to często formalność.

Nowicjusz ma zupełnie inną sytuację:
– uczy się „w próżni”, bez kontekstu,
– nie wie, co jest naprawdę istotne, a co marginalne,
– nie ma wsparcia merytorycznego, jakie w codziennej pracy mają urzędy (radca prawny, wytyczne, interpretacje, procedury wewnętrzne).

W efekcie formalnie wszyscy są „równi”, ale realnie punkt startu dla każdego jest zupełnie inny. To powoduje, że rekrutacja do urzędów premiuje doświadczenie administracyjne, a nie potencjał do nauczenia się pracy – co stoi w sprzeczności z ideą staży czy stanowisk wejściowych.
 
Powrót
Góra