ZAKAZ sprzed 28 lat.

  • Autor wątku Autor wątku Leszek68
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Leszek68

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2021
Odpowiedzi
3
witam. w 1993 roku orzeczono wobec mnie karę dodatkową ZAKAZU PROWADZENIA POJAZDÓW na 7 lat. W dniu dzisiejszym tj. 17.07.2021roku a więc 28 lat po orzeczeniu wspomnianego zakazu pozostało mi jeszcze co najmniej rok ZAKAZU. Jakkolwiek jest przepis który mówi że ZAKAZ nie idzie kiedy odbywa się karę pozbawienia wolności choćby do innego wyroku to jest inny przepis który mówi że jeśli w ciągu 10 lat nie uda się wykonać zakazu to ulega on przedawnieniu. Proszę o jakąś cenną radę co mam robić i do kogo się zwrócić aby odzyskać prawo jazdy? Proszę mi napisać czy słyszeliście o drugiej podobnej sprawie aby przez tak długi okres czasu nie można było wykonać ZAKAZU PROWADZENIA POJAZDÓW orzeczoną w dziewięćdziesiątych latach a więc w czasie kiedy obowiązywał zupełnie inny porządek prawny? dziękuję.
 
A nie prościej dowiedzieć się w swoim wydziale komunikacji czy ma się zakaz ?
 
Witam ponownie. Sprawa wygląda w ten sposób, że w przeciągu ostatnich pięciu lat wielokrotnie kierowałem wnioski o uznanie za wykonany, przedawniony czy zastosowanie blokady elektronicznej, do sądu rejonowego w Białymstoku, a kiedy oni rozpatrywali je odmownie, odwoływałem się do sądu okręgowego, z takim samym skutkiem. Białostockie sądy, które wydają się być tworem, stworzonym samym dla siebie, bez obaw przed konsekwencjami bezprawnego interpretowania przepisów, z całkowitym brakiem poszanowania dla LITERY PRAWA ignorują jednoznacznie brzmiące przepisy na podstawie których ta kuriozalna sprawa powinna była zostać rozstrzygnięta już dawno temu. Zgodnie z obowiązującym prawem(art. 103$1pkt3kk) mój ZAKAZ przedawnił się 17 lat temu, a więc w 2004 roku. Kuriozum tej sprawy polega na tym że w obowiązującym prawie żyją dwa przepisy wzajemnie się wykluczające(jeden wyżej zacytowany i drugi na który powołują się białostockie sądy. Jakkolwiek właśnie na tego typu sytuacje istnieje przepis mówiący, że wobec sprawców należy stosować ustawy względniejsze czyli korzystniejsze dla nich. I nie jest to żaden przywilej ale obowiązek). Poza tym ta sprawa ciągnie się od 1993 roku!!!! W tym czasie wielokrotnie zmieniały się kodeksy karny i wykonawczy... Polemika z miejscowymi sądami jest jak walenie łbem w ścianę...(adekwatne w tym miejscu wydaje się zacytowanie powiedzenia ludowego DZIAD SWOJE BABA SWOJE..). Prywatnie sprawą stricte procesowo zajmował się i zajmuje znakomity adwokat karny, który przy okazji zawodowych podróży po całym kraju wielokrotnie rozmawiał o sprawie z prokuratorami i sędziami z innych miast. Wszyscy są zdania, że racja(oczywistych argumentów prawnych) jest po mojej stronie, i że wygląda na to, że w sprawie jest jakieś drugie dno.., które ma wpływ na takie a nie inne podejście do mojej osoby ??? Mam wrażenie że jedynym sposobem pozytywnego dla mnie rozstrzygnięcia tej sprawy jest zainteresowanie rzez MEDIA... Poza tym z czysto akademickiej perspektywy czyż nie ciekawym zadaniem mogła by być to sprawa dla studentów i ich profesorów? Pozdrawiam.:)
 
Witam. Przede wszystkim chcę podziękować za "pomoc", mam na myśli cenną radę i pokrzepiający cytat..., który autor skierował raczej do siebie jako samo-pochwałę światłej przenikliwości... Gratuluję i raz jeszcze dziękuję. Pozdrawiam.
 
Powrót
Góra