Zakłócanie ciszy nocnej - przesłuchanie na komendzie- Sprawa w sądzie =/ ??

  • Autor wątku Autor wątku TeddyJr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

TeddyJr

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
1
Witam, pewnego dnia wraz z kolegą zorganizowaliśmy sobie spotkanie z przyjaciółmi ze swojej grupy ze studiów. Było około 10 osób grała muzyka więc naturalnie było trochę głośniej. Nad nami mieszka mocno nadwrażliwa sąsiadka, której przeszkadza naprawdę wszystko. No i jak się można domyślić ów sąsiadka zadzwoniła po policję pod pretekstem zakłócania ciszy nocnej. (Chciałbym dodać że to pierwsza taka impreza odkąd mieszkamy w tym wynajmowanym mieszkaniu czyli po jakiś 3 miesiącach mieszkania). Policja przyjechała - dostaliśmy od nich pouczenie i żadnych mandatów. Zgodziliśmy się, z policją że mogło być głośniej. Ściszyliśmy muzykę tak żeby była tylko słyszalna. No i rozmawialiśmy sobie spokojnie. Za jakieś 2-3 godzinki policja znowuż przyjechała ale odpuścili sobie widząc że już koniec spotkania i że wszyscy już śpią.
Kolejny raz gdy wpadła do nas policja był jakiś tydzień temu. Kolega przyprowadził ze sobą 3 koleżanki, chwilkę muzyka głośniej pograła, potem oni sobie rozmawiali, czasem ktoś się głośniej zaśmiał. Policja kolejny raz nie dała mandatu i tylko spisała. No właśnie niby tylko spisała...
Przedwczoraj siedzieliśmy sobie ucząc się do kolokwium w mieszkaniu spokojnie z kolegami, aż tu nagle odwiedzili nas panowie policjanci. Zabrali całą czwórkę w busa na pace na przesłuchanie O_o Na przesłuchaniu usłyszeliśmy zarzuty, że zagłuszamy ciszę nocną. Ja się przyznałem bo w sumie mogło być trochę głośniej , mój kolega nie. (dostaliśmy po 100 zł mandata za brak zameldowania, o którym to obowiązku zameldowania nic nie wiedzieliśmy, bo to nasz pierwszy rok studiów). Policja mówi, że znów zabierze nas za jakiś czas na przesłuchanie i że znowu postawi nam zarzuty o to wykroczenie i że znowu będzie mandat za brak zameldowania =/.
Chciałbym się teraz dowiedzieć czy możliwa jest sprawa w sądzie za takie rzeczy, bo policjanci nas tym ostro straszyli, ale w sumie nic na ten temat konkretnie nie powiedzieli. Straszyli nas karą 5000zł. Więc proszę powiedzcie możliwa jest sprawa w sądzie za coś takiego ??? Bo jeśli takowa będzie to chyba raczej przegrana, bo ów feralna sąsiadka jest w radzie spółdzielni mieszkaniowej i wszyscy sąsiedzi się jej boją więc pewnie przyznają jej rację. Grozi nam sprawa w sądzie?? A jeśli tak to mamy jakieś szanse na wybronienie ?? Proszę pomóżcie, bo nie chciałbym na razie informować na ten temat rodziców bo szkoda mi ich żeby się denerwowali = /. Dziękuję za wszelką udzieloną mi pomoc.
 
Kodeks wykroczeń mówi: Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Jak z powyższego wynika możliwa jest sprawa w sądzie w tego typu sprawie. Co do szans na wybronienie wszystko zależy od materiału dowodowego w tej sprawie. Jeżeli są świadkowie potwierdzający fakt dokonania przez was ów wykroczenia wtedy zapewne Sąd przyzna im rację.
 
Powrót
Góra