Zakłócanie porządku publicznego i spoczynku nocnego

  • Autor wątku Autor wątku agawa29
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

agawa29

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
2
***napisz ten post jeszcze raz po polsku, używając znaków przestankowych, dużej litery itp ... mod***
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Dobry wieczór.
Post został napisany po polsku, sprawdziłam go pod względem stylistycznym i gramatycznym i poza błędnie umieszczonymi trzema przecinkami, nie znalazłam żadnych innych błędów, więc proszę o wyjaśnienie, ponieważ nie rozumiem, o co chodzi?
Cytuję:
Od 5 lat patologiczna rodzina mieszkająca pode mną, zakłóca spokój dzienny i spoczynek nocny, nie respektują regulaminu budynku, w nocy przesuwają meble i sprzątają, wiercą w niedzielę oraz zaniedbują opiekę nad nastoletnim upośledzonym synem. Skargi w administracji i opiece społecznej, nic nie dały, interwencje policji pomagają na krótko, problem nasilił się tak, że od 3 miesięcy nie mamy z mężem spokoju we własnym mieszkaniu, w ciągu dnia po kilka godzin trwają hałasy przypominające uderzanie młotkiem w podłogę, w nocy jesteśmy wyrywani ze snu takim samym hałasem. Ustaliliśmy, że hałasy te spowodowane są przez niepełnosprawnego syna sąsiadów, którego ci, nie chcąc się nim zajmować, sadzają na podłodze i chłopak tłucze po kilka godzin dziennie piętami, w nocy, w łóżku kopie w ścianę. Matka siedzi przed telewizorem, ojciec popija w krzakach piwo w pobliżu sklepu. Zgłosiliśmy osobiście sprawę na policji, efekt jest taki, że policja nie chce skierować sprawy do sądu, bo nie mają sumienia, bo to dziecko niepełnosprawne i nie docierają argumenty, że to rodzice odpowiadają za opiekę nad synem, którą od wielu lat zaniedbują, bo kto normalny sadzałby swoje dziecko w ten sposób. Ciągłe hałasy powodują, że jesteśmy wykończeni nerwowo, ciągle budzeni w środku nocy, o 5 rano w sobotę i niedzielę. Policja nie chce ukarać rodziców, twierdząc, że nie mają sumienia tego zrobić, ze względu na niepełnosprawnego, tymczasem my nie mamy życia i nieustające hałasy, które doprowadziły mnie do zaburzeń snu i arytmii serca, przez co musiałam podjąć leczenie. Sąsiedzi wiedzą, jak jest to dla nas uciążliwe, nie robią nic by hałasom zapobiegać i po prostu zająć się synem, po interwencjach policji, zaczęli oczerniać nas przed sąsiadami, wymyślając historie np,że mój mąż gonił kogoś z nożem i inne brednie wyssane z palca, oraz sąsiadka na drugi dzień po interwencji policji, z zemsty zadzwoniła do pracy męża, pomawiając go, że pobił dwie kobiety. To jest paranoja, nie wiemy co zrobić, by ten koszmar się zakończył. W związku z tym, mam pytanie, na jakiej podstawie policja może odmówić ich ukarania i dlaczego nie jest respektowane nasze prawo do niezakłóconego korzystania z mieszkania, do spokoju i spoczynku nocnego i czy wobec tego, mam prawo żądać od policji pisemnego uzasadnienia, dlaczego w tej sprawie nie chcą podjąć kroków , które rozwiązałyby tę sprawę, proszę o radę, co w tej sprawie mogę zrobić, gdzie skierować się o pomoc?
 
Powrót
Góra