K
Król_w_Żółci
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2015
- Odpowiedzi
- 1
Szanowni Państwo,
jestem nowym członkiem forum i na początku chciałbym się z wszystkimi przywitać.
Przechodząc do mojego problemu, który nie wiem jak rozwiązać.
Został niedawno zakupiony przez mojego brata samochód, dość leciwy (1997r.). Wiadomo, że nie jest to nowy samochód i były widoczne jego wady, na które kupujący się godził m.in. progi do wymiany itd.
Przegląd samochodu został zrobiony przez właściciela 2 tygodnie przed jego sprzedażą.
Z samochodem wydawało się być wszystko w porządku, aż do momentu pojechania na warsztat (po jakiś 3 tygodniach od zakupu) w celu naprawy kilku drobnostek. Otóż okazało się, że samochód nie posiada praktycznie konstrukcji nośnej, jest ona cała zeżarta rdzą i połatana jakąś substancją. Mechanik powiedział, że samochód nie nadaje się w ogóle do jazdy. W momencie pojechania na jakąkolwiek diagnostykę dowód rejestracyjny zostanie zatrzymany.
Chodzi o to, że samochód chwilę wcześniej przeszedł przegląd techniczny, a nie miał żadnego prawa go przejść.
Został wykonany telefon do poprzedniego właściciela, który oczywiście udawał, że o niczym nie wie i że mówił, że progi są do wymiany (progi tutaj nie są problemem). Został mu zaproponowany zwrot samochodu i zwrot pieniędzy lub zwrot pieniędzy do wartości złomowej do samochodu i ja wtedy zezłomowałbym samochód. Miał się zastanowić i dać odpowiedź. Odpowiedzią było, to że w ogóle nie poczuwa się do żadnej winy. Jasno nasuwa się fakt, że diagnosta musiał podbić przegląd na lewo.
Co robić w tej sprawie? Zgłaszać sprawę na policję czy jak?
jestem nowym członkiem forum i na początku chciałbym się z wszystkimi przywitać.
Przechodząc do mojego problemu, który nie wiem jak rozwiązać.
Został niedawno zakupiony przez mojego brata samochód, dość leciwy (1997r.). Wiadomo, że nie jest to nowy samochód i były widoczne jego wady, na które kupujący się godził m.in. progi do wymiany itd.
Przegląd samochodu został zrobiony przez właściciela 2 tygodnie przed jego sprzedażą.
Z samochodem wydawało się być wszystko w porządku, aż do momentu pojechania na warsztat (po jakiś 3 tygodniach od zakupu) w celu naprawy kilku drobnostek. Otóż okazało się, że samochód nie posiada praktycznie konstrukcji nośnej, jest ona cała zeżarta rdzą i połatana jakąś substancją. Mechanik powiedział, że samochód nie nadaje się w ogóle do jazdy. W momencie pojechania na jakąkolwiek diagnostykę dowód rejestracyjny zostanie zatrzymany.
Chodzi o to, że samochód chwilę wcześniej przeszedł przegląd techniczny, a nie miał żadnego prawa go przejść.
Został wykonany telefon do poprzedniego właściciela, który oczywiście udawał, że o niczym nie wie i że mówił, że progi są do wymiany (progi tutaj nie są problemem). Został mu zaproponowany zwrot samochodu i zwrot pieniędzy lub zwrot pieniędzy do wartości złomowej do samochodu i ja wtedy zezłomowałbym samochód. Miał się zastanowić i dać odpowiedź. Odpowiedzią było, to że w ogóle nie poczuwa się do żadnej winy. Jasno nasuwa się fakt, że diagnosta musiał podbić przegląd na lewo.
Co robić w tej sprawie? Zgłaszać sprawę na policję czy jak?
Ostatnia edycja: