zakurzone mieszkanie przez sąsiada.

  • Autor wątku Autor wątku dakol
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dakol

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2012
Odpowiedzi
2
Witam szanowne grono zwaracam sie z prośbą o poradę,wsakzówkę.

Sprawa wygląda nastepująco w sierpniu sąsiad wykonywał remont łazienki(mieszkamy w pionie) i po przez przewód wentylacyjny do mojego mieszkania dostał sie kurz i pył a w wannie kawalki gruzu i odłamki cegieł. próbowałem sie porozumieć skonczyło sie na wyzwiskach ze stony sąsiada. Wystosowalem pismo wzywajace do naprawy szkody,otrzymałem nr polisy sąsiada. OK!!!

ubezpieczalnia wpadła porobiła fotki i za 30 dni decyzja, negatywna!!!:mad:
oparli sie na ustawa z dnia 23 kwietnia 1964r K.c art 415

jak sie odwołac??? czy powołac rzeczoznawce???

z góry dziękuję za pomoc
 
a jakie szkody poniosłeś ?
 
dywany i sciany pokryte kurzem pyłem ...mogę wrzucić fotki szok....
 
Wyceń straty, przedstaw sąsiadowi na piśmie, zażądaj naprawienia szkody przez przywrócenie stanu poprzedniego albo zapłatę (363 KC).
 
;-) dywany i ściany można odkurzyć, moim zdaniem nic nie wywalczysz, zresztą czysto ludzko i społecznie spróbuj ocenić siebie i swoje roszczenia.

u nas jak ktoś robi remont uprzedza najbliższych sąsiadów. Jeżeli sąsiad widzi, że przez jakieś dziury przy rurach leci kurz to tę dziurę po prostu zatyka, a nie idzie do ubezpieczciela/sądu z roszczeniem.
 
lekkie wznowienie tematu..
Mam identyczna sytuację.Debil ciął kamienie na sucho, przez uchylone okna wleciały tony pyłu. Na tyle dużo,że nawet na fotkach widać. Jako świadków przywołałem straż miejską.Skoro pył dostał się do mnie do domu, to przeciez też podszedł w atmosferę! Nie bardzo chcieli, ale przyjechali.Kurz to jedno- do umycia.Żarcie na stole- do wywalenia.
Powalczę z gnojkiem bo to nie pierwszy taki numer.
Myślę,żeby mu wysłać wezwanie do zapłaty ( ściągnę firmę od sprzatania+ faktura) listem poleconym, bo bydlę ze mna nie rozmawia.
 
Było zamknąć uchylone okna. O matko mając takiego sąsiada jak Ty to bym chyba zwariowała. Nie masz poważniejszym problemów?
 
Oczywiście,że byś zwariowała.
Zapytałem babkę z firmy sprzątającej- 5 stów+ wywalone do śmieci żarcie.
Załóż,że to kolejny eksces sąsiada (zniszczenie mienia- ukarany przez sąd),groźby karalne-ukarany, roundup i 2mkw trawy jako sianko - nie ukarany, nie było świadków, rozbita szyba nieukarany"nie przyznał się"
To tlo wydarzeń bez związku z zapyleniem, ale w ścisłym związku ze "zwariowaniem"
 
A mogłeś zapobiec szkodom zamykając okna?
 
Bez szans. Roboty zaczął bez ostrzeżenia. 6:30 wypadłem do pracy, powrót 17. Świadkowie zeznali,że chmury pyłu powstawały od godz. 9tej. Temp. na zewnątrz tego dnia to +26stC, uchylenie okien więc było wskazane.
 
A masz wszystko udokumentowane? Jeśli tak to możesz próbować od wystosowania pisma do osoby, która spowodowała szkodę.
 
Udokumentowanie, to najlepiej sąsiedzi, ale oni "wolą się nie mieszać" Stąd Straż Miejska. Zrobili fotki, obejrzeli, spisali notatkę,poszli do szkodnika i powiedzieli mu co narobił. Zatem sprawca jest świadomy.
Sądzę,że wezwanie do zapłaty 1 listem (znając życie nie odbierze go) poleconym ze zwrotką wystarczy,potem, po 14 dniach tzw fikcja doręczenia i sąd.
Dobrze kombinuję?
 
Finał: wyrok sądu z obowiązkiem naprawienia szkody.
 
4 lata :). W zasadzie zastanawia mnie ile straciłeś na to nerwów, czasu i pieniędzy, i przede wszystkim jakie będą przyszłe relacje z sąsiadem.
 
A ja mam jeszcze inna refleksję: sądy zawalone takimi d... robiazgami nie są w stanie porządne zajmować się sprawami naprawdę ważnymi. Radziłabym kandydatom na pieniaczy wejść na stronę swojego sądu, w dziale "statystyki" można się dowiedzieć ile spraw sąd "przerabia" rocznie i ilu sędziów tam pracuje. Rzeczywistość jest taka, że każdy sędzia rocznie orzeka w więcej niż 1000 sprawach (z czego 90% to efekt uporu i zawziętości stron, z wartością przedmiotu sporu rzędu kilkuset, góra kilka tys. zł), i gdy pojawi się sprawa naprawdę ważna to zwyczajnie brak im czasu i siły na porządne zajęcie się nią. I tak przez pieniaczy cierpią ludzie naprawdę poszkodowani.
 
kub86 napisał:
4 lata :). W zasadzie zastanawia mnie ile straciłeś na to nerwów, czasu i pieniędzy, i przede wszystkim jakie będą przyszłe relacje z sąsiadem.
Nerwy tylko gdy sąsiad tu mieszkał.Juz go nie ma,lokal sprzedany.
Czas to przerwy między 2 rozprawami w sądzie.
Warto było,bo to nie jedyna akcja z jego strony. Agresorom nie wolno ustępować.
 
Popieram.Niestety polskie prawo wyklucza bezpośrednie rozwiązywanie takich problemów (bejzbol, zlecenie do dresów)
Kiedyś były kolegia ds wykroczeń i komu to przeszkadzało?
 
Powrót
Góra