L
litwin1987
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2011
- Odpowiedzi
- 4
Witam
W dniu 23 grudnia miało miejsce zalanie mieszkania, którego właścicielem jest moja teściowa, a ja wraz z żona i córką w nim mieszkamy. Teściowa ubezpiecza mieszkanie w PZU. Zalanie polegało na tym, że u sąsiadów na 5 piętrze w ciągu kanalizacyjnym miał miejsce zator i po udrożnieniu wszystkie nieczystości wydobyły się u nas syfonem kuchennym do takiego stopnia, że brud był aż na suficie.
Panowie, "fachowcy" oczywiście nie widzieli żadnego kłopotu dla nich narobienie takiego syfu przed świętami nie stanowiło żadnego problemu bo to nie ich wina i nawet przepraszam się nie należało. Powiedzieli, że mam to zgłosić do ubezpieczalni- spółdzielnia mieszkaniowa posiada ubezpieczenie i pokryje koszta szkody. Zadzwoniłem do Spółdzielni mieszkaniowej, jednakże z uwagi na to, że było to przed świętami i po 15 nie uzyskałem żadnej informacji odnośnie nr polisy bądź ubezpieczyciela Spółdzielni. Teściowa zadzwoniła do agenta ubezpieczeniowego, który ubezpiecza mieszkanie od lat i doradził jej zgłoszenie szkody w PZU gdzie szkoda zostanie uregulowana REGRESEM z polisy spółdzielni.
Z panią na infolinii rozmawiałem ja i nie potrafiłem określić jaka jest wysokość powstałej szkody. Pani przyjęła zgłoszenie i powiedziała, że przyjedzie rzeczoznawca na oględziny. Przez święta okazało się, że zmywarka myje naczynia syfem który wydobył się z syfonu, a lodówka zaczęła terkotać ponieważ w wyniku zalania stała w wodzie, ponadto zniszczeniu uległy przedmioty córki takie jaki butelki smoczki, które znajdowały się w obrębie zlewu jak i przedmioty codziennego użytku- wszystko było pokryte ciemną torfową tłustą mazią, której domycie graniczyło z cudem. Nie ryzykowałem dopuszczenia do użytku wygotowanych rzeczy córki- nie chciałem ryzykować świąt w szpitalu z powodu brudnego smoczka i butelki.
Rzeczoznawca przyjechał po nowym roku, zrobił zdjęcia , kazał wpisać zniszczone rzeczy i powiedział, że mamy wykonać ekspertyzę, że sprzęt AGD został zniszczony w wyniku zalania.
Wezwałem fachowca, który powiedział, że spróbuje wypłukać zmywarkę i możliwe, że tanim kosztem uda się ją naprawić co do lodówki oświadczył, że to "grubszy" temat. Z uwagi na okres poświąteczny także w portfelu zdecydowałem się tylko na naprawę zmywarki, a lodówka z uwagi na fakt, że działała a jedynie terkotała postanowiłem przełożyć naprawę na termin kiedy będę dysponował środkami finansowymi. Po wizycie rzeczoznawcy skontaktowała się ze mną pracownica PZU, która zajmowała się likwidacją szkody. Spytała się o własność sprzętu AGD gdzie powiedziałem że jest to własność żony, która jest zameldowana w tym mieszkaniu.
Po paru dniach otrzymaliśmy przelew w kwocie 326 złotych tytułem odszkodowania. Po kilku dniach otrzymałem pismo, że wypłata odszkodowania co do zniszczonego mienia została odmówiona z uwagi na fakt, iż mienie , które zostało zniszczone nie stanowi własności ubezpieczającego.
Skontaktowałem się z pracownikiem PZU gdzie zostałem wyśmianym, że mam czelność dzwonić i pytać czemu odmówiono mi wypłaty odszkodowania za zniszczone mienie, pani powiedziała, że mogę się odwoływać do bólu ponieważ moje oświadczenie o własności uszkodzonego mienia jest nagrane i stanowi podstawę do odmowy wypłaty odszkodowania.
Skontaktowałem się ze spółdzielnią mieszkaniową, gdzie osoba za to odpowiedzialna odmówiła mi podania numeru polisy Spółdzielni w związku z powyższym skierowałem pismo z wnioskiem o zgłoszenie w/w szkody do ubezpieczyciela spółdzielni. Po miesiącu bez odzewu zadzwoniłem i od pracownika spółdzielni dowiedziałem się, że nie mogę skorzystać z ubezpieczenia spółdzielni z uwagi na fakt iż kwota odszkodowania , która została wypłacona stanowi kwotę za malowanie i czyszczenie i została ściągnięta regresem z polisy Spółdzielni mieszkaniowej. Ponadto Pani ze spółdzielni oświadczyła, że spółdzielnia przyznała się do spowodowania zalania, zobowiązała się do wypłaty świadczeń z polisy w pełnym zakresie. Zadzwoniłem do PZU jednakże pani nie była zainteresowana pomocą pomimo, iż PZU sciągnęło by każdą dana mi złotówkę z polisy Spółdzielni (uniqua) .
CO mogę w takiej sytuacji zrobić?
czy jest jakaś szansa odzyskania pieniędzy wydanych na naprawę AGD oraz sprzęt codziennego użytku??
Proszę o pomoc i pozdrawiam
W dniu 23 grudnia miało miejsce zalanie mieszkania, którego właścicielem jest moja teściowa, a ja wraz z żona i córką w nim mieszkamy. Teściowa ubezpiecza mieszkanie w PZU. Zalanie polegało na tym, że u sąsiadów na 5 piętrze w ciągu kanalizacyjnym miał miejsce zator i po udrożnieniu wszystkie nieczystości wydobyły się u nas syfonem kuchennym do takiego stopnia, że brud był aż na suficie.
Panowie, "fachowcy" oczywiście nie widzieli żadnego kłopotu dla nich narobienie takiego syfu przed świętami nie stanowiło żadnego problemu bo to nie ich wina i nawet przepraszam się nie należało. Powiedzieli, że mam to zgłosić do ubezpieczalni- spółdzielnia mieszkaniowa posiada ubezpieczenie i pokryje koszta szkody. Zadzwoniłem do Spółdzielni mieszkaniowej, jednakże z uwagi na to, że było to przed świętami i po 15 nie uzyskałem żadnej informacji odnośnie nr polisy bądź ubezpieczyciela Spółdzielni. Teściowa zadzwoniła do agenta ubezpieczeniowego, który ubezpiecza mieszkanie od lat i doradził jej zgłoszenie szkody w PZU gdzie szkoda zostanie uregulowana REGRESEM z polisy spółdzielni.
Z panią na infolinii rozmawiałem ja i nie potrafiłem określić jaka jest wysokość powstałej szkody. Pani przyjęła zgłoszenie i powiedziała, że przyjedzie rzeczoznawca na oględziny. Przez święta okazało się, że zmywarka myje naczynia syfem który wydobył się z syfonu, a lodówka zaczęła terkotać ponieważ w wyniku zalania stała w wodzie, ponadto zniszczeniu uległy przedmioty córki takie jaki butelki smoczki, które znajdowały się w obrębie zlewu jak i przedmioty codziennego użytku- wszystko było pokryte ciemną torfową tłustą mazią, której domycie graniczyło z cudem. Nie ryzykowałem dopuszczenia do użytku wygotowanych rzeczy córki- nie chciałem ryzykować świąt w szpitalu z powodu brudnego smoczka i butelki.
Rzeczoznawca przyjechał po nowym roku, zrobił zdjęcia , kazał wpisać zniszczone rzeczy i powiedział, że mamy wykonać ekspertyzę, że sprzęt AGD został zniszczony w wyniku zalania.
Wezwałem fachowca, który powiedział, że spróbuje wypłukać zmywarkę i możliwe, że tanim kosztem uda się ją naprawić co do lodówki oświadczył, że to "grubszy" temat. Z uwagi na okres poświąteczny także w portfelu zdecydowałem się tylko na naprawę zmywarki, a lodówka z uwagi na fakt, że działała a jedynie terkotała postanowiłem przełożyć naprawę na termin kiedy będę dysponował środkami finansowymi. Po wizycie rzeczoznawcy skontaktowała się ze mną pracownica PZU, która zajmowała się likwidacją szkody. Spytała się o własność sprzętu AGD gdzie powiedziałem że jest to własność żony, która jest zameldowana w tym mieszkaniu.
Po paru dniach otrzymaliśmy przelew w kwocie 326 złotych tytułem odszkodowania. Po kilku dniach otrzymałem pismo, że wypłata odszkodowania co do zniszczonego mienia została odmówiona z uwagi na fakt, iż mienie , które zostało zniszczone nie stanowi własności ubezpieczającego.
Skontaktowałem się z pracownikiem PZU gdzie zostałem wyśmianym, że mam czelność dzwonić i pytać czemu odmówiono mi wypłaty odszkodowania za zniszczone mienie, pani powiedziała, że mogę się odwoływać do bólu ponieważ moje oświadczenie o własności uszkodzonego mienia jest nagrane i stanowi podstawę do odmowy wypłaty odszkodowania.
Skontaktowałem się ze spółdzielnią mieszkaniową, gdzie osoba za to odpowiedzialna odmówiła mi podania numeru polisy Spółdzielni w związku z powyższym skierowałem pismo z wnioskiem o zgłoszenie w/w szkody do ubezpieczyciela spółdzielni. Po miesiącu bez odzewu zadzwoniłem i od pracownika spółdzielni dowiedziałem się, że nie mogę skorzystać z ubezpieczenia spółdzielni z uwagi na fakt iż kwota odszkodowania , która została wypłacona stanowi kwotę za malowanie i czyszczenie i została ściągnięta regresem z polisy Spółdzielni mieszkaniowej. Ponadto Pani ze spółdzielni oświadczyła, że spółdzielnia przyznała się do spowodowania zalania, zobowiązała się do wypłaty świadczeń z polisy w pełnym zakresie. Zadzwoniłem do PZU jednakże pani nie była zainteresowana pomocą pomimo, iż PZU sciągnęło by każdą dana mi złotówkę z polisy Spółdzielni (uniqua) .
CO mogę w takiej sytuacji zrobić?
czy jest jakaś szansa odzyskania pieniędzy wydanych na naprawę AGD oraz sprzęt codziennego użytku??
Proszę o pomoc i pozdrawiam