Zalanie mieszkania

  • Autor wątku Autor wątku waterworld
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

waterworld

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2017
Odpowiedzi
3
Dzień dobry,

Pękł mi w mieszkaniu wężyk od WC i woda zalała mieszkanie poniżej mojego.
Właścicielka zalanego mieszkania posiada polisę OC, ja nie.

Przeczytałem trochę na ten temat z tego co można znaleźć na google (również posty z tego forum), ale wciąż mam wątpliwości.

Idealnie byłoby, żeby sąsiadka dostała odszkodowanie a ubezpieczyciel nie obciążył mnie kosztami. Jest to w ogóle możliwe? Czy fakt że zalanie nie powstało z powodu mojego błędu ma znaczenie?

Czy ktoś mógłby może polecić jakiegoś prawnika / radcę prawnego, który mógłby mi doradzić w tej sprawie w Trójmieście bądź okolicach?

Dziękuję za pomoc.
 
A z czyjej winy powstalo zalanie? Twoim obowiazkiem jest konserwacja takich elementow jak wezyki od wody. Dlaczego ubezpieczyciel mialby placic za cos takiego,skoro to ty zalales mieszkanie?
 
Wężyk nie był stary. Wymieniałem go, o ile dobrze pamiętam, około 2 lata temu. Z tego powodu ja nie czuję się*winny w sensie, że nie było to spowodowane moim zaniedbaniem.

Jak to natomiast wygląda z prawnego punktu widzenia? Czy sam fakt tego że wężyk był w moim mieszkaniu powoduje, że (w sensie prawnym) to moja wina i jestem odpowiedzialny za zalanie w 100%?

Chciałbym uniknąć sytuacji w której ubezpieczyciel pokryje koszty zalania sąsiadce i obciąży mnie wyższymi kosztami niż rzeczywiste koszty pokrycia strat. Takie opinie widziałem w komentarzach do podobnego wątku.
 
Tak czy siak to ty zapłacisz. Najlepszym rozwiązaniem w twoim przypadku będzie chęć do dogadania się i zapłacenia.
 
waterworld Wina spoczywa na Tobie i jeśli sprawa trafi do ubezpieczyciela to wypłaci odszkodowanie a następnie zwróci się do Ciebie o zwrot kosztów. Ubezpieczalnie nie są instytucjami charytatywnymi, więc nie masz co liczyć na zapomnienie. Najrozsadniejszym a zarazem najtańszym rozwiązaniem jest dogadanie się.
 
Przede wszystkim należało iść tam, zrobić zdjęcia i spisać jakiś protokół szkody, bo sąsiadka lub ubezpieczalnia zaraz uznają, że zalane zostały wszystkie najdroższe rzeczy w jej mieszkaniu i zażądają dużo większej sumy niż realna szkoda.
 
Dziękuję za pomoc, już rozumiem.

W sumie chcę uniknąć tego żeby ubezpieczalnia obciążyła mnie wyższymi kosztami niż rzeczywiste straty. Pokrycie strat sąsiadce nie jest problemem.

Rzeczywiście nie mam żadnego protokołu ale mam zdjęcia.

Myślę że to zamyka wątek.
 
Powrót
Góra