Zaoczne prawo UŚ- czy warto?

  • Autor wątku Autor wątku a330
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

a330

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2010
Odpowiedzi
22
Dzień dobry.
Mam 36 lat , mam maturę i myślę o podjęciu studiów prawniczych ( zaocznych) na UŚ.
Nie zamierzam po ewentualnym skończeniu nauki pracować jako prawnik ponieważ mam własną , dobrze prosperującą firmę więc za opinię , że jestem " za stary " bardzo dziękuję :).
Po maturze nigdy nie próbowałem studiować tylko poszedłem na ochotnika do wojska a po wyjściu zająłem się biznesem który mam do dziś.
Jaki jest cel tych studiów? No jest ich kilka. Na pewno znajomość prawa pomaga w biznesie, na pewno do głosu dochodzi moja nie zaspokojona ambicja ale ważnym powodem jest ( proszę się nie śmiać ) chęć pomocy mojej córce która na razie chodzi do gimnazjum ale staram się ja naprowadzić właśnie na ten kierunek. Pomyślałem sobie , że gdy ja skończę takie studia to jej będzie łatwiej.
Nie ukrywam , że czasowo jestem w dużym stopniu ograniczony przez firmę ale jakiś czas na pewno znajdę.
Co do moich predyspozycji intelektualnych to zdecydowanie jestem humanistą. Uwielbiam historię i z tego przedmiotu w 2000 roku pisałem maturę. Mam na półce kilka kodeksów , wstęp do prawoznawstwa , prawo rzymskie i czasami lubię sobie poczytać ;)
Czy mam szansę na ukończenie takich studiów przy dużym nakładzie pracy, w takim wieku i z takim dość specyficznym celem? Czy studia prawnicze zaoczne na UŚ są bardzo trudne czy to tylko mit? Przyjmują każdych bo to biznes ale jak ukończeniem? Nie lubię zaczynać i nie kończyć.
Jeżeli ktoś może coś napisać na tak luźny i nie precyzyjny temat to będę wdzięczny.
Pozdrawiam
Marcin R.
 
- Zadzwon na uczelnie i sie dowiedz ile procent finalnie konczy te studia, mozesz sie zdziwic jak malo;)
- Pomysl jaki bedzie przekaz dla corki jak jednak nie wytrzymasz tych 5 lat i sie poddasz
- Ogladnij sobie dostepne online plany i rozklady zajec.. jest tego wiecej niz myslisz :)
- Wiec w tygodniu bedziesz pracowal a w weekendy bedziesz siedzial na uczelni, myslisz, ze rodzina bedzie szczesliwa? ;)
 
Dziękuję za odpowiedź. Tego właśnie się obawiam, że mogę nie ukończyć studiów. Nie wiem czy moja głowa dala by jeszcze rade.
 
każde studia zaoczne to maksymalnie połowa materiału przerabianego na dziennych. Moja kolezanka skończyła na UŚ prawo zaocznie, inteligencją nie grzeszyła. Fakt, że póżniej uciekła do USA bo bała się konsekwencji prawnych swojego doradztwa prawnego i tego co podpisała (jest poszukiwana przez komendę główna w Katowicach w ramach śledztwa). Wg mnie warto iść na studia skoro to lubisz i Cię ciekawi. Tylko kwestia czasu, żeby starczyło by iść na egzaminy. Ale profitu z tych studiów nie będziesz mieć, jest nadprodukcja prawników, a liczą się się tylko ci z aplikacjami.
 
jeszcze dodam, mój sąsiad, młody chłopak jest po studiach dziennych prawniczych na UŚ w Katowicach. Pracuje w urzędzie gminy w wydziale skarbu miasta za psie pieniądze. Jest niby w trakcie aplikacji bo to mądry chłopak. Dopóki nie załapie się do pożądnego biura, będzie miał aplikację to będzie zarabiał psie pieniądze w gminie (tyle co babka w tesco na kasie)
 
possum napisał:
(jest poszukiwana przez komendę główna w Katowicach w ramach śledztwa)
Coś wiesz, ale nie do końca (tak się rodzi plotka), od kiedy jest więcej niz jedna KGP ? Od kiedy działa Komenda Główna Policji w Katowicach ? Kto jest tam komendantem ?
 
Wracając do tematyki studiowania Prawa. Jest to jedne z najtrudniejszych kierunków. Pisałeś, że lubisz historię etc. jest to zapewne pewien plus ponieważ na I roku to praktycznie ma się do czynienia z samą historią nie w sensie expressis verbis ale z historią prawa. Trzeba się poświęcić w szczególności na studiach stacjonarnych ( nwm jak to wygląda na zaocznych ale pewnie tak samo z racji tego, że tam należy materiał przerabiać samemu w domu ). Jest to nauka, która polega przede wszystkim na systematyczności jeśli odpuścisz sobie coś to wiedz, że będziesz miał później problemy z nadrobieniem tego. Ponadto nauka prawa polega również na przyswajaniu sobie dość abstrakcyjnych pojęć (warto dodać, że nie są to łatwe pojęcia) i nie można definiować ich własnym potocznym językiem. Jeśli chodzi o perspektywy po skończeniu prawa są one dość wymierne, warto dodać, że rynek powoli się nasycił zawodami komercyjnymi, a aby ukończyć aplikacje państwowe to faktycznie trzeba mieć głowę na karku :) Ostatnio miałem przyjemność być w Krakowie w Krajowej szkole sądownictwa i prokuratury i z 2000 osób przyjmują tylko mniej więcej 200 więc widzimy, że elita prawnicza się dostaje. Ale dobry prawnik sobie radę da np. w jakieś korporacji.
 
a330 - napisałeś, że nie zamierzasz pracować po studiach jako prawnik. Będziesz studiował przez 5 lat, przez ten czas priorytety mogą się zmienić.

Ja uważam, że warto iść na studia prawnicze, jak skończysz, nie będziesz żałował. Zawsze wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś jest zmotywowany i mu się chce, to nauczy się wszędzie.
 
Ja powiem od siebie tak. Jest czas i chęci? Czego trzeba więcej?

Co do trudności to bym nie przesadzał. Trudna to jest matematyka i fizyka...
 
Na pewno nie są to studia pokroju pedagogiki czy pracy socjalnej, że kilka razy się przyjdzie i coś się powie własnymi zdaniami i ma się dyplom. Wszystko zależy od predyspozycji jeśli ktoś ma umysł ścisły to dla niego matematyka czy fizyka nie powinny stanowić problemów. Jeśli kto jest humanistą to jak najbardziej powinien spróbować sił na prawie.
 
Marcin_Rejonowy napisał:
Coś wiesz, ale nie do końca (tak się rodzi plotka), od kiedy jest więcej niz jedna KGP ? Od kiedy działa Komenda Główna Policji w Katowicach ? Kto jest tam komendantem ?

komenda wojewódzka, ul Lompy, Kce
 
non notus napisał:
Na pewno nie są to studia pokroju pedagogiki czy pracy socjalnej, że kilka razy się przyjdzie i coś się powie własnymi zdaniami i ma się dyplom. Wszystko zależy od predyspozycji jeśli ktoś ma umysł ścisły to dla niego matematyka czy fizyka nie powinny stanowić problemów. Jeśli kto jest humanistą to jak najbardziej powinien spróbować sił na prawie.

Prawda, ale pytanie po co studiować mając założenie, że dyplom pójdzie do szuflady? Ten czas lepiej poświęcić rodzinie.
Z motywacyjnego punktu widzenia jest tutaj falstart.
Innym tematem jest motywowanie podjęcia dziecka do konkretnych studiów. to nie jest do końca tak, każdy ma swoje predyspozycje. Moi Rodzice np zrobili podobny błąd, zachęcali mnie do czegoś, zrobiłam te studia, a później musiałam nadrabiać i skończyłam dwa kolejne podyplomowe. Ale i tak żałowałam, że nie wybrałam od początku studiów inżynierskich. Moi Rodzice myśleli niestety pod kątem swoich ambicji, i tak jestem za to im wdzięczna, ale czasami lepiej się nie wtrącać w wybory edukacyjne swoich dzieci :)
 
Powrót
Góra