K
Kepler_K
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 7
Dzień dobry,
Od razu powiem, że przeczytałam parę wątków na forum na w/w temat, jednakże każda taka sprawa jest dość osobista i każda różni się chociażby szczegółami.
Dziś dowiedziałam się - logując się w bankowości online o zajęciu komorniczym. Kwota zajęcia: 649 złotych. Zajął: Komornik Jacek Hospod.
Przeanalizowałam szybko sytuację w głowie...
Faktycznie biorę udział, a w sumie brałam udział w egzekucji komorniczej - na wniosek wierzyciela, 11.07 zapłaciłam wierzycielowi kwotę 230 złotych - z egzekwowanej kwoty wierzyciela. 14.07 otrzymałam pismo - od komornika z informacją o zajęciu konta bankowego - na 100% kwoty egzekwowanej, od razu zadzwoniłam do kancelarii radcy prawnego mojego wierzyciela i kazałam sie mu tłumaczyć, dlaczego nie wysłał komornikowi pisma "z aktualizacją" mojego długu. Tłumaczył się, że to nie prawda, że jak tylko dostali pieniądze to razem z wierzycielem wysłali pismo do komornika. Zadzwoniłam w takim razie do komornika - sekretarka poinformowała mnie, że nie ma żadnej adnotacji na ten temat, ani żadnego pisma. Znowu powrót do rozmowy z Radcą, który w końcu sam zadzwonił do komornika i poinformował mnie później telefonicznie, że komornik odnotował wpłatę. Poinformował mnie również, że muszę pamiętać, że komornik pobierze swoją "prowizję" - ale ze wzgl na to, że wpłaciłam pieniądze - najmniejszą. Radca przesłał również na mój adres pismo w którym napisał, że spłaciłam tyle i tyle i że zostało jeszcze jakieś 100zł i 79 zł dla wierzyciela, który zapłacił "zaliczkę" na egzekucję. I że jak to teraz zapłacę to wtedy napisze pismo do komornika o całkowite unieważnienie egzekucji. To było na koniec lipca, później wyjechałam za granicę. Wróciłam niedawno, pamiętam aby wpłacić te 179 zł, czekam tylko na pieniądze. Dziś wchodzę na konto i widzę zajęcie komornicze na bagatelną dla mnie kwotę 649 zł !!! Czy to tak powinno być? Skąd taka kwota? Niestety jest sobota, nie mogę ani jechać do banku, ani do komornika, ani dzwonić do tego Radcy prawnego. Czytałam trochę w internecie i zastanawiam się czy nie wnieść do sądu wniosku o nadzór nad komornikiem- może sąd sprawdziłby czy czegoś nie zaniechał, bo na moje zaniechał. Jeżeli wierzyciel pisze mi, że ok, że wysłał do komornika pismo, że wpłaciłam pieniądze (230zł to całkowita suma która należała się wierzycielowi, więc cały jego dług), to skąd on nagle pobiera - próbuje pobrać taką horrendalną kwotę? Nie dostałam więcej żadnych pism ani informacji na ten temat. Czy komornik nie powinien zmniejszyć kwoty?
Może poradzicie jak teraz z nimi rozmawiać... Płacisz długi, a i tak masakra.
edit: podliczyłam kwoty z pisma o zajęciu konta - kwota zgadza się z tym co zajęli mi na koncie bankowym. Tylko, że ja wpłaciłam pieniądze szybciej niż dostałam pismo! Zapłaciłam &%#$ te pieniądze!
Od razu powiem, że przeczytałam parę wątków na forum na w/w temat, jednakże każda taka sprawa jest dość osobista i każda różni się chociażby szczegółami.
Dziś dowiedziałam się - logując się w bankowości online o zajęciu komorniczym. Kwota zajęcia: 649 złotych. Zajął: Komornik Jacek Hospod.
Przeanalizowałam szybko sytuację w głowie...
Faktycznie biorę udział, a w sumie brałam udział w egzekucji komorniczej - na wniosek wierzyciela, 11.07 zapłaciłam wierzycielowi kwotę 230 złotych - z egzekwowanej kwoty wierzyciela. 14.07 otrzymałam pismo - od komornika z informacją o zajęciu konta bankowego - na 100% kwoty egzekwowanej, od razu zadzwoniłam do kancelarii radcy prawnego mojego wierzyciela i kazałam sie mu tłumaczyć, dlaczego nie wysłał komornikowi pisma "z aktualizacją" mojego długu. Tłumaczył się, że to nie prawda, że jak tylko dostali pieniądze to razem z wierzycielem wysłali pismo do komornika. Zadzwoniłam w takim razie do komornika - sekretarka poinformowała mnie, że nie ma żadnej adnotacji na ten temat, ani żadnego pisma. Znowu powrót do rozmowy z Radcą, który w końcu sam zadzwonił do komornika i poinformował mnie później telefonicznie, że komornik odnotował wpłatę. Poinformował mnie również, że muszę pamiętać, że komornik pobierze swoją "prowizję" - ale ze wzgl na to, że wpłaciłam pieniądze - najmniejszą. Radca przesłał również na mój adres pismo w którym napisał, że spłaciłam tyle i tyle i że zostało jeszcze jakieś 100zł i 79 zł dla wierzyciela, który zapłacił "zaliczkę" na egzekucję. I że jak to teraz zapłacę to wtedy napisze pismo do komornika o całkowite unieważnienie egzekucji. To było na koniec lipca, później wyjechałam za granicę. Wróciłam niedawno, pamiętam aby wpłacić te 179 zł, czekam tylko na pieniądze. Dziś wchodzę na konto i widzę zajęcie komornicze na bagatelną dla mnie kwotę 649 zł !!! Czy to tak powinno być? Skąd taka kwota? Niestety jest sobota, nie mogę ani jechać do banku, ani do komornika, ani dzwonić do tego Radcy prawnego. Czytałam trochę w internecie i zastanawiam się czy nie wnieść do sądu wniosku o nadzór nad komornikiem- może sąd sprawdziłby czy czegoś nie zaniechał, bo na moje zaniechał. Jeżeli wierzyciel pisze mi, że ok, że wysłał do komornika pismo, że wpłaciłam pieniądze (230zł to całkowita suma która należała się wierzycielowi, więc cały jego dług), to skąd on nagle pobiera - próbuje pobrać taką horrendalną kwotę? Nie dostałam więcej żadnych pism ani informacji na ten temat. Czy komornik nie powinien zmniejszyć kwoty?
Może poradzicie jak teraz z nimi rozmawiać... Płacisz długi, a i tak masakra.
edit: podliczyłam kwoty z pisma o zajęciu konta - kwota zgadza się z tym co zajęli mi na koncie bankowym. Tylko, że ja wpłaciłam pieniądze szybciej niż dostałam pismo! Zapłaciłam &%#$ te pieniądze!
Ostatnia edycja: