Zapłata podatku po zmarłym

  • Autor wątku Autor wątku Daeris
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Daeris

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2013
Odpowiedzi
2
Dzień dobry, proszę o radę.

Otrzymałam wczoraj decyzję Naczelnika Urzędu Skarbowego o odpowiedzialności za podatki od spadku i darowizn za zaległości podatkowe ojca (Jego podatek od spadków i darowizn). Zaległości pochodzą z 2006 i 2009 roku (odpowiednio śmierć dziadków). Ojciec zmarł w 2015. Postanowienie o nabyciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza otrzymałam zgodnie z wyrokiem sądu w roku 2017 (nawet nie wiedząc, że na spadku istnieją długi). Takie samo postanowienie otrzymała druga córka ojca, która z kolei jest małoletnia.

I teraz kwestie zagmatwane:
- W ramach dziedziczenia otrzymałam 1/4: wartości mieszkania, działki i garażu
- Mieszkanie jest zadłużone na ok. 120 tysięcy, z czego komornik zajął z mojego konta 10 tys., bo jestem jedynym spadkobiercą wypłacalnym. Współwłaścicielami mieszkania oprócz mnie jest przyrodnia siostra (nieletnia) i brat ojca (niewypłacalny/ w trakcie ogłoszenia upadłości). Najpierw decyzję o sprzedaży zadłużonego mieszkania przedłużał sąd rodzinny w przyznaniu prawa do sprzedaży w imieniu małoletniej jej matce, później brat ojca, a wreszcie źle wystawiane zaświadczenia o stanie zadłużenia przez spółdzielnię na przemian z komornikiem (a to złe kwoty rozdzielone między spadkobierców, a to komornik "pomylił się" o jedną cyfrę)
- Stanu prawnego działki i garażu nawet nie znam
- Ojciec przez całe życie nazbierał długów alimentacyjnych, tylko wobec mnie miał około 80 tys.

Kiedy po raz pierwszy ktoś z urzędu skarbowego się ze mną kontaktował (telefonicznie), powiedzieli, że długu po ojcu jest może z 3 tys., co po sprzedaży mieszkania, dzieląc pomiędzy dwie osoby, nawet przy rozłożeniu na raty, nie jest źle. Jednak decyzja opiewa na kwotę 12 tysięcy (podatek od spadku i koszty rzeczoznawcy).

Mój błąd, bo przegapiłam pierwsze pismo sprzed miesiąca o wypowiedzeniu się w "sprawie zgromadzonego materiału dowodowego". Listonosz olał robotę, awizo utonęło pod reklamami, a ja chorowałam na zapalenie oskrzeli przez 3 tygodnie. Koszmarny pech.

Mam 14 dni na odwołanie się od decyzji.
I pytanie:

Czy mogę, powołując się na szkodę podatnika (czyli własną - trudna sytuacja finansowa - dług rośnie, mieszkanie ciągle niesprzedane, pogorszyły mi się ataki astmy ze względu na stres, nie mam wysokich zarobków ani rodziny, która by mi mogła pomóc. Z kolei zajęcie komornicze zostało zabrane ze środków, które miałam z ubezpieczenia po śmierci mamy) i/lub tzw. sprawiedliwość społeczną, odwołać się od decyzji i wnieść o umorzenie długów? Mam na myśli, że przyjęłam spadek bez wiedzy o długach (czy to na mieszkaniu czy podatkowych), ojciec prawie nigdy nie zapłacił mi alimentów (nie wspomnę o braku emocjonalnej bliskości), to dlaczego ja mam teraz płacić jego stare długi podatkowe? (sprawiedliwość społeczna?)

Czy mogę jeszcze w miarę możliwości wnieść o rozłożenie opłaty na raty? I tylko swojej połowy? (choć teoretycznie odpowiadam z siostrą przyrodnią solidarnie, ale z racji jej niepełnoletniości głównie ja, co też jest koszmarnie niesprawiedliwe. Dodatkowo małoletnia ma zasądzone nienaruszalne 50tys. ze sprzedaży mieszkania, czyli co najwyżej nadpłatę z tego mogłaby użyć do spłaty długów - a tego siłą rzeczy nie będzie).

Czy gdzieś nie powinno pojawić się przedawnienie rzeczonych podatków od spadku?

Bardzo proszę o pomoc, bo nie wytrzymuję już psychicznie.

W razie potrzeby mogę wysłać skan decyzji w wiadomości prywatnej.
 
Powrót
Góra