Witam. Przepraszam, że tak długo tu nie zaglądałem....natłok spraw itp. Otóż jak najbardziej można zaprosić cudzoziemca (na 100% zza wschodniej granicy!!!) do Polski za pomocą odręcznie napisanego zaproszenia. Nawet nie musi być poświadczone notarialnie, jeżeli jesteście Państwo obecni przy składaniu wniosku. Jednak proszę wziąć pod uwagę, że konsul, wicekonsulowie to ludzie, którzy za zadanie mają weryfikować każdy wniosek, tak jak robią to urzędnicy w Polsce przy wpisie do ewidencji zaproszeń. Nie można ot tak sobie zaprosić cudzoziemca do Polski. Skutki lekkomyślnie udzielanych wiz Państwo sobie wyobrażacie. Przy takim zaproszeniu Państwo odciążacie samych siebie od wymagań Urzędu w Polsce, ale część z nich spada na obcokrajowca. Konsul sprawdza, czy obcokrajowiec ma w swoim kraju pracę, do której chciałby wrócić, czy ma gdzie mieszkać w ojczystym kraju, czy ma za co jechać do Polski i wreszcie, czy ma za co w RP żyć!!!
Jeżeli pracownik kosulatu, czy też ambasady stwierdzi, że przedstawione dokumenty są mało wiarygodne - może nawet wniosku nie przyjąć. Państwo mnie źle zrozumieli, być może ja sam za mało wcześniej napisałem w postach. Można wykorzystać wspomnianą wcześniej przeze mnie możliwość, ale to nie znaczy, że jest łatwiej. Ja wspominałem o własnych doświadczeniach, ale zapraszane przeze mnie osoby nie miały żadnych problemów finansowych, pracę o jaką trudno nawet w Polsce, a przede wszystkim chciały przyjechać do Polski tylko i wyłącznie na krótki czas w odwiedziny. Przykro mi, jeśli narobiłem komuś niepotrzebnych nadziei, ale z drugiej strony proszę mi uwierzyć, że wymagania co do nas przy wyrabianiu zaproszeń oraz co do obcokrajowców w placówkach dyplomatycznych są potrzebne, inaczej sami w niezadługi czas szukalibyśmy pracy za granicą. Często jeżdżę za wschodnią granicę i uwierzcie mi, nie zdążę rozpakować się w mieszkaniu żony, a już tworzy się kolejka z prośbami o wizę i pracę w Polsce.Oczywiście rozumiem tych ludzi, sam będąc w podobnej sytuacji materialnej robiłbym to samo. Jednakże prośba o pracę, zaproszenie itp, a wzięcie odpowiedzialności za cudzoziemca, który będzie miał prawo przebywać w naszym domu (pamiętajcie Państwo,że macie obowiązek!!! taką osobę zameldować) Reasumując, jeżeli dany obcokrajowiec chce naprawdę przyjechać do Polski zwiedzać lub też w odwiedziny - nikt w żadnej polskiej placówce dyplomatycznej nie będzie mu robił problemów czy to na zaproszenie urzędowe czy też odręcznie pisane przez nas. Nie komplikujcie sobie Państwo sami życia. Wpis do ewidencji zaproszeń jest również bardzo prosty, ma jedną wadę - trzeba poczekać około dwóch tygodni. Trzeba sobie odpowiedzieć również na pytanie - czy stać nas na zaproszenie obcokrajowca do Polski? Co dalej? Jakoś to będzie? Nie, nie będzie. Z reguły kończy się to kłopotami. W wielu przypadkach jest tak, że obcokrajowca deportują, a Państwu przyjdzie za to płacić. Nie mam najmniejszego zamiaru nikogo urazić i w żadnym razie nie twierdzę, że tyczy się to wszystkich na tym forum. Jednakże zapraszam wszystkich zainteresowanych po wniosek o wpisanie zaproszenia cudzoziemca do ewidencji zaproszeń. Sam korzystam z jednego i drugiego sposobu, częściej nawet z odręcznego zaproszenia, ale tylko i wyłącznie z tego powodu, że odwiedzający mnie znajomi i przyjaciele mogą w ciągu kilku dni przekroczyć granicę z Polską.
Piszę tą wiadomość, aby pochopnie nie podejmowano decyzji, miano na uwadze ewentualne skutki naszych decyzji. Moja bliska koleżanka zaprosiła swego "narzeczonego" Nigeryjczyka. Po dwóch miesiącach Afrykanin zniknął jak kamień w wodę, a kochał ją nad życie!!! Oczywiście znaleźli go, nawet nie wiem przy jakiej okazji. W każdym razie koleżanka dostała rachuneczek za pobyt w strzeżonym ośrodku deportacyjnym, za deportację i za coś tam jeszcze. Kilkanaście tysięcy złotych. Niestety to ona go zaprosiła do Polski i to ona ponosi pełną odpowiedzialność za tego delikwenta. A koleś??? Hasa sobie po puszczy czy tam pustyni i pewnie wyszukuje następnej naiwnej......
P.S. U notariusza taka usługa kosztuje około 20 złotych, to jest notarialne poświadczenie naszego podpisu.