Zasiedzenie, czy spadek

  • Autor wątku Autor wątku piotr-wawrzyn
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piotr-wawrzyn

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
7
Moja sprawa jest dość skomplikowana. Postaram się ją trochę przybliżyć.
Włacicielem nieruchomości jest moja zmarła babcia, która miała 6 - oro dzieci, które też zmarły. Obecnie chciałbym uregulować sytuację prawną, ale część spadkobierców nie chce dostarczyć mi dokumentów potrzebnych do podziału spadku. Obecnie jestem wpisany jako posiadacz samoistny całości nieruchomości w ewidencji gruntów, płacę wszystkie podatki, użytkuję grunty rolne, tj. obsiewam, zbieram itp. Zamieszkuję jedną z działek, której właścicielem jest wciąż moja zmarła babcia (oboje moi rodzice też już nieżyją) i użytkuję jak właściciel. Moje pytanie: czy mogę objąć tą działkę, na której mieszkam przez zasiedzenie (moi rodzice użytkowali ją od 1974 roku wraz ze mną, choć ja urodziłem się w 1977 r. - jak rozumiem okres zasiedzenia moich nieżyjących rodziców zostanie doliczony do mojego i jak łatwo policzyć minęło już 35 lat, także nawet zasiedzenie w złej wierze wchodziłoby tu w grę)? Dodam jeszcze, że działka na której mieszkam i użytkuję to ponad połowa powierzchni nieruchomości należących do zmarłej babci ( która nie pozostawiła testamentu i ma niedokończoną sprawę w sądzie o podział współwłasności o inną działkę - las), a wartość tylko tej jednej działki, na której mieszkam, przekracza 100.000 zł nie licząc wartości budynków mieszkalnych i pozostałych. Co zatem mam zrobić? Czekać aż wszyscy spadkobiercy dostarczą dokumenty do sprawy o dział spadku ( czekam już ponad 3 lata, niektórzy dali mojemu już zmarłemu tacie pełnomocnictwo do działań przed sądem), czy złożyć wniosek o zasiedzenie, licząc się z tym, że może to skończyć się utratą pieniędzy, a i tak wszystko zostanie po staremu, bo sąd w postępowaniu oddali mój wniosek o zasiedzenie twierdząc, np. że najpierw należy przeprowadzić dział spadku? Pomóżcie, bo już nie wiem co robić.
Wiem, że najuczciwiej byłoby poczekać na wszystkich spadkobierców - bo tak doradzono mi w sekretariacie sądu, gdy chciałem złożyć wniosek , a raczej ponad 20 wniosków (zabrakło trzech - dzieci jednej z córek mojej babci) o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłej babci, ale ile można czekać? Tym bardziej, że jak dojdzie do podziału spadku to każdy dostanie mniej niż 5% całości nieruchomości (grunty rolne, las, łąka i budynki mieszkalne w których jestem zameldowany od ponad 30-u lat i które użytkuję.
Chodzi mi tylko o to, by dowiedzieć się jakie mam szanse w postępowaniu o zasiedzenie, czy wogóle warto się tym zajmować?
To może jeszcze dodam że znalazłem w domu akt własności, na działkę, którą chcę zasiedzeć, zapisany na mojego tatę, przez moją babcię, podpisany przez kogoś z urzędu miasta, ale który,jak się dowiedziałem w wydziale geodezji, jest nieważny, ze względu na to,że babcia formalnie nie była jeszcze właścicielem nieruchomości (nie wiem dlaczego, skoro dziedziczyła je po swoim zmarłym ojcu). Wszystko jest tak zawiłe, że już sam nie wiem o co chodzi - ale czy wola nadania aktu własności przez babcię mojemu tacie w 1981 roku nie jest przesłanką do zasiedzenia?
I jeszcze dodam że żadna z nieruchomości nie ma założonej księgi wieczystej - to już sprawdziłem na wszystkie możliwe sposoby, co fnąłem się o 4 pokolenia w tył z właścicielami nieruchomości, krórej ostatnią właścicielką była moja babcia.
Jeszcze raz proszę o radę, czy wogóle warto zajmować się zasiedzeniem z niepewnym, a może pewnym skutkiem? Tylko, czy pozytywnym, czy negatywnym dla mnie?
 
Zasiedzenie bez urządzonych ksiąg wieczystych - przy tylu uczestnikach może być bardzo czasochłonne, a i wynik niepewny.

W tym stanie rzeczy właściwe jest przeprowadzenie postępowania spadkowego, następnie złożyć wniosek o dział spadku/ zniesienie współwłasności. Oczywiście, Pan składa żądanie, która część majątku ma Panu przypaść. Dokumenty niezbędne do postępowania może sam Pan uzyskać w odpowiednim USC, zatem to Pan wskazuje uczestków postępowania jako wnioskodawca.
 
Powrót
Góra