L
leva101
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2008
- Odpowiedzi
- 17
Witam,
Uprzejmie prosze o poradę.
W tym tygodniu doszlo do przepychanki w szkole z udziałem mojego syna i jeszcze jednego chlopca.
Jak wynika z relacji świadków- innych uczniów, gdyz nauczyciela dyżurującego nie bylo w poblizu, moj syn zostal sprowokowany do odepchnięcia innego chłopca, gdyz tamten zastapił drogę mojemu synowi i nie reagował na prosby o przesunięcie się.
Po 2 godzinach lekcyjnych owy chlopiec zglosil sie do pielegniarki szkolnej z rzekomym bolem brzucha po zdarzeniu i oskarżył mojego syna o celowe pobicie.
I znowu, z relacji swiadkow wynika ze nie doszlo tam nawet do szarpaniny, a tylko do przepchnięcia barkiem.
Do gabinetu pielęgniarki zostal wezwany ojciec "poszkodowanego" oraz moj syn celem wyjaśnienia.
W gabinecie pielegniarki ojciec poszkodowanego nawrzeszczał na mojego syna oraz grozil mojemu synowi policja.
O calej sytuacji zostalam poinformowana przez innych rodziców, zaalarmowanych przez swoje pociechy - szkola nawet nie raczyla do mnie napisac w tej sprawie, poza informacją ze moj syn celem wyjasnienia ma sie stawic w gabinecie psychologa.
Nie jestem z tych rodziców, ktorzy to okoniem stają za swoim dzieckiem, bo raczej jestem zdania, ze kazdy bedzie sie teraz wybielał i trzeba tę sytuacje wyjaśnić. Natomiast co mnie zmartwilo i zbulwersowało, to fakt ze do konfrontacji zostal zaproszony rodzic "poszkodowanego" i moj 12 letni syn BEZ mojej wiedzy ani zgody. Moj syn wrocil ze szkoly przerazony po tym jak został nastraszony policją przez tamtego Ojca.
Prosze o porade, czy moge złożyć na szkolę skargę, że dopuscila do takiej sytuacji bez poinformowana mnie o tym?
Zamierzam wybrac sie w celu wyjasnienia do szkoly, natomiast wydaje mi sie ze zostalo tu mocno naburzone poczucie bezpieczenstwa mojego dziecka w szkole za które odpowiada Pani Dyrektor.
Bardzo prosze o porade co w takiej sytuacji moge zrobić oraz gdzie ewentualnie kierowac sie po pomoc.
Z gory uprzejmie dziekuje!
Uprzejmie prosze o poradę.
W tym tygodniu doszlo do przepychanki w szkole z udziałem mojego syna i jeszcze jednego chlopca.
Jak wynika z relacji świadków- innych uczniów, gdyz nauczyciela dyżurującego nie bylo w poblizu, moj syn zostal sprowokowany do odepchnięcia innego chłopca, gdyz tamten zastapił drogę mojemu synowi i nie reagował na prosby o przesunięcie się.
Po 2 godzinach lekcyjnych owy chlopiec zglosil sie do pielegniarki szkolnej z rzekomym bolem brzucha po zdarzeniu i oskarżył mojego syna o celowe pobicie.
I znowu, z relacji swiadkow wynika ze nie doszlo tam nawet do szarpaniny, a tylko do przepchnięcia barkiem.
Do gabinetu pielęgniarki zostal wezwany ojciec "poszkodowanego" oraz moj syn celem wyjaśnienia.
W gabinecie pielegniarki ojciec poszkodowanego nawrzeszczał na mojego syna oraz grozil mojemu synowi policja.
O calej sytuacji zostalam poinformowana przez innych rodziców, zaalarmowanych przez swoje pociechy - szkola nawet nie raczyla do mnie napisac w tej sprawie, poza informacją ze moj syn celem wyjasnienia ma sie stawic w gabinecie psychologa.
Nie jestem z tych rodziców, ktorzy to okoniem stają za swoim dzieckiem, bo raczej jestem zdania, ze kazdy bedzie sie teraz wybielał i trzeba tę sytuacje wyjaśnić. Natomiast co mnie zmartwilo i zbulwersowało, to fakt ze do konfrontacji zostal zaproszony rodzic "poszkodowanego" i moj 12 letni syn BEZ mojej wiedzy ani zgody. Moj syn wrocil ze szkoly przerazony po tym jak został nastraszony policją przez tamtego Ojca.
Prosze o porade, czy moge złożyć na szkolę skargę, że dopuscila do takiej sytuacji bez poinformowana mnie o tym?
Zamierzam wybrac sie w celu wyjasnienia do szkoly, natomiast wydaje mi sie ze zostalo tu mocno naburzone poczucie bezpieczenstwa mojego dziecka w szkole za które odpowiada Pani Dyrektor.
Bardzo prosze o porade co w takiej sytuacji moge zrobić oraz gdzie ewentualnie kierowac sie po pomoc.
Z gory uprzejmie dziekuje!