J
jamajka123
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2015
- Odpowiedzi
- 6
Witam serdecznie i od razu proszę o poradę. Jestem mamą dziewczynki, które obecnie uczęszcza do 3 klasy SP. W klasie u mojego dziecka jest inna dziewczynka, która od 1 klasy notorycznie dokuczała mojej córce, wyzywała, ubliżała.... W ub. roku, po tym, jak "zrobiła ją w konia" , zostawiając samą w czasie zielonej szkoły, szybko i skutecznie ucięłam te chorą znajomość. Zwróciłam sie z prośbą, żeby nauczyciele nie sadzali dziewczynek razem, a mojej córce zabroniłam odzywania sie do tamtej. Od tej pory w matkę tamtej dziewczyny wstąpił diabeł. Najpierw udzieliła mi lekcji, że "przyjaźń do czegoś zobowiązuje" ( nawet nie wiedziałam, ze te relacje to przyjaźń na śmierc i zycie), a nastepnie kobieta zaczeła sukcesywnie mnie obrażać, docinać, itd. W ub. roku zrobiła mi awanturę przy dzieciach swoich, moich i połowie stadionu, na którym przypadkowo się spotkałysmy, naubliżała mi, wyzwała od " wrednych bab", bo śmiałam sie sprzeciwić nagrodzie, jaką jej córka dostała za "szczególną dobroć". Zresztą nie do niej sie sprzeciwiam, tylko wyjasniłam sprawę z wychowawca i dyrekcją - a one jej to przekazały. Przez rok, poza drobnymi uszczypliwościami, nic powaznego sie nie stało, chociaz... tamta kobieta była przewodniczaca trójki klasowej, podejmowała jednoosobowo rózne decyzje dotyczące klasy, na edzienniku wysyłała tylko decyzje, które podjęla, jako informacje do akceptacji. Kazala płacić składki, a potem moje dziecko jako jedyne nie dostawało np. niby zakupionych dla klasy cukierków itd., itp. W tym roku dzieci były u komunii. Pani, która na co dzien praktycznie do koscioła nie chodzi, mocno przejęła sie rolą przewodniczącej trójki klasowej i znów zaczęła jednoosobowo podejmować dość ważne decyzje ( m.in dotyczące ubrania dziewczynek do komunii, składek na wyznaczone przez siebie cele). Któregos dnia coś we mnie w końcu pękło. NA grupie mam z mojego miasta opisałam sytuację z komunią, nie używając jednak żadnych danych, ani nazwiska, ani imienia, ani adresu, nic. Fakt napisałam, że u nas decyzje sa podejmowane jednoosobowe przez osobę o skłonnosciach awanturniczych i dlatego rozmowy z nia nie mają sensu. 2 tygodnie później ów pani wydrukowała sobie ten post ( moje slowa, wyjete z kontekstu, co znacznie zmieniało sens wypowiedzi) i zrobiła go przedmiotem ostracyzmu, jaki podjęła w czasie zebrania rodziców. Celem było poniżenie mnie i zastraszenie, które objawiło sie w słowach, że jeszcze raz gdzies przeczyta post, w którym, mimo braku danych " odnajdzie siebie", to poda mnie na policje i do prokuratury. Czuję się zaszczuta przez te kobietę. Aktualnie strach jest napisać cokolwiek gdziekolwiek, bo ona we wszystkim może " odnaleźc siebie. Przed naszymi dziecmi jeszcze wiele lat w tej samej klasie i dlatego nie moge pozwolic sobie na dalsze ubliżanie, zastraszanie, jakies sądy, drukowanie moich prywatnych postów itd. Co mogę zrobić, żeby bronić się przed tą osobą, jak reagować? Dla mnie jest to przemoc w czystej postaci... Kobieta czepia sie wychowywania przeze nie dzieci " w atmosferze nienawisci" itd. No nie mogę sobie na to pozwolic. co moge zrobić? Napisac do dyrekcji ? ( tylko to szkoła prywatna, a dyrekcja jest jej kolezanką) do kuratorium? podac do sądu o zastraszanie? Nie wyobrażam sobie puścic tego płazem, bo jak widać takie zachowania tylko zaostrzają jej apetyt na kolejne aakcje. Pomóżcie, proszę 