W
wheeljack
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 27
Dzień dobry,
Piszę w dość nietypowej sprawie
Pojazd jest na sp. z o.o. jeżeli to ma znaczenie
Zleciłem pod koniec lipca 2024 wymianę rozrządu w samochodzie wraz z dodatkowymi usługami: czyszczenie dpf, czyszczenie kolektora ssącego oraz sprawdzeniem stanu i ewentualną wymianą koła pasowego oraz panewek i wału.
Mechanik ocenił, że turbiny są również do regeneracji.
Kilku dniach od dostarczenia auta stwierdził:
1. Panewki są dobre, wał jest dobry, koło pasowe jest do wymiany.
następnie auto stało u mechanika przez miesiąc, a ten zwalał swój brak czasu na wszelkie możliwe kataklizmy jak i choroby.
Doszło do momentu odbioru auta i wyceny (wcześniej uzgodnionych kwot) za naprawę. Okazało się, że mechanik jednak koła pasowego nie wymienił, bo uznał, że jednak jest dobre, zaś panewki jednak wymienił i to tylko część bo korbowodowe, bo te uznał za słabe.
Ceny za regenerację turbin podniósł łącznie usługa z max 9 tys zrobiła się na 11 tys. Poprzepychalismy się.
Koniec Końców otrzymał 9 tys w gotówce przy odbiorze, wystawił fv i co ważne powiedział, abym zaczekał, ściągnął koło i dokręcił główną śrubę od piasty w przednim lewym kole...
Mechanik chwali się w ogłoszeniach, że na swoje usługi daje gwarancję. Części oczywiście były zamawiane przez niego.
kilka dni temu po 10 tys km silnik się zatarł - panewka. Mechanik z automatu już przez telefon powiedział, że to wał się łuszczy i to nie jego wina.
Wał, który miał ocenić w jakim jest stanie i czy trzeba go wymieniać czy nie, bo auto miało jeździć i być pewne, a nie się posypać po pół roku.
W każdym razie powiedział, żeby przywieźć i on sobie rozbierze i oceni.
Zaproponowałem mu, żeby zwrócił mi pieniądze, które wydałem i zamykamy temat polubownie. Po prostu uważam, że chociaż tyle mi się należy. Oczywiście odrzucił.
Auto stoi 300km od mojego miasta, na prywatnej posesji, sama laweta to już dość duży koszt, a mechanik, który auto serwisował jest jeszcze dalej 500km.
Poszedłem na poradę do biegłego sądowego, a zarazem rzeczoznawcy w tym zakresie. Poradził on, aby przywieźć auto do swojego miasta - postawić do warsztatu gdzie rozbiorą silnik i on zrobi opinię rzeczoznawcy. Wtedy domagać się od sprzedającego naprawy z tytułu gwarancji i rękojmi.
Wszystko fajnie, tylko przecież gwarancję zawsze uznaje gwarant i to on ma chyba prawnie możliwość rozbiórki, a nie obcy serwis, więc nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie prawnej mógłbym mu odmówić i pójść do innego warsztatu? Wolałbym oczywiście inny warsztat, bo jak mam się zabić na drodze bo ktoś celowo mi nie dokręci śruby piasty to ja dziękuję, ale z drugiej strony remont tego silnika to 50 tys, nie po to płaci się 9 tys, aby potem zostać z niczym, tym bardziej, że panewka jak się w nim zaciera - to na korbowodzie, czyli ta, którą wymienił.
Zostaje więc tylko rękojmia, jeżeli gwarancja jest uzależniona od dostarczenia auta do mechanika, który serwisował.
Jakieś rady jak to dobrze rozegrać?
Piszę w dość nietypowej sprawie
Pojazd jest na sp. z o.o. jeżeli to ma znaczenie
Zleciłem pod koniec lipca 2024 wymianę rozrządu w samochodzie wraz z dodatkowymi usługami: czyszczenie dpf, czyszczenie kolektora ssącego oraz sprawdzeniem stanu i ewentualną wymianą koła pasowego oraz panewek i wału.
Mechanik ocenił, że turbiny są również do regeneracji.
Kilku dniach od dostarczenia auta stwierdził:
1. Panewki są dobre, wał jest dobry, koło pasowe jest do wymiany.
następnie auto stało u mechanika przez miesiąc, a ten zwalał swój brak czasu na wszelkie możliwe kataklizmy jak i choroby.
Doszło do momentu odbioru auta i wyceny (wcześniej uzgodnionych kwot) za naprawę. Okazało się, że mechanik jednak koła pasowego nie wymienił, bo uznał, że jednak jest dobre, zaś panewki jednak wymienił i to tylko część bo korbowodowe, bo te uznał za słabe.
Ceny za regenerację turbin podniósł łącznie usługa z max 9 tys zrobiła się na 11 tys. Poprzepychalismy się.
Koniec Końców otrzymał 9 tys w gotówce przy odbiorze, wystawił fv i co ważne powiedział, abym zaczekał, ściągnął koło i dokręcił główną śrubę od piasty w przednim lewym kole...
Mechanik chwali się w ogłoszeniach, że na swoje usługi daje gwarancję. Części oczywiście były zamawiane przez niego.
kilka dni temu po 10 tys km silnik się zatarł - panewka. Mechanik z automatu już przez telefon powiedział, że to wał się łuszczy i to nie jego wina.
Wał, który miał ocenić w jakim jest stanie i czy trzeba go wymieniać czy nie, bo auto miało jeździć i być pewne, a nie się posypać po pół roku.
W każdym razie powiedział, żeby przywieźć i on sobie rozbierze i oceni.
Zaproponowałem mu, żeby zwrócił mi pieniądze, które wydałem i zamykamy temat polubownie. Po prostu uważam, że chociaż tyle mi się należy. Oczywiście odrzucił.
Auto stoi 300km od mojego miasta, na prywatnej posesji, sama laweta to już dość duży koszt, a mechanik, który auto serwisował jest jeszcze dalej 500km.
Poszedłem na poradę do biegłego sądowego, a zarazem rzeczoznawcy w tym zakresie. Poradził on, aby przywieźć auto do swojego miasta - postawić do warsztatu gdzie rozbiorą silnik i on zrobi opinię rzeczoznawcy. Wtedy domagać się od sprzedającego naprawy z tytułu gwarancji i rękojmi.
Wszystko fajnie, tylko przecież gwarancję zawsze uznaje gwarant i to on ma chyba prawnie możliwość rozbiórki, a nie obcy serwis, więc nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie prawnej mógłbym mu odmówić i pójść do innego warsztatu? Wolałbym oczywiście inny warsztat, bo jak mam się zabić na drodze bo ktoś celowo mi nie dokręci śruby piasty to ja dziękuję, ale z drugiej strony remont tego silnika to 50 tys, nie po to płaci się 9 tys, aby potem zostać z niczym, tym bardziej, że panewka jak się w nim zaciera - to na korbowodzie, czyli ta, którą wymienił.
Zostaje więc tylko rękojmia, jeżeli gwarancja jest uzależniona od dostarczenia auta do mechanika, który serwisował.
Jakieś rady jak to dobrze rozegrać?