R
robertlit
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 4
Miałem kolizję samochodową. Kierowca nie zapanował nad pojazdem i uderzył w bok mojego samochodu. Podczas rozmowy z kierowcą zorientowałem się, że jest pod wpływem alkoholu (czuć było od niego, plątał mu się język, nie był w stanie zadzwonić za policję, chwiał się). Zawiadomiłem telefonicznie policję, nie zaznaczając równocześnie, że sprawca kolizji jest pijany. Chciałem, żeby policja sama to oceniła.
Podczas czekania na przybycie policji, zająłem się zabezpieczeniem miejsca kolizji, oceniłem straty, zebrałem świadków. W tym czasie kierowca zbiegł, pozostawiając swój pojazd.
Po przybyciu policji zeznałem, że zbiegły kierowca był pod wpływem alkoholu, co potwierdzili również świadkowie zdarzenia.
Po dwóch dniach, sprawca wypadku sam zgłosił się na policję i orzekł, że oddalił się z miejsca wypadku ponieważ uderzył się w głowę i nie wiedział co robi.
Policja ukarała go mandatem w wysokości 500zł, zwróciła samochód i sprawę zamknęła.
Udałem się na komisariat aby dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja. Właśnie wtedy zostałem poinformowany, że sprawa jest już zamknięta i żadnego postępowania już nie będzie. I w ogóle, że nie powinienem się tym interesować, nikt nie będzie mnie przesłuchiwać, nikt nie będzie przesłuchiwać świadków, bo sprawca wypadku przyznał się, że wpadł w poślizg.
Odmawiano mi przeczytania notatki ze zdarzenia i dopiero po kilkukrotnych naleganiach dano mi do przeczytania na miejscu. Odmówiono mi, kiedy poprosiłem o kserokopię notatki, tłumacząc, że i tak otrzyma ją ubezpieczyciel.
Dodatkowo zarzucono mi, że moim obowiązkiem było zatrzymanie, nawet siłą, sprawcy kolizji.
Tu jest właśnie moje pytanie: czy moim obowiązkiem jest zatrzymanie sprawcy kolizji, zwłaszcza że istnieje podejrzenie, że jest pod wpływem alkoholu, ponieważ w sytuacji, gdy ten ukryje się, nie ma możliwości sprawdzenia poziomu alkoholu we krwi i nic mu nie można udowodnić?
I drugie pytanie: czy policja w sytuacji, gdy kierowca oddalił się z miejsca kolizji nie powinna skierować sprawy do sądu?
Podczas czekania na przybycie policji, zająłem się zabezpieczeniem miejsca kolizji, oceniłem straty, zebrałem świadków. W tym czasie kierowca zbiegł, pozostawiając swój pojazd.
Po przybyciu policji zeznałem, że zbiegły kierowca był pod wpływem alkoholu, co potwierdzili również świadkowie zdarzenia.
Po dwóch dniach, sprawca wypadku sam zgłosił się na policję i orzekł, że oddalił się z miejsca wypadku ponieważ uderzył się w głowę i nie wiedział co robi.
Policja ukarała go mandatem w wysokości 500zł, zwróciła samochód i sprawę zamknęła.
Udałem się na komisariat aby dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja. Właśnie wtedy zostałem poinformowany, że sprawa jest już zamknięta i żadnego postępowania już nie będzie. I w ogóle, że nie powinienem się tym interesować, nikt nie będzie mnie przesłuchiwać, nikt nie będzie przesłuchiwać świadków, bo sprawca wypadku przyznał się, że wpadł w poślizg.
Odmawiano mi przeczytania notatki ze zdarzenia i dopiero po kilkukrotnych naleganiach dano mi do przeczytania na miejscu. Odmówiono mi, kiedy poprosiłem o kserokopię notatki, tłumacząc, że i tak otrzyma ją ubezpieczyciel.
Dodatkowo zarzucono mi, że moim obowiązkiem było zatrzymanie, nawet siłą, sprawcy kolizji.
Tu jest właśnie moje pytanie: czy moim obowiązkiem jest zatrzymanie sprawcy kolizji, zwłaszcza że istnieje podejrzenie, że jest pod wpływem alkoholu, ponieważ w sytuacji, gdy ten ukryje się, nie ma możliwości sprawdzenia poziomu alkoholu we krwi i nic mu nie można udowodnić?
I drugie pytanie: czy policja w sytuacji, gdy kierowca oddalił się z miejsca kolizji nie powinna skierować sprawy do sądu?
Ostatnia edycja: