S
salateo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2007
- Odpowiedzi
- 10
Jestem pracodawca w prywatnym przedszkolu. Pare dni temu miala miejsce taka oto sprawa: jedno z dzieci dostalo wymiotów, odwodnienia oraz zaczelo sie krztusic. Na szczescie w szpitalu powiedzieli ze nic temu dziecku nie bedzie - stan jest stabilny i zostanie zwolnione ono do domu. Pare dni pozniej dostalem informacje od rodzicow dziecka, ze pozwa mnie do sadu za nieudzielenie dziecku pomocy i narazenie zycia (niepowiadomienie rodzicow o zajsciu, notabene zostali oni poinformowani 30 minut pozniej, poniewaz nie moglem przyjechac wczesniej - bylem na spotkaniu i nie moglem odebrac telefonu od pracownika). W zwiazku z sytuacja mam do Panstwa pytanie - czy jest w tym jakas moja wina czy pracownika, ktory byl w tym czasie przy dziecku (przedszkolanka-opiekunka, przeszkolona z zakresu udzielania pierwszej pomocy!)? Troche mnie dziwi cala ta sytuacja, a nie chce miec problemow. Dodam, iz pracownicy zbuntowali sie, poniewaz nie mieli numeru telefonu do rodzicow i nie mogli ich powiadomic... kto ma racje? Wedlug mnie to wina pracownika, ktory powinien wezwac pogotowie a nie kontaktowac sie najpierw z rodzicami dziecka...
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.