Zdarzenie drogowe, a ubezpieczyciel

  • Autor wątku Autor wątku PawelP1803
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

PawelP1803

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2019
Odpowiedzi
2
Witam,
bardzo proszę o pomoc odpowiednim wypełnieniu dokumentów do ubezpieczenia.

Krótki opis:
Na początku stycznia dostałem wezwanie na policję w sprawie zdarzenia drogowego. Z ustaleń policji wynika, że w połowie grudnia włączając się do ruchu wymusiłem pierwszeństwo, co spowodowało, że samochód jadący prawym pasem zmienił pas na lewy powodując zepchnięcie samochodu jadącego lewym pasem na barierki. W wyniku czego oba samochody zostały uszkodzone. Ja owej sytuacji nie widziałem, nic nie zarejestrowałem, a mój samochód nie doznał żadnych obrażeń. Po prostu niczego nieświadomy pojechałem dalej. Z racji tego, że jestem młodym, niedoświadczonym kierowcą, to po wezwaniu na policję, przyjąłem mandat karny. Chyba głównie w celu uniknięcia kierowania sprawy do sądu, nigdy nie byłem w takiej sytuacji..

Kilka dni temu przyszły papiery od ubezpieczyciela poszkodowanych. No i pytanie moje jest związane z wypełnieniem tych dokumentów, ponieważ ani nie jestem w stanie opisać zdarzenia, ani świadków, ani też obrażeń "poszkodowanych".
Jak opisać to zdarzenie?
Jak ubezpieczyciele widzą takie sprawy?
Nie chciałbym być również oskarżony przez ubezpieczyciela za ucieczkę z miejsca wypadku, ponieważ nie byłem niczego świadomy.
Wstępnie napisałem notkę o owej treści:

"Oświadczam, że w dniu 00.00.0000r. zjeżdżałem z drogi X
w kierunku ulicy Y.
Nie jestem w stanie opisać zdarzenia, ponieważ nie brałem fizycznie
udziału w żadnej kolizji czy zdarzeniu.
O rzekomym zdarzeniu dowiedziałem długo po fakcie.
Zostałem wezwany na policję i tam została mi przedstawiona wersja zdarzenia zgodnie z ustaleniami policji.
Na tej podstawie przyjąłem mandat karny, w celu uniknięcia skierowania sprawy do sądu. Jestem młodym, niedoświadczonym kierowcą i mogłem popełnić błąd."

Naprawdę nie wiem jak postąpić w owej sytuacji.
Teraz już wiem, że przyjmując mandat karny przyznaję się do winy.
Dlatego też podpisać owe dokumenty będę musiał potwierdzając moją winę, ale jak się ustosunkować do zdarzenia, żeby było to jak najlepiej sformułowane dla ubezpieczyciela?

Proszę o pomoc
 
opisujesz po prostu zgodnie z prawdą i tyle. Nie musi to być majstersztyk literacki.

Przyjmując mandat przyznałeś się do winy i zamknąłeś sprawę.
 
Przecież ten mandat można obalić...
Nie popełnił żadnego wykroczenia.
Ja wolałbym sprawę sądową, można by się było wtedy bronić.

Nie wiem jak można być tak bezmyślnym żeby nie powiedzieć głupim...
Wyobraźmy sobie sytuację...
Jedziesz sobie zgodnie z prawem i zgodnie z prawem chcesz się włączyć do ruchu rozpędzając swój pojazd pasem który zaraz się kończy.
Jakiś niezbyt rozgarnięty kierowca myśli że zaraz zajedziesz mu drogę więc bez upewnienia się czy może wjechać na lewy pas zajeżdża drogę "służbowej skodzie" która gna 150+ km/h.
Dochodzi do kolizji w której są ranni, rozbite samochody, a Ty nawet tego nie zauważyłeś i pojechałeś dalej.
Kierowca który zajechał drogę skodzie zeznał że zajechałeś mu drogę więc ciebie szukali.
A ty podpisując mandat potwierdziłeś to.
Z twojego ubezpieczenia zostaną pokryte koszty naprawy samochodów które się rozbiły, koszty leczenia rannych.
Jeszcze ranni będą chcieli odszkodowania od Ciebie.

Warto było podpisywać mandat?
Policjanci nie mówili nic o ucieczce z miejsca wypadku?

Pokazywali Ci jakieś dowody czy to było tylko wyczytane że szklanej kuli?
 
Ostatnia edycja:
Jak najbardziej rozumiem sytuację w tym momencie.
Wiem po czasie, że nie zrobiłem najlepiej przyjmując mandat, dlatego też muszę ponieść za to konsekwencje. Tak jak opisujesz mpn103 to masz w 100% racje. Równie dobrze to mogła nie być w żadnym stopniu moja wina.

Na policji został mi przedstawiony sporządzony szkic z miejsca zdarzenia, zeznania "świadków" i tak jak powiedziałem, jestem młodym, niedoświadczonym kierowcą, człowiek uczy się na błędach.. O ucieczce nie mówili, bo powiedzieli że pewnie niczego nie byłem świadomy skoro pojechałem dalej i w sumie tyle..

Dziękuję za odpowiedź
 
mpn103 napisał:
Przecież ten mandat można obalić...
Nie popełnił żadnego wykroczenia.
Ja wolałbym sprawę sądową, można by się było wtedy bronić.

Nie wiem jak można być tak bezmyślnym żeby nie powiedzieć głupim...
Wyobraźmy sobie sytuację...
Jedziesz sobie zgodnie z prawem i zgodnie z prawem chcesz się włączyć do ruchu rozpędzając swój pojazd pasem który zaraz się kończy.
Jakiś niezbyt rozgarnięty kierowca myśli że zaraz zajedziesz mu drogę więc bez upewnienia się czy może wjechać na lewy pas zajeżdża drogę "służbowej skodzie" która gna 150+ km/h.
Dochodzi do kolizji w której są ranni, rozbite samochody, a Ty nawet tego nie zauważyłeś i pojechałeś dalej.
Kierowca który zajechał drogę skodzie zeznał że zajechałeś mu drogę więc ciebie szukali.
A ty podpisując mandat potwierdziłeś to.
Z twojego ubezpieczenia zostaną pokryte koszty naprawy samochodów które się rozbiły, koszty leczenia rannych.
Jeszcze ranni będą chcieli odszkodowania od Ciebie.

Warto było podpisywać mandat?
Policjanci nie mówili nic o ucieczce z miejsca wypadku?

Pokazywali Ci jakieś dowody czy to było tylko wyczytane że szklanej kuli?

Trudno mi to skomentować bez osobistych wycieczek - wieć wrzucę tylko emotikonę :-o

W każdym razie PawelP1803 - nie bierz poważnie - wg mnie - trollującego posta.

Wymusiłeś pierwszeństwo - co zostało ustalone przez Policję - doprowadzając do kolizji.
 
Powrót
Góra