Zgon w wyniku zawału. Problemy z PZU.

  • Autor wątku Autor wątku xxwek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
X

xxwek

Użytkownik
Dołączył
12.2012
Odpowiedzi
30
W ostatnim czasie pracując w delegacji 50 km od mojego i Jego miejsca zamieszkania zmarł mój brat. Dostał w pracy zawału serca. Miał wykupione ubezpieczenie grupowe. Pieniądze za zgon zostały wypłacone, ale bez dodatkowych 30 tys za zgon w wyniku zawału mięśnia.

Informacja do PZU:
PZU Życie wymaga trzech podstawowych dokumentów, w celu zgłoszenia śmierci ubezpieczonego bądź też osoby współubezpieczonej, są to:

* Skrócony odpis aktu zgonu albo dokument innego rodzaju, potwierdzający śmierć.
* Dokument potwierdzający przyczynę śmierci, więc np. karta zgonu.
* Będzie konieczny dokument potwierdzający tożsamość ubezpieczonego np. dowód osobisty, paszport, prawo jazdy.

Jestem osobą starszą i po większość dokumentów musze jeździć do miasta, w którym nastąpił zgon, a PZU robi wszystko strasznie pod górkę.

Dostarczyłam:
* akt zgonu
* dokument potwierdzający tożsamość ubezpieczonego
* zaświadczenie lekarskie, w którym ordynator szpitala napisał:
Cel wydania zaświadczenia: dla ubezpieczyciela
Rozpoznanie: zgon na zawał serca mięśniowego. Zgon nastąpił....

w PZU powiedzieli, że to za mało i ze potrzeba będzie karta zgonu. Zapytałam czy to będzie wszystko, bo musze specjalnie po to jechać otrzymałam odpowiedź:

Karta statystyczna zgonu nie jest wystarczająca w przypadku zgonu w wyniku zawału serca.

Nagle dostaje kolejnego maila z plikiem pdf, że będzie potrzebne:
• Kopię historii choroby z pobytu w szpitalu
• Historia z leczenia ubezpieczonego u kardiologa lub lekarza rodzinnego.
• Kopię karty informacyjnej z Pogotowia Ratunkowego

Brat nie przebywał nigdy w szpitalu, nie leczył się też u kardiologa ani lekarza rodzinnego. Czy szpital wyda mi jakomś kopię karty z pogotowia a PZU ma prawo wymagać takich dziwnych dokumentów. Czuje się oszukiwana. Tak jakby robili wszystko zebym odpuściła. Czy lepiej udać się do jakiegoś prawnika?

Z góry dziękuje wszystkim za pomoc.
 
Chodzi o nie najmniejszą kwotę, więc nie dziwi, że potrzebują dokumentów.
Na razie jest za wcześnie, żeby płacić prawnikowi. Prawnik będzie chciał za swoje usługi kilka tysięcy złotych, a w sumie i tak skończy się na tym, że trzeba będzie dostarczyć różne dokumenty ubezpieczycielowi.
W zeszłym roku sam miałem szkodę z życiówki i to na kwotę znacznie wyższą. Ubezpieczyciel zażądał historii wizyt u lekarza pierwszego kontaktu z ostatnich 8 lat i to samo za kardiologiem.
Papiery zgromadziłem, wysłałem, ubezpieczyciel wypłacił pieniadze bez problemów. Taka jest procedura. Oni też muszą mieć papiery, że zbadali wszystkie możliwości niewypłacenia Ci pieniędzy przed wypłatą, bo za to dostają pieniądze.
 
Powrót
Góra