G
GrzegorzGadomski
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2025
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry. Uprzejmie proszę o poradę w opisanej niżej sprawie:
Pracuję na stanowisku commodity tradera w branży FMCG. W obecnej firmie jestem zatrudniony na podstawie umowy B2B, aczkolwiek praca spełnia wszystkie perogatywy umowy o pracę i B2B było tutaj wyłącznie moją decyzją.
Na targach branżowych poznałem dyrektora dużej spółki tradingowej. Naopowiadał mi dużo na temat wrażenia jakie na nich wywarłem i jak to nie chcieliby widzieć mnie u siebie w zespole. Postanowiłem wziąć udział w rekrutacji. Po kilku etapach, zarówno dyrektor jak i rekruterka i menadżerka zespołu zaprosiły mnie do nawiązania współpracy.
Informowałem je że chętnie przejdę do nich do firmy ale zależy mi żeby pracować dalej na kontrakcie B2B. Wyrażono na to zgodę i wysłano mi oficjalnego maila z potwierdzeniem warunków zatrudnienia, draftem umowy i zaproszeniem do współpracy. Pomimo moich próśb o przesunięcie tego terminu na później termin ustanowiono na za 14 dni i przesłano konkretną datę rozpoczecia współpracy z informacją o tym że kwestie transportu i pobytu na szkoleniu (hotel itd.) będziemy załatwiać na kilka dni przed szkoleniem. Potwierdziłem im mailowo i telefonicznie akceptację warunków, i zapytałem czy odesłac im podpisaną umowę. Dostałem informację telefonicznie i mailowo że żeby nie komplikować umowę podpiszemy na miejscu pierwszego dnia.
W związku z powyższymi ustaleniami, następnego dnia skontaktowałem się z obecnym pracodawcą. Poinformowałem że chce rozwiązać z nim współpracę bo dostałem ciekawszą w mojej ocenie propozycję. Rozwiązaliśmy polubownie umowę B2B za porozumieniem stron z okresem wypowiedzenia kończącym się dzień przed rozpoczęciem współpracy z inną firmą.
Po tygodniu, a więc na kilka dni przed szkoleniem dostałem telefon od nowego pracodawcy, że z przyczyn niezależnych od nich ("decyzja kogoś z góry") cały projekt z zatrudnieniem nowych osób zostanie przełożony na przyszły rok, ale nie wiedza dokładnie kiedy. Próbowałem eskalować temat zarówno do dyrektora jak i prezesa tej firmy telefonicznie i mailowo, informując że za ich namową rozwiązałem umowę z obecnym pracodawcą i pozostaje teraz de facto bez pracy. Moje maile pozostały bez odpowiedzi a na telefony dostawałem informację że nie jest to nic osobistego, bo nikogo nie zatrudniają teraz bo zmienili zdanie i chcą czekać na przyszły rok. Proszę o informację czy mogę mieć obecnie jakieś roszczenia w związku z doznaną krzywdą, oraz jakie są możliwości ich dochodzenia w związku z dokumentacją jaką posiadam, a więc de facto wymiana maili z rekruterką i jej potwierdzenie podjęcia współpracy wraz z datą i draftem umowy.
Pracuję na stanowisku commodity tradera w branży FMCG. W obecnej firmie jestem zatrudniony na podstawie umowy B2B, aczkolwiek praca spełnia wszystkie perogatywy umowy o pracę i B2B było tutaj wyłącznie moją decyzją.
Na targach branżowych poznałem dyrektora dużej spółki tradingowej. Naopowiadał mi dużo na temat wrażenia jakie na nich wywarłem i jak to nie chcieliby widzieć mnie u siebie w zespole. Postanowiłem wziąć udział w rekrutacji. Po kilku etapach, zarówno dyrektor jak i rekruterka i menadżerka zespołu zaprosiły mnie do nawiązania współpracy.
Informowałem je że chętnie przejdę do nich do firmy ale zależy mi żeby pracować dalej na kontrakcie B2B. Wyrażono na to zgodę i wysłano mi oficjalnego maila z potwierdzeniem warunków zatrudnienia, draftem umowy i zaproszeniem do współpracy. Pomimo moich próśb o przesunięcie tego terminu na później termin ustanowiono na za 14 dni i przesłano konkretną datę rozpoczecia współpracy z informacją o tym że kwestie transportu i pobytu na szkoleniu (hotel itd.) będziemy załatwiać na kilka dni przed szkoleniem. Potwierdziłem im mailowo i telefonicznie akceptację warunków, i zapytałem czy odesłac im podpisaną umowę. Dostałem informację telefonicznie i mailowo że żeby nie komplikować umowę podpiszemy na miejscu pierwszego dnia.
W związku z powyższymi ustaleniami, następnego dnia skontaktowałem się z obecnym pracodawcą. Poinformowałem że chce rozwiązać z nim współpracę bo dostałem ciekawszą w mojej ocenie propozycję. Rozwiązaliśmy polubownie umowę B2B za porozumieniem stron z okresem wypowiedzenia kończącym się dzień przed rozpoczęciem współpracy z inną firmą.
Po tygodniu, a więc na kilka dni przed szkoleniem dostałem telefon od nowego pracodawcy, że z przyczyn niezależnych od nich ("decyzja kogoś z góry") cały projekt z zatrudnieniem nowych osób zostanie przełożony na przyszły rok, ale nie wiedza dokładnie kiedy. Próbowałem eskalować temat zarówno do dyrektora jak i prezesa tej firmy telefonicznie i mailowo, informując że za ich namową rozwiązałem umowę z obecnym pracodawcą i pozostaje teraz de facto bez pracy. Moje maile pozostały bez odpowiedzi a na telefony dostawałem informację że nie jest to nic osobistego, bo nikogo nie zatrudniają teraz bo zmienili zdanie i chcą czekać na przyszły rok. Proszę o informację czy mogę mieć obecnie jakieś roszczenia w związku z doznaną krzywdą, oraz jakie są możliwości ich dochodzenia w związku z dokumentacją jaką posiadam, a więc de facto wymiana maili z rekruterką i jej potwierdzenie podjęcia współpracy wraz z datą i draftem umowy.