E
erdna
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2013
- Odpowiedzi
- 27
Sprawa wygląda następująco:
Podpisałem umowę o dzieło. Zlecający zamówił projekt, który do realizacji wymaga podania szczegółowych danych technicznych oraz dostarczenia materiałów z którymi Zlecający zalega od ponad 11 dni względem zapisów w umowie. Szczątkowe dane i brakujące materiały / informacje podaje oraz mówiąc kolokwialnie "dozuje" w okresie od zobowiązującego go terminu będącego dla niego umownym "deadlinem" do teraz wymagając ciągłych zmian / poprawek / podglądów oraz konceptów o których w umowie nie ma żadnej wzmianki. Uważam, że uwzględnianie kaprysów jest moją dobrą wolą bo umowa nie precyzuje tego czy zamawiający może pozwolić sobie na nagłe zmiany "w locie". Ja miałem zrobić swoje od A do Z na bazie tego co mi dostarczono, podane i dawkowane materiały natomiast okazują się być mglistym założeniem podlegającym ciągłym zmianom.
W umowie zgodziłem się na jednorazowe wykonawstwo zaprojektowanego przez Zlecającego produktu z czego wywiązałem się w 100%. Tak dobrze, jak tylko mogłem względem materiałów i wytycznych jakie zostały mi dostarczone. Uwzględniając ciągłe zmiany. Wykonałem swój umowny obowiązek przed czasem do jakiego zobowiązywała mnie podpisana deklaracja. W tej chwili nie jestem w stanie kontynuować prac ze względu na opieszałość drugiej strony.
W skrócie:
- Zamawiający zalega czasowo z dostarczeniem informacji oraz elementów kluczowych do realizacji mimo, że umowa precyzuje termin ich podania oraz dostarczenia do Wykonawcy.
- Zamawiający zmienia założenia projektu i wytyczne "w locie" traktując pracochłonne zmiany jako mój obowiązek bo jak twierdzi "umowa nie precyzuje ile będzie poprawek".
Moje pytanie brzmi - co mogę z tym zrobić? Mam serdecznie dosyć takiej formy współpracy.
Czy mogę ubiegać się o wypłacenie należnego mi wynagrodzenia za część, którą zrealizowałem i porzucenie projektu ze względu na opieszałość Zleceniodawcy?
Czy coś mi grozi jeśli zadeklaruje zerwanie umowy? Czy mogę mieć problemy wynikające z prawa cywilnego jeśli wprost powiem, że mam dosyć i nie zamierzam jej dalej realizować nawet kosztem należnego mi wynagrodzenia?
Podpisałem umowę o dzieło. Zlecający zamówił projekt, który do realizacji wymaga podania szczegółowych danych technicznych oraz dostarczenia materiałów z którymi Zlecający zalega od ponad 11 dni względem zapisów w umowie. Szczątkowe dane i brakujące materiały / informacje podaje oraz mówiąc kolokwialnie "dozuje" w okresie od zobowiązującego go terminu będącego dla niego umownym "deadlinem" do teraz wymagając ciągłych zmian / poprawek / podglądów oraz konceptów o których w umowie nie ma żadnej wzmianki. Uważam, że uwzględnianie kaprysów jest moją dobrą wolą bo umowa nie precyzuje tego czy zamawiający może pozwolić sobie na nagłe zmiany "w locie". Ja miałem zrobić swoje od A do Z na bazie tego co mi dostarczono, podane i dawkowane materiały natomiast okazują się być mglistym założeniem podlegającym ciągłym zmianom.
W umowie zgodziłem się na jednorazowe wykonawstwo zaprojektowanego przez Zlecającego produktu z czego wywiązałem się w 100%. Tak dobrze, jak tylko mogłem względem materiałów i wytycznych jakie zostały mi dostarczone. Uwzględniając ciągłe zmiany. Wykonałem swój umowny obowiązek przed czasem do jakiego zobowiązywała mnie podpisana deklaracja. W tej chwili nie jestem w stanie kontynuować prac ze względu na opieszałość drugiej strony.
W skrócie:
- Zamawiający zalega czasowo z dostarczeniem informacji oraz elementów kluczowych do realizacji mimo, że umowa precyzuje termin ich podania oraz dostarczenia do Wykonawcy.
- Zamawiający zmienia założenia projektu i wytyczne "w locie" traktując pracochłonne zmiany jako mój obowiązek bo jak twierdzi "umowa nie precyzuje ile będzie poprawek".
Moje pytanie brzmi - co mogę z tym zrobić? Mam serdecznie dosyć takiej formy współpracy.
Czy mogę ubiegać się o wypłacenie należnego mi wynagrodzenia za część, którą zrealizowałem i porzucenie projektu ze względu na opieszałość Zleceniodawcy?
Czy coś mi grozi jeśli zadeklaruje zerwanie umowy? Czy mogę mieć problemy wynikające z prawa cywilnego jeśli wprost powiem, że mam dosyć i nie zamierzam jej dalej realizować nawet kosztem należnego mi wynagrodzenia?