A
arthas40
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2006
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Chciałbym opisać swój problem i mam nadzieję, że ktoś mi pomoże. Otóż gdzieś koło kwietnia otrzymałem zlecenie graficzne od pewnego klienta, abym zaprojektował 4-6 podstron do jego strony WWW, cena 200 zł. Zlecenie zrobiłem w parę dni, jednakże klient cały czas dodawał swoje kolejne "życzenia" i zlecenie się przedłużało. W ostatecznym efekcie podwyższyłem cenę o 50% (czyli cena 300 zł już, ale okazało się, że zrobiłem 16 podstron, emoty i bannery...! Co najciekawsze, jeszcze wiele poprawek musialem nakładać i nie było tego końca. W końcu (z wielkimi trudnościami) klient mi zapłacił i uzgodniliśmy, że przy ewentualnych poprawkach mogę potem pomóc.
I co się okazało? Ten klient nie daje mi żyć! Już mi zapowiedział, że lista do roboty i poprawek jest już bardzo duża i za 2 tygodnie mi przyśle "rozkazy". Ubzdurał sobie, że to jest część zlecenia i MUSI być wykonane! W innym przypadku będzie mnie ścigał po sądach, itd. jestem załamany bezdusznością klienta.
Czy nie uważacie, że to jest paranoja? Jakie mam szansę w ewentualnych procesach sądowych? Warto wspomnieć, że całe zlecenie odbywało się poprzez rozmowy gg, a więc możemy mówić o jakimkolwiek "dotrzymywaniu umowy"?
Mam 18 lat, jestem rozwijającym się webdesignerem i laikiem prawa.
Chciałbym opisać swój problem i mam nadzieję, że ktoś mi pomoże. Otóż gdzieś koło kwietnia otrzymałem zlecenie graficzne od pewnego klienta, abym zaprojektował 4-6 podstron do jego strony WWW, cena 200 zł. Zlecenie zrobiłem w parę dni, jednakże klient cały czas dodawał swoje kolejne "życzenia" i zlecenie się przedłużało. W ostatecznym efekcie podwyższyłem cenę o 50% (czyli cena 300 zł już, ale okazało się, że zrobiłem 16 podstron, emoty i bannery...! Co najciekawsze, jeszcze wiele poprawek musialem nakładać i nie było tego końca. W końcu (z wielkimi trudnościami) klient mi zapłacił i uzgodniliśmy, że przy ewentualnych poprawkach mogę potem pomóc.
I co się okazało? Ten klient nie daje mi żyć! Już mi zapowiedział, że lista do roboty i poprawek jest już bardzo duża i za 2 tygodnie mi przyśle "rozkazy". Ubzdurał sobie, że to jest część zlecenia i MUSI być wykonane! W innym przypadku będzie mnie ścigał po sądach, itd. jestem załamany bezdusznością klienta.
Czy nie uważacie, że to jest paranoja? Jakie mam szansę w ewentualnych procesach sądowych? Warto wspomnieć, że całe zlecenie odbywało się poprzez rozmowy gg, a więc możemy mówić o jakimkolwiek "dotrzymywaniu umowy"?
Mam 18 lat, jestem rozwijającym się webdesignerem i laikiem prawa.