Złożona sprawa - warsztat i ubezpieczalnia

  • Autor wątku Autor wątku Dessi88
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Dessi88

Dzień dobry,
Zwracam się z prośbą o poradę, w dość zawiłej sprawie, ale od początku - mąż miał w lipcu wypadek samochodowy - kolizja nie z jego winy. Ubezpieczalnia rzuciła nam szkodę całkowitą, wypłaciła prawie 16 tys i stwierdzili, że koniec sprawy. I teraz przechodzimy do kwintesencji złożoności, którą podzielę na kilka części:
1. Odwołaliśmy się od decyzji, otrzymaliśmy warunkową decyzję pozytywną. Po mniej więcej 3 tygodniach otrzymaliśmy pismo, że podtrzymują decyzję o szkodzie całkowitej, przy czym obniżyli jeszcze bardziej wartość auta, bo auto było po gradobiciu w Niemczech. Ponownie się odwołaliśmy, przedstawiliśmy przy tym wycenę wykonaną przez warsztat, na częściach używanych (marka nie występuje już na rynku europejskim, są braki w częściach w ASO, za to rynek pojazdów używanych jest dość bogaty). Ponownie otrzymaliśmy warunkową akceptację.
I pytanie - jaka jest szansa, jeśli sprawa trafi do sądu, że stanie na naszym i ubezpieczalnia będzie musiała pokryć resztę kosztów naprawy?
2. Warsztat - auto trafiło do nich mniej więcej w połowie sierpnia. W wyniku komplikacji z ubezpieczalnią (i prawdopodobnie chęcią zarobku na aucie zastępczym, o czym dalej), naprawa rozpoczęła się ok 14.10.22. I od tego momentu byłam zapewniana, że auto będzie za tydzień, aż do połowy grudnia, gdy wreszcie odebrałam je z warsztatu, jednak nie w pełni naprawione (na zderzaku zważył się lakier, lusterko było od starej wersji auta, uszkodzili przednią szybę.). Zostaliśmy zapewnieni, że wszystko będzie zrobione (mam na to nagrania rozmów telefonicznych, jak i że spotkań twarzą w twarz). Jednak właściciele bardzo zaczynają kręcić - wystawili fakturę za naprawę auta i kazali ją przekazać do ubezpieczalni, na moje sprzeciwy nie reagowali. Teraz chcą, żeby odstawić auto, w celu wymiany zderzaka i lusterka - resztę ich niedoróbek będą poprawiać, gdy dostaną kasę.
Według rozmów na początku, cała naprawa auta miała trwać ok 2-4 tygodni. Trwała 4 miesiące. Co możemy z tym zrobić?
3. Samochód zastępczy - od sierpnia byliśmy bez auta zastępczego. Z warsztatem podpisałam umowę o wynajem samochodu (pojazd zastępczy). Auto miałam przez 2 tygodnie, potem zepsuła się skrzynia biegów (usterka nie z naszej winy). Warsztat nie zapewnił nam innego samochodu, a po naprawie nie przekazał go do dalszego użytkowania. W okresie wrzesień-grudzień nie mieliśmy innego auta, bo byliśmy zapewniani, że nasz samochód zaraz będzie. I teraz pytanie - stawka dzienna za wynajem auta oscylowała w kwocie 170 zł netto (samochód jest we własności spółki z o.o.). Od kogo dochodzić roszczenia o brak samochodu? Byliśmy bez auta ponad 3 miesiące, co przy podanej stawce daje dość sporą sumę. Warsztat broni się tym, że mogłam dzwonić i prosić o zwrot auta zastępczego.
Pomoże ktoś?
 
Powrót
Góra