P
paawian
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 1
W sierpniu zostałem zatrzymany przez patrol policji niemieckiej, który za pomocą narkotestu wykrył w moim organizmie THC. Zostałem zabrany na posterunek policji, gdzie pobrano mi krew do badań. Dostałem również mandat w kwocie 750EURO. Niestety z powodu braku tak wysokiej kwoty na tamtą chwilę, zapłaciłem 250 euro i dostałem informację, że resztę mandatu mam zapłacić po otrzymaniu stosownych dokumentów z niemieckiej policji.
Pierwszy list dostałem po niecałym miesiącu. Niemieccy urzędnicy stwierdzili, że jestem winny zarzucanego mi wykroczenia (z czym nie mogę się nie zgodzić), podano kwotę do zapłaty i nałożono na mnie miesięczny zakaz jazdy, którego termin rozpoczęcia mogłem sobie sam wybrać, ale tego nie zrobiłem. Żądaną kwotę przesłałem przelewem.
Po czterech miesiącach dostałem kolejny list, niestety tym razem bez wersji polskiej (w pierwszym była). Mowa w nim o tym, że mój zakaz jazdy obowiązuje od 1 marca, ponieważ nie skorzystałem z możliwości wybrania daty rozpoczęcia zakazu.
Niecały tydzień później otrzymałem kolejne pismo, tym razem prawiące o "dogłębnej analizie sprawy" i wycofaniu mojego prawa jazdy na terenie Niemiec. Za "dogłębną analizę" niemiecki urząd policzył sobie dodatkowe 135euro i nakazał mi natychmiastowo (w ciągu 7 dni od otrzymania listu) odesłać im swoje prawo jazdy.
Chciałbym zapytać czy niemiecki urząd może sobie od tak po prostu jeszcze raz przeanalizować sprawę i nałożyć większą karę? Czy moje prawo jazdy do mnie wróci, czy też Niemcy zatrzymają je na stałe? Z tego co rozumiem w Polsce moje prawo jazdy nadal obowiązuje?
Nie bardzo w tym momencie rozumiem co się dzieje, bo na posterunku policjant nic nie wspominał o zatrzymaniu prawa jazdy, oddał mi je bezproblemowo po zakończeniu kontroli z uwzględnieniem faktu, że zabraniają mi jechać przez następne 24h, bo muszę 'wytrzeźwieć'.
Z góry bardzo dziękuję za każdą opinię w moim temacie.
Pierwszy list dostałem po niecałym miesiącu. Niemieccy urzędnicy stwierdzili, że jestem winny zarzucanego mi wykroczenia (z czym nie mogę się nie zgodzić), podano kwotę do zapłaty i nałożono na mnie miesięczny zakaz jazdy, którego termin rozpoczęcia mogłem sobie sam wybrać, ale tego nie zrobiłem. Żądaną kwotę przesłałem przelewem.
Po czterech miesiącach dostałem kolejny list, niestety tym razem bez wersji polskiej (w pierwszym była). Mowa w nim o tym, że mój zakaz jazdy obowiązuje od 1 marca, ponieważ nie skorzystałem z możliwości wybrania daty rozpoczęcia zakazu.
Niecały tydzień później otrzymałem kolejne pismo, tym razem prawiące o "dogłębnej analizie sprawy" i wycofaniu mojego prawa jazdy na terenie Niemiec. Za "dogłębną analizę" niemiecki urząd policzył sobie dodatkowe 135euro i nakazał mi natychmiastowo (w ciągu 7 dni od otrzymania listu) odesłać im swoje prawo jazdy.
Chciałbym zapytać czy niemiecki urząd może sobie od tak po prostu jeszcze raz przeanalizować sprawę i nałożyć większą karę? Czy moje prawo jazdy do mnie wróci, czy też Niemcy zatrzymają je na stałe? Z tego co rozumiem w Polsce moje prawo jazdy nadal obowiązuje?
Nie bardzo w tym momencie rozumiem co się dzieje, bo na posterunku policjant nic nie wspominał o zatrzymaniu prawa jazdy, oddał mi je bezproblemowo po zakończeniu kontroli z uwzględnieniem faktu, że zabraniają mi jechać przez następne 24h, bo muszę 'wytrzeźwieć'.
Z góry bardzo dziękuję za każdą opinię w moim temacie.