J
justolka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2010
- Odpowiedzi
- 14
Witam,
Chciałabym uzyskać odpowiedź w kwestii zniesienia wspólności majątkowej. W skrócie przedstawię moją sytuację.
Od kilku tygodni jestem po rozwodzie - rozwód z winy męża, i nakaz jego eksmisji. Pomimo, że eksmisja zasądzona była podczas sprawy o rozwód, to zdaję sobie sprawę z tego, że byłego męża będę musiała spłacić. Mieszkanie, w którym oboje zamieszkiwaliśmy było mieszkaniem spółdzielczym, gdzie głównym członkiem był teść, który zmarł i prawa członkowskie przeszły w linii prostej tylko na męża. Teść - jak się okazało - nie płacił czynszu i urósł ogromny dług za mieszkanie. Wówczas to ja jako jedyna osoba pracująca musiałam ten dług spłacić (choć paradoksalnie członkiem spółdzielni został mój mąż). Mąż nie pracował, pił, podnosił na mnie rękę i nie interesował się w ogóle mieszkaniem. Ja spłaciłam dług, wyremontowałam mieszkanie dla dobra naszych 2 córek, które wtedy były jeszcze małoletnie (obecnie są już dorosłe) i postanowiłam wykupić to mieszkanie. Wtedy byliśmy już w separacji, więc wykup mieszkania był tylko możliwy na męża. Dogadaliśmy się, że będziemy próbować wszystko naprawiać i mieszkanie wykupiłam na męża, a po miesiącu on przekazał mi połowę mieszkania w darowiźnie. Umówiliśmy się, że będziemy wszystkie rachunki i utrzymanie mieszkania dzielić na połowę i że on mi odda połowę tego, co zapłaciłam za dług czynszowy (dług wynosił ok. 35 tys.). Od tamtego czasu minęło ponad 6 lat, a wszystkie koszty związane z mieszkaniem ponoszę ja. Mąż pomimo obietnicy, że się zmieni, nie zmienił się, nadal pił (i pije), ubliżał mi, uderzył mnie (co przesądziło o tym, że postanowiłam się z nim rozwieść i założyłam mu już drugą sprawę karną o znęcanie się), nadal nie pracuje, nie daje ani na mieszkanie ani na dzieci (zalega z płaceniem alimentów od 7 lat).
I teraz chcę wnieść sprawę o zniesienie wspólności majątkowej...Moje pytania są następujące:
1. Chcę go spłacić - czy mogę sobie odliczyć od spłaty wartości mieszkania rachunki i opłaty za mieszkanie, które w połowie było i jest jego, a za które on nie ponosił żadnych opłat?
2. Czy moje opłaty mam zsumować tylko od okresu separacji? (okres 6 lat).
3. Mieszkanie jest warte 220 tys., mamy równy udział w nim. Ja spłaciłam przez okres ponad 6 lat 102 tys. wliczając w to spłatę zadłużenia, i comiesięczne rachunki za czynsz, gaz i prąd. Mąż domaga się, abym spłaciła mu całe 110 tys., czyli całą połowę. Tłumaczy to tym, że mieszkanie kiedyś było spółdzielcze jego ojca i jemu tyle się należy. Czy ma rację?
4. Mamy 2 córki - czy podczas rozliczenia wartość mieszkania będzie się dzieliła na nas dwoje czy również na córki (czyli na 4 osoby)?
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi.
Pozdrawiam,
Justyna
Chciałabym uzyskać odpowiedź w kwestii zniesienia wspólności majątkowej. W skrócie przedstawię moją sytuację.
Od kilku tygodni jestem po rozwodzie - rozwód z winy męża, i nakaz jego eksmisji. Pomimo, że eksmisja zasądzona była podczas sprawy o rozwód, to zdaję sobie sprawę z tego, że byłego męża będę musiała spłacić. Mieszkanie, w którym oboje zamieszkiwaliśmy było mieszkaniem spółdzielczym, gdzie głównym członkiem był teść, który zmarł i prawa członkowskie przeszły w linii prostej tylko na męża. Teść - jak się okazało - nie płacił czynszu i urósł ogromny dług za mieszkanie. Wówczas to ja jako jedyna osoba pracująca musiałam ten dług spłacić (choć paradoksalnie członkiem spółdzielni został mój mąż). Mąż nie pracował, pił, podnosił na mnie rękę i nie interesował się w ogóle mieszkaniem. Ja spłaciłam dług, wyremontowałam mieszkanie dla dobra naszych 2 córek, które wtedy były jeszcze małoletnie (obecnie są już dorosłe) i postanowiłam wykupić to mieszkanie. Wtedy byliśmy już w separacji, więc wykup mieszkania był tylko możliwy na męża. Dogadaliśmy się, że będziemy próbować wszystko naprawiać i mieszkanie wykupiłam na męża, a po miesiącu on przekazał mi połowę mieszkania w darowiźnie. Umówiliśmy się, że będziemy wszystkie rachunki i utrzymanie mieszkania dzielić na połowę i że on mi odda połowę tego, co zapłaciłam za dług czynszowy (dług wynosił ok. 35 tys.). Od tamtego czasu minęło ponad 6 lat, a wszystkie koszty związane z mieszkaniem ponoszę ja. Mąż pomimo obietnicy, że się zmieni, nie zmienił się, nadal pił (i pije), ubliżał mi, uderzył mnie (co przesądziło o tym, że postanowiłam się z nim rozwieść i założyłam mu już drugą sprawę karną o znęcanie się), nadal nie pracuje, nie daje ani na mieszkanie ani na dzieci (zalega z płaceniem alimentów od 7 lat).
I teraz chcę wnieść sprawę o zniesienie wspólności majątkowej...Moje pytania są następujące:
1. Chcę go spłacić - czy mogę sobie odliczyć od spłaty wartości mieszkania rachunki i opłaty za mieszkanie, które w połowie było i jest jego, a za które on nie ponosił żadnych opłat?
2. Czy moje opłaty mam zsumować tylko od okresu separacji? (okres 6 lat).
3. Mieszkanie jest warte 220 tys., mamy równy udział w nim. Ja spłaciłam przez okres ponad 6 lat 102 tys. wliczając w to spłatę zadłużenia, i comiesięczne rachunki za czynsz, gaz i prąd. Mąż domaga się, abym spłaciła mu całe 110 tys., czyli całą połowę. Tłumaczy to tym, że mieszkanie kiedyś było spółdzielcze jego ojca i jemu tyle się należy. Czy ma rację?
4. Mamy 2 córki - czy podczas rozliczenia wartość mieszkania będzie się dzieliła na nas dwoje czy również na córki (czyli na 4 osoby)?
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi.
Pozdrawiam,
Justyna