P
perpedeska
Użytkownik
- Dołączył
- 05.2022
- Odpowiedzi
- 279
Jestem właścicielką 1/6 nieruchomości, otrzymanej w spadku po tacie. 1/6 tej nieruchomości posiada mój brat, a 2/3 moja mama. Spadek po tacie nabyliśmy zgodnie, aktem notarialnym, na mocy ustawy. Nie było wtedy między nami żadnych niezgodności.
Sprawy trochę się pokomplikowały przez ostatnie półtora roku. Do grudnia 2021 roku nieruchomość zajmowała (prawie) wyłącznie moja mama, mój brat i ja mamy w domu swoje pokoje, ale brat ma własne mieszkanie, w którym zamieszkuje z dziewczyną, a ja pracowałam i mieszkałam za granicą, skąd wróciłam, żeby zamieszkać z mamą, właśnie w grudniu 2021. Mniej więcej półtora roku temu mama sprowadziła sobie do domu współlokatorkę, która od tamtej pory tam mieszka, rozpija moją mamę (kobietę w nieleczonej depresji po śmierci męża, z nieleczonymi problemami neurologicznymi (m.in. gigantyczne zaniki pamięci) i innym zdrowotnymi przypadłościami wynikającymi z podeszłego wieku), nastawia ją przeciwko członkom jej rodziny - nie tylko nam, dzieciom, ale też np. szwagierce czy siostrzenicom - nie dba o dom, w którym mieszka, a wręcz przeciwnie, niszczy go, rządzi się w nim i ogólnie stawia wszystko na głowie. Jeśli odnosicie wrażenie, że obecność tej kobiety w naszym domu mi przeszkadza, to macie rację. Nie mam wpływu na mamę, która swoją współlokatorkę lubi i chce z nią nadal mieszkać, a sytuacja staje się coraz gorsza. Zaczęłam się więc dzisiaj zastanawiać nad zniesieniem współwłasności domu, żeby, bądźmy szczerzy, zmusić mamę do jego sprzedaży, a jej współlokatorkę siłą rzeczy do wyprowadzenia się. Z tego, co czytałam o zniesieniu współwłasności (raczej sądowym, bo mocno wątpię w naszą zdolność dojścia do porozumienia w tej kwestii), najbardziej pasowałaby mi sprzedaż nieruchomości i podział pieniędzy zgodnie z udziałami w niej, bo nie zamierzam przekazać mojego udziału mamie czy bratu nieodpłatnie, a wiem, że bez sprzedaży domu żadnego z nich nie byłoby stać na spłacenie mnie. Z drugiej strony czytałam, że wybranie we wniosku do sądu opcji sprzedaży nieruchomości i podziału pieniędzy jest najmniej korzystnym finansowo wyjściem z sytuacji, więc pewnie doszłoby do sporu w tej kwestii z moim bratem, któremu, mam wrażenie, zależy na jak największych zyskach z tej nieruchomości. Moje pytanie w sumie brzmi, czy jeśli wszystkie strony zgodnie wystąpią do sądu o taką formę zniesienia wartości nieruchomości, to jej koszty nadal będą tak wysokie? Czy dobrze rozumiem, że w przypadku zniesienia własności nieruchomości w taki sam sposób, ale na drodze notarialnej, koszty byłyby mniejsze, bo odpadłby koszt komornika, a i cenę za dom można by uzyskać wyższą? I, w sumie, jeszcze pytanie, ile czasu ma komornik na ustalenie licytacji i sprzedaż nieruchomości, a potem na przekazanie zysku byłym współwłaścicielom? I jak duże są właściwie te koszty sprzedaży domu na drodze licytacji, czyli ile mniej więcej się na tym traci?
Sprawy trochę się pokomplikowały przez ostatnie półtora roku. Do grudnia 2021 roku nieruchomość zajmowała (prawie) wyłącznie moja mama, mój brat i ja mamy w domu swoje pokoje, ale brat ma własne mieszkanie, w którym zamieszkuje z dziewczyną, a ja pracowałam i mieszkałam za granicą, skąd wróciłam, żeby zamieszkać z mamą, właśnie w grudniu 2021. Mniej więcej półtora roku temu mama sprowadziła sobie do domu współlokatorkę, która od tamtej pory tam mieszka, rozpija moją mamę (kobietę w nieleczonej depresji po śmierci męża, z nieleczonymi problemami neurologicznymi (m.in. gigantyczne zaniki pamięci) i innym zdrowotnymi przypadłościami wynikającymi z podeszłego wieku), nastawia ją przeciwko członkom jej rodziny - nie tylko nam, dzieciom, ale też np. szwagierce czy siostrzenicom - nie dba o dom, w którym mieszka, a wręcz przeciwnie, niszczy go, rządzi się w nim i ogólnie stawia wszystko na głowie. Jeśli odnosicie wrażenie, że obecność tej kobiety w naszym domu mi przeszkadza, to macie rację. Nie mam wpływu na mamę, która swoją współlokatorkę lubi i chce z nią nadal mieszkać, a sytuacja staje się coraz gorsza. Zaczęłam się więc dzisiaj zastanawiać nad zniesieniem współwłasności domu, żeby, bądźmy szczerzy, zmusić mamę do jego sprzedaży, a jej współlokatorkę siłą rzeczy do wyprowadzenia się. Z tego, co czytałam o zniesieniu współwłasności (raczej sądowym, bo mocno wątpię w naszą zdolność dojścia do porozumienia w tej kwestii), najbardziej pasowałaby mi sprzedaż nieruchomości i podział pieniędzy zgodnie z udziałami w niej, bo nie zamierzam przekazać mojego udziału mamie czy bratu nieodpłatnie, a wiem, że bez sprzedaży domu żadnego z nich nie byłoby stać na spłacenie mnie. Z drugiej strony czytałam, że wybranie we wniosku do sądu opcji sprzedaży nieruchomości i podziału pieniędzy jest najmniej korzystnym finansowo wyjściem z sytuacji, więc pewnie doszłoby do sporu w tej kwestii z moim bratem, któremu, mam wrażenie, zależy na jak największych zyskach z tej nieruchomości. Moje pytanie w sumie brzmi, czy jeśli wszystkie strony zgodnie wystąpią do sądu o taką formę zniesienia wartości nieruchomości, to jej koszty nadal będą tak wysokie? Czy dobrze rozumiem, że w przypadku zniesienia własności nieruchomości w taki sam sposób, ale na drodze notarialnej, koszty byłyby mniejsze, bo odpadłby koszt komornika, a i cenę za dom można by uzyskać wyższą? I, w sumie, jeszcze pytanie, ile czasu ma komornik na ustalenie licytacji i sprzedaż nieruchomości, a potem na przekazanie zysku byłym współwłaścicielom? I jak duże są właściwie te koszty sprzedaży domu na drodze licytacji, czyli ile mniej więcej się na tym traci?