Zniesienie współwłasności przy braku zgody

  • Autor wątku Autor wątku Maggi104
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Maggi104

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2010
Odpowiedzi
14
Witam.
Jestem współwłaścicielem nieruchomości (działka 600m2 zabudowana starym poniemieckim domem) w małej wsi. Mieszkam tam od urodzenia, ale niestety po moim nieżyjącym już rodzeństwie ułamkowe części nabyły ich dzieci i wnuki, w sumie jest nas teraz 7 współwłaścicieli. Rodzina nigdy nawet nie była w moim domu, nigdy też nikt nie zainteresował się losem domu, ani nie czynił nakładów. W zeszłym roku napisałam do nich listy (do każdego osobno) z prośbą o zrzeczenie się współwłasności, gdyż nakłady, które poniosłam i ciągle ponoszę przewyższają wartość części ułamkowej, którą oni posiadają. Nikt się nawet nie odezwał. W międzyczasie sprawdzając KW zauważyłam, że na nieruchomości jest jakaś hipoteka, o której nic nie wiem. Napisałam do tego sądu o co chodzi ale zasłaniają się RODO i odmówili.
Chcę złożyć wniosek o zniesienie współwłasności, tylko, nie wiem, czy mogę zawnioskować bez obowiązku spłaty, czy wtedy sąd nie zechce zlicytować mojego domu. Ja mam 120/160 części a pozostałe 6 osób tą resztę. Dom jest stary, ciągle muszę coś remontować, a mam niecałe 2 tyś. emerytury. Jak to ugryźć?
 
Łatwo ani szybko nie będzie, jeśli nie ma zgody między współwłaścicielami. Wnioskować można wszystko, w tym o zniesienie współwłasności bez spłaty, ale czy tak będzie zależy od pozostałych współwłaścicieli. Można oczywiście powołać się na poczynione nakłady, ale to raczej nie wyczerpie roszczeń pozostałych o spłatę. Do tego wnioskowanie o zaliczenie nakładów to ryzyko powoływania biegłych na określenie wartości nieruchomosci i nakładów, co jest dość kosztowną opinią (średnio 5 tys zł). Sąd powinien udzielić informacji o numerze księgi wieczystej, trzeba tylko wylegitymować się dokumentem własności, może to być stwierdzenie nabycia spadku (sądowe czy notarialne). Z uwagi na duże koszty trzeba robić wszystko aby się dogadać, wniosek trzeba będzie złożyć, co zmobilizuje pozostałych. Przy braku środków trzeba wnosić o odroczenie spłat.
 
Maggi104 napisał:
W międzyczasie sprawdzając KW zauważyłam, że na nieruchomości jest jakaś hipoteka, o której nic nie wiem. Napisałam do tego sądu o co chodzi ale zasłaniają się RODO i odmówili.
Jeżeli sprawdzenie ograniczyło się do systemu internetowego to może Pani spróbować jeszcze zamówić akta księgi wieczystej do czytelni akt w sądzie, który prowadzi księgę. Jako współwłaściciel ma Pani takie prawo. Z akt księgi wieczystej będzie można uzyskać więcej informacji w tym o hipotece.
Maggi104 napisał:
Rodzina nigdy nawet nie była w moim domu, nigdy też nikt nie zainteresował się losem domu, ani nie czynił nakładów. W zeszłym roku napisałam do nich listy (do każdego osobno) z prośbą o zrzeczenie się współwłasności, gdyż nakłady, które poniosłam i ciągle ponoszę przewyższają wartość części ułamkowej, którą oni posiadają.
Takiego obowiązku nie mieli, nawet jako współwłaściciele.
Maggi104 napisał:
Chcę złożyć wniosek o zniesienie współwłasności, tylko, nie wiem, czy mogę zawnioskować bez obowiązku spłaty, czy wtedy sąd nie zechce zlicytować mojego domu. Ja mam 120/160 części a pozostałe 6 osób tą resztę. Dom jest stary, ciągle muszę coś remontować, a mam niecałe 2 tyś. emerytury. Jak to ugryźć?
Może Pani wnosić o zniesienie bez spłat. Może Pani ogólnie zacząć od zlecenia prywatnej opinii rzeczoznawcy majątkowemu. Ile nieruchomość jest warta oraz na ile wycenić dokonane przez Panią nakłady. Taka opinia może dać orientacyjne informacje co do ewentualnych spłat ponieważ współwłaściciele mogą ich zażądać w zamian za zniesienie współwłasności.
lonely-ranger napisał:
Do tego wnioskowanie o zaliczenie nakładów to ryzyko powoływania biegłych na określenie wartości nieruchomosci i nakładów, co jest dość kosztowną opinią (średnio 5 tys zł).
Można wnosić o zwolnienie od kosztów sądowych co do tego. Co do wysokości opłaty za opinię sądową to kwoty są różne. Z tego co pisze autorka tematu można wnioskować, że koszt opinii nie będzie tak duży jak podajesz, szczególnie skoro dotyczyłaby ona działki zabudowanej jednym budynkiem rodzinnym. Biegły wyceniłby też wartość nakładów co mogłoby być korzystne.
 
Ostatnia edycja:
A jak w takim przypadku wygląda kwestia zasiedzenia? Czy będąc częściowym właścicielem, przy kompletnym braku zainteresowania się pozostałych właścicieli można zasiedzieć ich część udziałów we własności?
 
bichon napisał:
Czy będąc częściowym właścicielem, przy kompletnym braku zainteresowania się pozostałych właścicieli można zasiedzieć ich część udziałów we własności?
To prawnie możliwe.
 
bichon napisał:
A jak w takim przypadku wygląda kwestia zasiedzenia? Czy będąc częściowym właścicielem, przy kompletnym braku zainteresowania się pozostałych właścicieli można zasiedzieć ich część udziałów we własności?

Kurcze, faktycznie dobry pomysł, poczytam o tym, bo na forum nie znalazłam podobnego tematu.
 
poczytam o tym, bo na forum nie znalazłam podobnego tematu.
O zasiedzeniu jest od groma wątków. Podstawowy warunek do zasiedzenia w złej wierze (tu to jest), to wymagany prawem upływ czasu samoistnego władania będąc posiadaczem niezależnym. Wynosi on co najmniej 30 lat. Nabycie nieruchomości w drodze zasiedzenia nie jest darmowe.
 
Dziękuję za odpowiedzi. Nie bardzo wiem jednak, od jakiego momentu liczyć czas. Sytuacja wygląda tak:
- moja matka była jedyną właścicielką nieruchomości, było nas 5 rodzeństwa. Moich 2 braci zmarło przed matką
- matka zmarła w 1994 r. nie było postępowania spadkowego aż do 2016 r. kiedy to dwie siostry zrzekły się udziałów, ale do współwłasności weszli potomkowie moich dwóch nieżyjących braci
- ja całe życie mieszkam w tym domu (70 lat), do śmierci mieszkała tam moja matka (do 1994 r.) żyjące siostry poszły na swoje dużo wcześniej niż 1994 r.
- potomkowie moich braci nigdy nawet nie byli u nas w domu, nigdy do niczego się nie dołożyli, są tylko współwłaścicielami
- w zeszłym roku pisałam do nich żeby się zrzekli współwłasności, bo do niczego się nie dokładają itp. Nikt nawet słowem się nie odezwał.
Jak to ugryźć? Ja mam 120/160 udziałów
 
Maggi104 napisał:
Nie bardzo wiem jednak, od jakiego momentu liczyć czas.
Okres zasiedzenia rozpocznie bieg od kiedy jest Pani samoistnym posiadaczem nieruchomości ponad przypadający Pani udział w spadku tj. od kiedy działa Pani tak jak właściciel całości i w ten sposób jest Pani postrzegana przez osoby z zewnątrz. To, że w 2016 roku została przeprowadzona sprawa o stwierdzenie nabycia spadku nie ma wpływu (nie przerwało) biegu okresu zasiedzenia. Tak jak pisał @wiegol w tej sprawie będzie to 30 lat.
 
Witam,
czyli spokojnie mogę wziąć pod uwagę ten rok 1994, kiedy to zmarła moja matka, a ja zostałam samoistnym posiadaczem i zamieszkiwałam w domu tylko ze swoją rodziną.
Przepraszam, że pytam w kółko o to samo, ale chce się dobrze do tego przygotować, żeby nie było wniosek to koszt 2 tyś.
Aha, wyczytałam, że muszę złożyć tyle wniosków ilu jest współwłaścicieli?
 
Pytanie pomocnicze: jak się liczy te 30 lat? Liczy się konkretna data, czy pełny rok trwania zasiedzenia?
 
Powrót
Góra