L
Luke_f
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2026
- Odpowiedzi
- 2
Pies wspólnie przygarnięty jeszcze przed ślubem, obecnie jestem po rozwodzie, majątek mamy jeszcze niepodzielony, mieszkamy we wspólnym mieszkaniu. Była żona ogólnie chce zabrać psa, ja go nie chcę, bo nie mam warunków ani możliwości, zresztą to zawsze był bardziej jej pies niż mój. Zajmuję się ogólnie psem, ale była żona wymusza na mnie siedzenie z nim więcej niż połowę dni w miesiącu i dostosowanie tego, kiedy ja z nim siedzę do jej planów, ale w drugą stronę to za bardzo nie działa (a mam też potrzebę wyjazdów co drugi weekend o co są wieczne problemy). Próby tłumaczenia, że układ jest niesprawiedliwy nie działają. Minie jeszcze wiele miesięcy zanim sprzedamy wspólne mieszkanie i będziemy mogli pójść w swoją stronę.
Jak mogę chronić się przed takimi działaniami?
Czy mogę jakkolwiek niesądowo (wolałbym nie wydawać 1000zł na sprawę w miarę możliwości) znieść współwłasność za psa, bez jej zgody (ona by chciała to przeciągnąć dopóki jej jest wygodnie wisieć na mnie)? Czy wystarczy jakaś deklaracja z mojej strony, że się zrzekam go i oddaje jej go? Czy jeśli ona w rozmowie pisemnej (np. na messengerze czy mailu) przyzna, że chce go wziąć, a ja będę pisał, że chce jej go oddać to już jakoś załatwi temat(nie wiem jaka jest dopuszczalna forma umowy o zniesienie współudziału takich pomniejszych składników majątku)? Czy ona może wymusić na mnie termin podziału? Czy ja mam tutaj jakąś dźwignie w postaci tego, że mógłbym zażądać pieniędzy za opiekę czy cokolwiek w tym stylu?
Jak mogę chronić się przed takimi działaniami?
Czy mogę jakkolwiek niesądowo (wolałbym nie wydawać 1000zł na sprawę w miarę możliwości) znieść współwłasność za psa, bez jej zgody (ona by chciała to przeciągnąć dopóki jej jest wygodnie wisieć na mnie)? Czy wystarczy jakaś deklaracja z mojej strony, że się zrzekam go i oddaje jej go? Czy jeśli ona w rozmowie pisemnej (np. na messengerze czy mailu) przyzna, że chce go wziąć, a ja będę pisał, że chce jej go oddać to już jakoś załatwi temat(nie wiem jaka jest dopuszczalna forma umowy o zniesienie współudziału takich pomniejszych składników majątku)? Czy ona może wymusić na mnie termin podziału? Czy ja mam tutaj jakąś dźwignie w postaci tego, że mógłbym zażądać pieniędzy za opiekę czy cokolwiek w tym stylu?